Przejdź do głównej zawartości

Szacunek do pieniędzy



Nóż mi się w kieszeni otwiera kiedy słyszę jak ktoś mówi ''pieniążki''. W głosie zawsze jest takie lekkie wahanie i obawa jakby to słowo w nie zdrobnionym brzmieniu miało wywołać demona, który pochłonie duszę mówiącego. 
Co jest tak przerażającego w słowie ''pieniądze'', że większość ludzi je zdrabnia? 
Gdzieś i kiedyś, już lata temu, usłyszałam teorię, że słowa ''pieniążki'' używają osoby, które ciężko pracują, które nigdy dużo nie zarabiały i co za tym idzie, mają do pieniędzy szacunek. 
Bzdura. Słowo ''pieniążki'' jest tak powszechne jak choroby weneryczne w latach 60 i tak samo nie dzieli ludzi na biednych i bogatych. 
Zabiegi wykonywane przez moje koleżanki w pracy, które chciały uniknąć słowa ''pieniądze'', a ''pieniążki'' też im nie leżały dały efekty w postaci zdania, które ciągle mnie bawi: ''zwrócimy pani gotówkę na konto''.

Dygresja będzie.
Razi mnie niepoprawne używanie języka polskiego, gramatyki i ortografi ale nie jestem freakiem hejtujacym w sieci za złe używanie przecinka. Sama też czasem strzelam byki ale wyłapuję je i poprawiam. Irytuje mnie kiedy ktoś poprawiamy milion razy nadal robi ten sam błąd i tłumaczy się tym jakie to ma znaczenie, przecież wszyscy wiedzą o co chodzi. Ech...
Mistrzami upraszczania języka są Amerykanie. Już nawet nie używają pełnych słów, skracają je do jednej litery, która w wydźwięku są ten sam efekt. Teoretycznie. 
Od świń różni nas tylko około 0,4 par genomów, może jednak warto zadbać o to, aby pokolenie naszych pra pra wnuków nie porozumiewało się za pomocą chrząknięć i gestów. Bo jak na razie wszystko do tego zmierza. ''Idiokracja'' to nie głupia komedia ale smutna przepowiednia dla ludzkości. 



Jakiś czas temu pisałam o szacunku do rzeczy. Wynika on u mnie w pewnej mierze z szacunku do pieniędzy.
Nigdy nie miałam ich za dużo. Żeby kupić to co chciałam, musiałam się nieźle nagimnastykować. Do tej  pory żałuję książek sprzedanych w antykwariacie za grosze. Prawie cała seria ''Ani z Zielonego Wzgórza''.... w brodę sobie teraz pluję. Wtedy jednak wydawało mi się to idealnym rozwiązaniem.
Pamiętam okres kiedy każdy grosz przeliczałam na czas spędzony w kawiarence internetowej ;) Godzina kosztowała 2 złote, a ja tych godzin spędzałam tam duuuużo. Cudowne to były czasy jak internet w domu miał mało kto, więc korzystało się z kawiarenek. Miałam swoją ulubioną, gdzie moja koleżanka podrywała właściciela, a ja szukałam miłości życia w sieci ;P
Przyznaję bez bicia, że rozsądnego gospodarowania finansami nauczyłam się dopiero kilka lat temu. Tego jak planować budżet, jak oszczędzać. Nadal daleko mi do finansowego ninja ale staram się. Swoją drogą niezwykle kusi mnie książka Michała Szafrańskiego ale cena jest dla mnie na razie zaporowa.
Wyjaśniłam już kiedyś jak przeliczam swoje pieniądze. Każda złotówka to czas poświęcony na jej zarobienie. Czy dana rzecz jest dla mnie warta poświęcenia tego czasu? Najczęściej nie. Co wcale nie znaczy, że nie zdarza mi się wydać pieniędzy zupełnie bez sensu. Zdarza się i to chcę w sobie zmienić. Jestem na dobrej drodze :)
Dookoła mam jednak ludzi, którzy wydają pieniądze lekką ręką. Bardzo lekką nawet. Na mnóstwo niepotrzebnych rzeczy. Kobiety na ubrania. Mężczyźni na gadżety. Lub alkohol. Z tymi pierwszymi dogaduję się zdecydowanie lepiej :) Pieniądze przechodzą z ręki do ręki, bez zastanowienia i czasem bez realnej potrzeby. 
Idealnym przykładem jest niedawna promocja w Rossmanie -49% na kosmetyki kolorowe. Mnóstwo osób na niej popłynęło. Zamiast rozsądnie zrobić zapas tych kosmetyków, które się używa albo zaszaleć i kupić coś, co normalnie jest o wiele za drogie, wiele osób poszło na żywioł i kupowało bo taniej.
Ile z tych kosmetyków będą realnie używać? Ile zużyją? Który zakup wynikał z prawdziwej potrzeby?
Ja na promocji Rossmana kupiłam błyszczyk Wibo za niecałe 5 zł :D Bo akurat poprzedni mi się skończył. Bo ja kosmetyki nie tylko używam ale też zużywam.
Mój post o oszczędzaniu nadal jest aktualny. Jedyne co się zmieniło to to, że w końcu kupiliśmy dzbanek filtrujący ;) Zachęcam do przeczytania, znajdziecie tam kilka moich sposobów na oszczędzanie.

