Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2017

Hybrydy w domu nie takie straszne

Moje pierwsze doświadczenie z manicure hybrydowym było wiele lat temu, na samym początku, kiedy stało się to popularne. Udało mi się trafić okazję na czymś w rodzaju Gruponu i za 35 zł miałam piękny manicure na dwa tygodnie i zniszczone paznokcie na kilka miesięcy.
Wróciłam do tematu w zeszłym roku, jakiś czas przed ślubem kiedy to na ten Wielki Dzień chciałam mieć nieskazitelny manicure co przy moich naturalnych paznokciach nie wchodziło w grę. W związku z tym, że w podziale substancji odżywczych włosy  i paznokcie są na ostatnim miejscu, moje są raczej w kiepskiej kondycji. Do tego naturalnie tłusta płytka paznokcie nie pomaga.
Podejrzewam, że mimo wszystko nie zdecydowałabym się na spróbowanie, gdyby nie koleżanka koleżanki, która robiła paznokcie w domu. Dziewczyna po odpowiednim szkoleniu, na etacie sprzedawała produkty do hybryd, a po godzinach tworzyła swoją bazę klientów, żeby przejść tylko na własną działalność. Według mnie było to genialne posunięcie. Brała o wiele mniej, ni…

Zrób coś dla siebie

Pisałam już o tym, że baby są inne i że nie potrafią chorować. Dzisiaj chciałam wspomnieć o tym jak bardzo o siebie nie dbamy. 
Lekceważymy swoje potrzeby na rzecz innych, odkładamy siebie na później, zapominamy o sobie. Oczywiście kupujemy ubrania, kosmetyki i dbamy o zewnętrze ale co z tego, kiedy wnętrze pozostaje w rozsypce. 
Moja teściowa opowiadała mi ostatnio o tym jakiego hopla miała na punkcie sprzątania. To znaczy nadal ma ale sił sprawczych brak więc nauczyła się odpuszczać. Mycie okien raz w tygodniu, szafek w kuchni codziennie, odkurzanie i mycie podłóg nawet kilka razy dziennie. Przy tym normalnie pracowała i zajmowała się dwójką dzieci. Robiła to dla innych i bo co ludzie powiedzą. Nie miała czasu dla siebie, była wiecznie zmęczona i czuła się niedoceniona bo ona biega ze szmatą, a nikt jej nie podziękuje. 
Prawda jest taka, że nikt nie doceni tego co robimy. Prawdopodobnie do momentu kiedy tego zabraknie albo w ogóle. Dlatego musimy doceniać się same. Dbać o zewnętrze i w…

Wolne miesiączkowe

We Włoszech wprowadzono dodatkowe dni wolne dla kobiet z okazji pierwszych dni miesiączki. W Polsce również padła taka propozycja. Z jednej strony uważam, że jest to genialny pomysł bo w pierwszy i często drugi dzień czuję się kiepsko i bardzo niekomfortowo w pracy.  Pomijając ból, który udało mi się trochę opanować dzięki ćwiczeniu Jelenia i który zwalczam Apapem, zwyczajnie nie mam siły. Na zmienne nastroje również pomógł jeleń ale ze zmęczeniem i spadkiem sił nic nie mogę poradzić. Doskonale wiem, że nie tylko ja tak mam i że gros kobiet ma gorzej. Bo tabletki na ból nie pomagają, bo obfitość wymaga wizyt w toalecie co kilkadziesiąt minut. W takie dni najlepiej jest sobie wszystko odpuścić, odpoczywać i dbać o siebie. 
Druga strona medalu w dniach wolnych miesiączkowych jest taka, że byłyby to dni niepłatne na co mało kto może sobie pozwolić i co więcej, jeszcze bardziej pogorszyłyby sytuację kobiet na rynku pracy. Nie ukrywajmy, mamy gorzej od facetów. Nie dość, że często za wyko…

