Przejdź do głównej zawartości

Zbiornik #3

Siedząc ostatnio w pracy myślałam o tym, jak wiele wydarzyło się w moim życiu na przestrzeni 2016 roku. Tyle dobrych rzeczy, o złych staram się nie myśleć (chociaż kocie łapki śnią mi się po nocach).
Mamy już za sobą większą część lutego, a u mnie dalej się dzieje.
Kupiliśmy mieszkanie. Przeboje z tym związane i moje przemyślenia o udzielaniu kredytów hipotecznych  to temat na osobny post. Na dniach się przeprowadzamy, czego już nie mogę się doczekać i usiedzieć na miejscu też bo zastanawiam się co i jak spakować i jak to będzie i czy wszystko nam się uda zrobić tak, jak chcemy.... itd., itp. Kociokwik taki.
W pracy news za newsem i bardzo jestem ciekawa do czego to wszystko zmierza. Bo do czegoś zdecydowanie tak. Prowadzi mnie to do myślenia o planie B na życie, który każdy z nas mieć powinien dla swojego spokoju i poczucia bezpieczeństwa.


Zawłaszczyłam dla siebie kolejny kawałek internetu i stworzyłam Sploty Karolińskie czyli miejsce, gdzie chcę się z Wami dzielić moim rękodziełem. Zakochałam się w robótkach ręcznych, wychodzą mi i nie mam zamiaru trzymać ich tylko dla siebie. Zajrzyjcie i jeśli coś Wam wpadnie w oko to dajcie znać, chętnie coś tam wydziergam. Z racji mocno ograniczonego czasu nie ma tego na razie dużo ale z drutami i szydełkiem spędzam prawie każdą wolną chwilę.
Zastanawiałam się czy powinnam o tym tutaj pisać i jak to odbierzecie. Nie chciałabym natrętnie się reklamować bo bardzo tego nie lubię u innych ale z drugiej strony nie mam się czego wstydzić, a czasem mam wrażenie, że temu służy okrajanie grona, które o moim rękodzielnictwie wie.
Chyba obijam się o neurotyczność ostatnio ;) Być może ma na to wpływ koszmarne zmęczenie, które ciągle odczuwam. Zwalam to na zmiany pogody, które zawsze wpływały na moje samopoczucie. Niedługo zacznie się wiosna, czyli okres dla moich dolegliwości żołądkowych najgorszy. Plus alergie na pyłki, kwiatki i inne robaczki. Witaj wiosno, jak bardzo na Ciebie nie czekam :P


Zapewne moja ostatnia dieta nie sprzyja dobremu samopoczuciu. Odpuściłam sobie za bardzo, pochłaniam ilości cukru, jakie kiedyś położyłyby mnie do łóżka na kilka dni. Teraz tak nie jest i dlatego sobie pozwalam, co jest bardzo kiepską decyzją. Zapewne w końcu to odchoruję. Odkryłam produkty bez laktozy, po których czuję się zupełnie dobrze więc nadrabiam lata bez jogurtów i mojej miłości czyli płatków z mlekiem. Nie musli, zwyczajnych, niezdrowych, słodkich cheeriosów albo chocapic ;) Musli nie znoszę. 



Dla równowagi intensywnych tygodni, postanowiłam że w niedziele robię tylko to, co sprawia mi przyjemność. Dużo w tym Grey's anatomy i czytania :) Polecam Wam takie mega hedonistyczne dni raz na jakiś czas.
 
Wszystko to co powyżej i mnóstwo innych rzeczy sprawia, że komputer pokrywa się kurzem, a ja namiętnie odświeżam na facebooku stare posty. Cieszę się, że dalej tu jesteście, czytacie i zaglądacie, nawet kiedy mnie tu nie ma ;) Duchowo jestem, fizycznie wychodzi jak zwykle.

Tutaj znajdziecie pozostałe wpisy z cyklu >>KLIK<<


Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bo baby są jakieś inne...