Tak sobie myślę, że nie szanując pieniędzy, nie szanujemy czasu poświęconego na ich zdobycie, czyli nie szanujemy samych siebie.

Jakie jest Wasze podejście do wydawania pieniędzy? Na co wydajecie najchętniej i najmniej rozsądnie? :)


Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bo baby są jakieś inne...

A są. Fakt niezaprzeczalny. Od facetów różni nas tyyyyyle rzeczy, a jedną z nich jest to, że my zupełnie nie potrafimy odpoczywać. Wyobraźcie sobie taką sytuację: bliżej nieokreślony mężczyzna, nazwijmy go Ziutek, idzie na urlop. Taki od dawna wyczekiwany ale niestety tylko tygodniowy. Pierwszy dzień urlopu: Ziutek wstaje rano i łapie za ścierę i pucuje całe mieszkanie na błysk. Potem robi obiad dla współmieszkańców, którzy urlopu nie mają. Po obiedzie prasuje tą stertę, która rosła od kilkunastu dni i groziła już zawaleniem. Dzień drugi urlopu: Ziutek zniesmaczony tym, że brudne okna psują efekt pięknie posprzątanego mieszkania znowu łapie za ścierę. Kiedy okna już błyszczą leci po mopa, żeby zmyć podłogę, która się podczas mycia zabrudziła. Wstawia jakieś pranie i gotuje obiad. Dzień trzeci urlopu: Ziutek zmienia pościel i stwierdza, że w sumie jest dosyć ciepło, można by to wykorzystać bo dawno nie prał kołder i poduszek. Szukając w trzewiach mieszkania zapasowego kompletu (Ziutek jes…

Dlaczego nie chcę mieć dziecka

Od kiedy zaczęłam świadomie myśleć o dzieciach, uważałam, że będę je mieć. Nie jedno bo sama jestem jedynakiem i wolałabym aby moje dziecko miało rodzeństwo. Wbrew pozorom życie jedynaka nie jest takie łatwe, lekkie i przyjemne. Bywa samotne i mając wybór wolałabym tego swojemu dziecku darować.
Dużo dużo później, kiedy poznałam Chomickiego, stwierdziłam że chciałabym te dzieci mieć z nim. Uważam że jest świetnym materiałem na rodzica.
Czas mijał, moje bliższe i dalsze koleżanki mnożyły się intensywnie i dookoła mnie było pełno słodkich bobasów. Przyszła mi do głowy myśl, że teraz jest ten moment. Po czym straciłam pracę i moment szlag trafił. Cały czas chodziła mi po głowie myśl, że czas mija, a moja macica niczyja, a bezrobocie skutecznie odwlekało wszystko w czasie. Byliśmy w stanie utrzymać siebie i tylko siebie. Jeszcze miesiąc bez pracy i nie byłoby ciekawie.
Teraz teoretycznie jetem w idealnej sytuacji do prokreacji ale... Nie jestem okazem zdrowia. Wśród moich chorób jest przesymp…

Będę z Wami szczera

Bardzo mocno zastanawiałam się nad publikacją tego postu. W końcu stwierdziłam, że mam to gdzieś - publikuję. Za wszelkie przykre następstwa czytania go nie odpowiadam.


Ostatnio mam wrażenie, że stoję w miejscu.  Ok, dopiero co kupiliśmy z Chomickim mieszkanie, ba! ślub był dla mnie dopiero co. Są to dwie ogromne zmiany, a mimo to czuję, jakby nic się nie działo.  Mam ten problem, że do szczęścia potrzebuję poczucia celu. Ot taka artystyczna dusza trochę. Bez konkretnego talentu.  Czy jednak jakiś/jakieś mam?  Mam ale bardziej wypracowane niż wrodzone co jest dla mnie całkiem w porządku bo do rzemieślników mam ogromny szacunek.  Z tych moich talentów chciałabym zrobić sposób na życie. Poczyniłam nawet pewne kroki ale w którymś momencie straciłam rozpęd. Bo nie widziałam natychmiastowym efektów. A ja muszę widzieć efekty teraz, już i natychmiast. Bo inaczej traci to dla mnie sens.  Problem w tym, że natychmiastowe skutki daje tylko przedawkowanie Xenny. Z wszystkim innym nie jest tak różowo.…