Nowe w... wrzesień 2017

Nie wiem kiedy mi ten wrzesień minął, chociaż kiedy się dobrze zastanowię to jednak dużo się działo.  Dużo mojego zmęczenia z czego nie jestem zadowolona i podjęłam konkretne plany aby temu zaradzić. Ich realizacja też bywa męcząca ale to takie pozytywne zmęczenie. Od razu cudów nie zdziałam ale obiecałam sobie, że koniec z tym uczuciem wyczerpania i kombinuję radośnie. 
Piszę ten post czekając na autobus do pracy w piękny, sobotni poranek. Słońce świeci mi prosto w oczy i lekki wiatr zawiewa włosy, które zasłaniają mi ekran ale zamiast się irytować doceniam to piękno. Nasza jesień zazwyczaj jest ponura i deszczowa. Takich dni jak dziś jest mało, a w tym tygodniu to już 4 taki dzień!. Chyba nigdy nie doceniałam tak małych rzeczy jak ostatnio. W końcu się tego nauczyłam i powiem Wam, że czuję się przez to szczęśliwszym człowiekiem. 


Wdrożyłam efektywność level hard i cieszę się efektami. Ciągle frustrowało mnie, że tyle chcę zrobić, a ciągle się nie wyrabiam. Jest już zdecydowanie lepi…

Malibu w wersji domowej PRZEPIS

Malibu czyli rum karaibski, pochodzący z Barbadosu bardzo szybko zyskał popularność, czemu wcale się nie dziwię. Jest wytwarzany z połączenia białego rumu oraz ekstraktu z orzechów kokosa. Jednym ze składników jest melasa cukrowa więc kaman, to musi być smaczne 😊

Zupełnie nie wiem kiedy spróbowałam Malibu po raz pierwszy ale od tego momentu piję je przy każdej możliwej okazji. Mam gdzieś, że postrzegany jest jako drink dla nastolatek. 

Do wszystkich przepisów na domową wersję Malibu podchodziłam raczej sceptycznie bo nie sądziłam, że można w domu osiągnąć ten sam efekt.

Otóż można. Na 99% a to mi już w zupełności wystarczy.

Od niedawna mam zajawkę na robienie domowych nalewek, więc Malibu trafiło na pierwsze miejsce w kolejce.

Przepis jest naprawdę banalnie prosty.
Potrzebujemy: - 250 ml spirytusu - 150 ml wody przegotowanej - 200 gram wiórków kokosowych - 1 kartonik lub puszka mleka skondensowanego słodzonego - 1 kartonik lub puszka mleka skondensowanego niesłodzonego.
Wiórki wsypujemy do słoi…

Auschwitz Birkenau - czego nie wiedziałam o Oświęcimiu

Nigdy nie byłam dobra z historii. Do tej pory nie wiem dlaczego w klasie maturalnej w mojej głowie pojawił się pomysł pisania matury właśnie z tego przedmiotu. Na szczęście w porę oprzytomniałam i zmieniłam na geografię po czym okazało się, że nie wiem co to stratosfera 😜
Nie jestem w stanie spamiętać dat, kto kogo i dlaczego najechał. Jedyne co utkwiło w mojej głowie to data bitwy pod Grunwaldem i wybuchu Pierwszej Wojny Światowej. Kiedy się skończyła nie mam pojęcia. 
Jako taki historyczny tłumok pojechałam do Oświęcimia. Żeby nie było - wiedziałam, że coś takiego istniało, co się tam działo i dlaczego się działo. Bardzo ogólnie jednak i bez głębszego zastanawiania się nad tym.
Bardzo spodobała mi się cała formuła zwiedzania. Po obozie chodzi się w grupach, z przewodnikiem, który mówi do mikrofonu, a każdy uczestnik ma swoje własne słuchawki. Zwiedzanie jest szybkie ale treściwe. Nam trafił się rewelacyjny przewodnik, który był fascynatem tematu II Wojny Światowej i dopowiadał wiele c…