A są. Fakt niezaprzeczalny. Od facetów różni nas tyyyyyle rzeczy, a jedną z nich jest to, że my zupełnie nie potrafimy odpoczywać. Wyobraźcie sobie taką sytuację: bliżej nieokreślony mężczyzna, nazwijmy go Ziutek, idzie na urlop. Taki od dawna wyczekiwany ale niestety tylko tygodniowy. Pierwszy dzień urlopu: Ziutek wstaje rano i łapie za ścierę i pucuje całe mieszkanie na błysk. Potem robi obiad dla współmieszkańców, którzy urlopu nie mają. Po obiedzie prasuje tą stertę, która rosła od kilkunastu dni i groziła już zawaleniem. Dzień drugi urlopu: Ziutek zniesmaczony tym, że brudne okna psują efekt pięknie posprzątanego mieszkania znowu łapie za ścierę. Kiedy okna już błyszczą leci po mopa, żeby zmyć podłogę, która się podczas mycia zabrudziła. Wstawia jakieś pranie i gotuje obiad. Dzień trzeci urlopu: Ziutek zmienia pościel i stwierdza, że w sumie jest dosyć ciepło, można by to wykorzystać bo dawno nie prał kołder i poduszek. Szukając w trzewiach mieszkania zapasowego kompletu (Ziutek jes…

Dlaczego nie chcę mieć dziecka

Od kiedy zaczęłam świadomie myśleć o dzieciach, uważałam, że będę je mieć. Nie jedno bo sama jestem jedynakiem i wolałabym aby moje dziecko miało rodzeństwo. Wbrew pozorom życie jedynaka nie jest takie łatwe, lekkie i przyjemne. Bywa samotne i mając wybór wolałabym tego swojemu dziecku darować.
Dużo dużo później, kiedy poznałam Chomickiego, stwierdziłam że chciałabym te dzieci mieć z nim. Uważam że jest świetnym materiałem na rodzica.
Czas mijał, moje bliższe i dalsze koleżanki mnożyły się intensywnie i dookoła mnie było pełno słodkich bobasów. Przyszła mi do głowy myśl, że teraz jest ten moment. Po czym straciłam pracę i moment szlag trafił. Cały czas chodziła mi po głowie myśl, że czas mija, a moja macica niczyja, a bezrobocie skutecznie odwlekało wszystko w czasie. Byliśmy w stanie utrzymać siebie i tylko siebie. Jeszcze miesiąc bez pracy i nie byłoby ciekawie.
Teraz teoretycznie jetem w idealnej sytuacji do prokreacji ale... Nie jestem okazem zdrowia. Wśród moich chorób jest przesymp…

Będę z Wami szczera

Bardzo mocno zastanawiałam się nad publikacją tego postu. W końcu stwierdziłam, że mam to gdzieś - publikuję. Za wszelkie przykre następstwa czytania go nie odpowiadam.


Ostatnio mam wrażenie, że stoję w miejscu.  Ok, dopiero co kupiliśmy z Chomickim mieszkanie, ba! ślub był dla mnie dopiero co. Są to dwie ogromne zmiany, a mimo to czuję, jakby nic się nie działo.  Mam ten problem, że do szczęścia potrzebuję poczucia celu. Ot taka artystyczna dusza trochę. Bez konkretnego talentu.  Czy jednak jakiś/jakieś mam?  Mam ale bardziej wypracowane niż wrodzone co jest dla mnie całkiem w porządku bo do rzemieślników mam ogromny szacunek.  Z tych moich talentów chciałabym zrobić sposób na życie. Poczyniłam nawet pewne kroki ale w którymś momencie straciłam rozpęd. Bo nie widziałam natychmiastowym efektów. A ja muszę widzieć efekty teraz, już i natychmiast. Bo inaczej traci to dla mnie sens.  Problem w tym, że natychmiastowe skutki daje tylko przedawkowanie Xenny. Z wszystkim innym nie jest tak różowo.…