Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2017

Zbiornik #3

Siedząc ostatnio w pracy myślałam o tym, jak wiele wydarzyło się w moim życiu na przestrzeni 2016 roku. Tyle dobrych rzeczy, o złych staram się nie myśleć (chociaż kocie łapki śnią mi się po nocach). Mamy już za sobą większą część lutego, a u mnie dalej się dzieje. Kupiliśmy mieszkanie. Przeboje z tym związane i moje przemyślenia o udzielaniu kredytów hipotecznych  to temat na osobny post. Na dniach się przeprowadzamy, czego już nie mogę się doczekać i usiedzieć na miejscu też bo zastanawiam się co i jak spakować i jak to będzie i czy wszystko nam się uda zrobić tak, jak chcemy.... itd., itp. Kociokwik taki. W pracy news za newsem i bardzo jestem ciekawa do czego to wszystko zmierza. Bo do czegoś zdecydowanie tak. Prowadzi mnie to do myślenia o planie B na życie, który każdy z nas mieć powinien dla swojego spokoju i poczucia bezpieczeństwa.

Zawłaszczyłam dla siebie kolejny kawałek internetu i stworzyłam Sploty Karolińskie czyli miejsce, gdzie chcę się z Wami dzielić moim rękodzie…

Let's talk about money

Pieniądze w Polsce to jeden z tematów tabu. Zwyczajnie o tym nie mówimy. O tym ile zarabiamy. Bo o tym ile wydajemy już wprost przeciwnie. Wszyscy bardzo chętnie mówią, że musieli "tyyyyyle wydać bo". Że zawsze tych pieniędzy za mało.  Cóż, narzekanie to masz sport narodowy.  Nawet jeśli ktoś pieniądze ma, wystarczają mu bez problemu, to i tak będzie narzekać, żeby nie odróżniać się od reszty. Robimy cudy, żeby ukryć nasz stan posiadania przy jednoczesnym obnoszeniu się z nim. Taki paradoks.  Nie mówimy o pieniądzach bo to niebezpieczne. Bo ktoś będzie chciał nas okraść. Bo obudzimy zawiść otoczenia. Bo po co ktoś ma wiedzieć.  Każdy z tych powodów ma sens i każdy z nich rozumiem, co nie zmienia faktu, że śmieszą mnie wybiegi które ludzie dookoła stosują, żeby nie przyznać się do swoich zarobków. Z drugiej strony wydaje nam się, że wszyscy zarabiają więcej niż my. Że oni na pewno mają pieniądze bo.... i tu wyliczanka.  To że mają je dzięki rozsądnemu gospodarowaniu jakoś nik…

Suseł Testuje: Philips Sonicare, Kallos Banana, Tołpa

W ostatnich miesiącach trafiło do mnie kilka produktów, z których jestem wyjątkowo zadowolona. Dwa były wynikiem intensywnego riserczu, a jeden spontanicznym zakupem na promocji. Do tej pory nie było u mnie wpisów stricte kosmetycznych i nie zamierzam zmieniać profilu bloga i zacząć paplać o mazidłach, ale te trzy rzeczy zwróciły moją uwagę na tyle, że chcę Wam o nich wspomnieć.

Elektryczna szczoteczka do zębów Philips Sonicare. Ze szczoteczką elektryczną mam do czynienia już od kilku lat. Jestem zachwycona jej działaniem i na zwykłą szczoteczkę patrzę teraz krzywym okiem. Miałam do tej pory zwykłą, podstawową szczoteczkę Oral - B. Zmieniałam tylko rodzaje końcówek. Nie mam jej absolutnie nic do zarzucenia, ale Sonicare to zupełnie inna bajka. W internetach możemy przeczytać, że:
"Szczoteczka soniczna należy obecnie do grona najlepszych szczoteczek elektrycznych. Swoją pozycję zawdzięczają połączeniu niezwykle szybkich ruchów włókien (o częstotliwości dźwiękowej) z zastosowaniem r…