Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2016

Depilacja laserowa vol 1: Słowem wstępu

Wśród punktów na mojej liście marzeń już od dłuższego czasu zalegała depilacja laserowa. Mam to wątpliwe szczęście być hojnie obdarzoną przez naturę w kwestii owłosienia. Przez wiele lat był to dla mnie wstydliwy temat, ale stwierdziłam, że całkiem niepotrzebnie. Na naturę wpływu nie mam, trafiły mi się takie, a nie inne geny i tyle. Połączenie hojności natury z bardzo szybkim tempem wzrostu, wrażliwą skórą i tendencją do wrastania włosków sprawiło, że ta kwestia stała się moją zmorą. Przez przypadek trafiłam w sieci na filmiki Nissiax83 na temat depilacji laserowej. Obejrzałam je z zapartym tchem. Eureka! Mogę się pozbyć mojej zmory! Okazało się jednak, że temat nie jest taki prosty. Agnieszka mieszka w Nowym Jorku, duże miasto plus fakt, że to USA sprawia, że dostęp do wielu zabiegów jest o wiele łatwiejszy, niż w moim mieście. Spędziłam godziny na szperaniu w sieci i szukaniu informacji gdzie znaleźć odpowiedni gabinet. Jest ich wiele, problem w tym, że większość oferuje zabiegi urzą…

Bo chorować trzeba umieć

Pamiętacie jak pisałam o tym, że baby są jakieś inne? Znalazłam kolejne potwierdzenie tego faktu.  90% mężczyzn w momencie pojawienia się kataru stwierdza, że to koniec i przyjmują odpowiednią pozycję: leżącą, przed telewizorem, w otoczeniu setek zużytych chusteczek. Co więcej pozycja jest obrana na tyle strategicznie, że nigdy nie mogą sięgnąć do pilota. Postać dramatyczna, którą trzeba się zająć i ulżyć w tych ostatnich chwilach. Kwestia pilota jest tutaj kluczowa.  Nie twierdzę, że wszyscy faceci są tacy sami ale większość niestety tak. Nasłuchałam się już niezliczonej ilości opowieści o chorujących samcach i zastanawiam się skąd im się to bierze. Jeśli taki dostanie L4 to nie ruszy się z łóżka od pierwszego do ostatniego dnia, ale bywa że muszą pracować i wtedy dzieje się taka zabawna rzecz. W domu umierający w pracy nagle ożywa. Katar? No jest ale to nic takiego, gardło boli niestety i nie bardzo można piwo wypić ale to w domu bo stara zobaczy i będzie gadać. Po pracy jedno, na s…

Zła (?) karma

Pojęcie złej czy dobrej karmy jest bardzo często używane w filmach. Słowo pochodzące z buddyzmu  rozeszło się po świecie i nieco przekręcono jego znaczenie. Według najprostszego tłumaczenia dobra karma jest wtedy, kiedy dzieje nam się dobrze, a zła wtedy, kiedy dzieje nam się źle. Gdzieś w odmętach ignorancji i upraszczania zginął ogólny sens karmy. Służę uprzejmie definicją z Wikipedii :)
Karma lub karman  jest podstawowym i bardzo ważnym pojęciem we wszystkich szkołach buddyzmu. Dosłownie słowo to oznacza "czyn" lub "działanie". W buddyjskim znaczeniu nie oznacza więc rezultatu, określanego jako owoc, efektu czy przeznaczenia. Prawo przyczyny i skutku  mówi, że każde działanie ma swój skutek – dobre działania wracają jako szczęście, złe działania wracają jako cierpienie.  Karma oznacza tu zamierzone działanie, które stanowi przyczynę: korzystne lub szkodliwe i które przyniesie określony skutek. O moralnej wartości określonego działania decyduje towarzysząca mu …

Tęskniąc za słońcem - Sea Park

Za oknem zimno, mokro i ponuro. Przemieszczanie się z miejsca na miejsce nie jest teraz najprzyjemniejsze. Przemarznięte stopy to standard. Na myśl same nasuwają mi się wspomnienia z naszego wakacyjnego wypadu do parku rekreacyjno - edukacyjnego niedaleko Ustki. Przybytek nazywa się Sea Park i znajduje się w Sarbsku. Pojechaliśmy tam w jeden z tych upalnych dni, kiedy słońce wyciągało z nas każdy gram energii ale z drugiej strony było tak pięknie, że nie szło wysiedzieć w domu. Na samym wstępie do parku powitały nas foki czekające na porę karmienia. 




Rozbroiły mnie dźwięki wydawane przez te zwierzaki. Ogromnie żałuję, że nie udało mi się ich nagrać, ale  milkły jak tylko podchodziłam z kamerą. Kiedy czekały na jedzenie zwyczajnie wyły, non stop i to bardzo głośno :) Foki znajdują się w kilku basenach. Pierwsze dwa są przy wejściu i można do nich podchodzić w dowolnym momencie. Kawałek dalej jest ogrodzony teren, z miejscem na widownię, gdzie odbywają się pokazy karmienia fok, opieki medyc…

Postanowienia noworoczne

Postanowienia noworoczne to bardzo modny ostatnio temat. Zresztą jak zawsze na początku roku. No właśnie, każdy początek to bardzo dobry moment na obiecanie czegoś. Sobie lub komuś. Na pewno to znacie: ''od nowego roku zaczynam się odchudzać'', ''od poniedziałku nie palę''. Z czystej wygody planujemy różne zmiany w życiu od początków. Od początku tygodnia, roku, nowej pracy, dnia urodzin. Zakładamy że nam się uda więc latowej będzie później policzyć od kiedy udaje nam się to realizować. Np. ktoś rzuca palenie od poniedziałku. Po jakimś czasie może z dumą (a jakże!) powiedzieć, że nie pali od 6 tygodni. Gdyby zaczął od czwartku to kalkulacja byłaby utrudniona, byłoby nie palę od 5 tygodni i 3 dni. Lubimy iść na łatwiznę więc czemu tutaj sobie nie ułatwić? :)  Początki poza tym mają w sobie coś magicznego. Wydaje nam się, ze jak zaczniemy w tym właśnie momencie to na pewno nam się uda. Odpowiedzialność za powodzenie przekładamy na bliżej nie sprecyzowan…

Miesiąc w zdjęciach #12

Grudzień był obfity jeśli chodzi o zdjęcia. Było wiele rzeczy, które chciałam zapamiętać :) Bez zbytniego gadania przechodzę do rzeczy.

Zamiast obiadu ;) Od nich zaczęła się moja grzeszna, grudniowa przygoda ze słodyczami.

Zimno, ciemno, odludnie, pięknie :D


W Mikołajki naszło nas na jedzenie na mieście. Jak się okazało nie tylko nas ;) Po kilkukrotnym objechaniu miasta, wylądowaliśmy na pizzy.

Pierwszy w życiu sernik kokosowy. Mało estetycznie podany, ale nie o estetykę chodzi, a o smak. Był boski, wchodzi na stałe do naszego menu.

W końcu moje ;D

Przez przeciągający brak słońca w pracy chodziłam jak zoombie, nieprzytomna do pierwszej kawy.

Ciasteczka karmelowe, o których mogliście już przeczytać w tym poście ''Ciasteczka karmelowe''.

Johnny Depp jako Bezwstydny Mortdecai był idealnym towarzystwem na samotny wieczór. Chomicki na Wigilii firmowej raczył się świniakami i tatarami, a ja bawiłam się idealnie z Mortdecaiem i popcornem. Później dołączyły do mnie krasnoludy i pewien…