Lepiej spróbować, niż żałować, że się nie spróbowało

Banał, prawda? Tylko dlaczego to prawda? 
Żal za utraconą szansą czy możliwością jest okropny. Tym bardziej kiedy nie możemy jej odzyskać. Takich sytuacji każdy z nas ma w życiu mnóstwo. Przegapionych okazji. Niewykorzystanych możliwości.
Bardzo często za rezygnacją z działania stoi strach. Co będzie jak to zrobimy? Jakie będą konsekwencje. Czy damy sobie radę z nimi poradzić? Czy mamy na to czas? Czy nas na to stać?
Czas i tak upłynie, a pieniądze i tak wydamy
Czy znajdę czas na to w napiętym grafiku? Mam tyle innych obowiązków. Nie stać mnie na to. Może w przyszłym miesiącu. Raczej po wypłacie. Teraz nie dam rady. 
Jesteśmy mistrzami wymówek, zwalania odpowiedzialności i decyzji na innych. Nie chcemy ryzykować. Tylko wiecie.... bez ryzyka nie ma zabawy. Ryzykujemy wychodząc z domu każdego dnia, pijąc wodę, odbierając telefon czy wkładając klucz do zamka. Ryzyko jest wbudowane w nasze życie i można się z tym albo pogodzić, oswoić i korzystać z życia albo unikać ryzykownych sytuacji i …

Nowe w... sierpień 2017

Od razu do meritum, bez gadki szmatki.
1. Pierwszy raz w życiu jadłam sushi. Jakoś do tej pory miałam pewne obawy. Bo surowa ryba. Bo glony. Bo drogo. Bo bo bo. Dużo tych bo było. W końcu stwierdziłam, że mam te bo gdzieś i próbuję. W pierwszym momencie uznałam, że nawet mi to sushi smakuje ale nie sądzę, żebym chciała jeść je częściej. Teraz nie mogę przestać o tym myśleć.


2. Kosmetyczne szaleństwo czyli totalnie popłynęłam. Nie mam pojęcia skąd to się u mnie wzięło tak nagle. Totalne przeciwieństwo mojego minimalizmu.  Kiedyś, lata temu, prowadziłam bloga kosmetycznego, który szybko zyskiwał popularność. Usunęłam go po słowach mojej koleżanki, która uznała, że pisanie o kosmetykach jest głupie i płytkie. Teraz by mnie to nie ruszyło ale te kilka lat temu byłam bardziej wrażliwa na krytykę. Stwierdziłam, że raz na jakiś czas będę się z Wami dzielić opiniami o tym i owym bo czemu nie 😊 W końcu jestem kobietą, czyta mnie wiele kobiet, więc to się jakoś składa do kupy. Prawda? 


3. Tak w powią…

Wystarczy się postarać czyli kawa jak ze Starbucksa plus sekret idealnej pianki

Słowem wstępu: na blogu zobaczycie w najbliższym czasie kilka zmian. Jest już nowy szablon, zniknęła też część tekstów, których jakość oceniłam na zbyt niską. Przez ostre sito przechodzi też zakładka etykiety bo zależy mi na maksymalnym ich uproszczeniu. Zamierzam zliftingować niektóre stare posty i popracować nad jakością zdjęć. Zależy mi aby było to miejsce, które odwiedza się z przyjemnością. Jasne i przejrzyste. Zdecydowanie bardziej uporządkowane od autorki 😋 Mam nadzieję, że zmiany Wam się spodobają bo ja jestem podekscytowana. Tymczasem zapraszam na post o jednej z moich największych przyjemności - kawie.
                                        ~~~~                                             Jako wyznawczyni Starbucksa korzystam z każdej okazji do złożenia daniny w świątyni. Kraków w Starbucksy był bogaty więc codziennie jakiś z Chomickim odwiedzaliśmy. Jako rasowa blogerka wrzuciłam na Instagram zdjęcie kawy, pod którym pojawił się komentarz:


Zaczęłam się zastanawiać i w celac…