Przejdź do głównej zawartości

Wiosenne porządki?


Z każdym rokiem widzę coraz większy nacisk zewsząd na wiosenne porządki. Nie ważne chcesz, czy nie, masz sprzątać bo wiosna idzie. Nie ma, że zetrzesz kurze i umyjesz podłogi, o nie.
Musisz umyć okna i wyprać firanki.
Wytrzeć w środku wszystkie szafki w kuchni i ułożyć wszystkie graty. Najlepiej od razu je umyj.
Rozmróź i umyj lodówkę.
Jeśli masz książki, to każdą ściągnij z półki, wytrzyj półkę i książkę.
Odsuń wszystkie meble i dokładnie za nimi poodkurzaj.
Umyj podłogę i nawoskuj panele.
Wypierz wszystkie kołdry i poduszki.
Wyjmij wszystkie ubrania z szaf, wysprzątaj je i ułóż.
Łazienkę zlej domestosem i wyczyść fugi szczoteczką do zębów.
Masz durnostojki? Każdą czeka mycie.




Przeraża mnie to.
Czy naprawdę każdy absolutnie musi zrobić to wszystko? Widzę jak ''przykładne obywatelki'' patrzą na wyłamujących się z tradycji leserów. Ale zaraz, z jakiej tradycji? Od kiedy musimy sprzątać na wiosnę?
Z tego co pamiętam, a moja pamięć ostatnio wspina się na wyżyny, wiosenne porządki były przyjemnością opcjonalną. Chcesz to robisz. nie chcesz, to nie. Nikt nikogo nie oceniał i nikogo nie obchodziło czy ktoś ma ułożone majtki i talerze. Nie przypominam sobie, żeby kobiety w mojej rodzinie głupiały na wiosnę. Przed świętami tak, jak wszędzie, ale nie na wiosnę.

W pracy słuchamy radia, jak wielu ludzi chyba. Któregoś tygodnia dzień w dzień słyszałam o wiosennych prządkach. Jak robić? Kto zrobił, a kto nie? Sondy uliczne jak i co ludzie sprzątają. Wtrącenia prowadzących, że po porządkach zostanie trochę czasu na, że chciałoby się ale porządki, że nie chce się ale trzeba.

Trzeba?



Ja nie umyłam okien. Mam brudne firanki. Naczynia w szafkach są ustawiane chronologicznie czyli bez większego sensu. Z lodówki cieknie bo nie mam czasu jej rozmrozić. W szafach z ubraniami jest ok bo co najmniej raz w miesiącu sprawdzam jak sytuacja wygląda ;) Pracuję w sklepie z ciuchami, sami rozumiecie ;) Ciągle coś wchodzi o wychodzi, ruch jak na lotnisku JFK.

To nie tak, że mi się nie chce. Chce się. Patrzę na okna i widzę, że nie widzę.
Z lodówką chętnie bym sobie poważnie porozmawiała.

Tyle że jakoś nie mam kiedy.

Przyszła wiosna i mi się zwyczajnie chce. Nie siedzieć w domu na kanapie, robić coś, być gdzieś, żyć. Nie chcę zamykać się w domu z brudnymi garami i gaciami do prania.
Szydełkuję, maluję, czytam, koloruję i mam ogólną chęć na działania artystyczne. Oglądam, ćwiczę i jestem w szale przedślubnych przygotowań (czyt. irytuję się na źle przerobioną sukienkę i ćwiczę chodzenie w szpilkach).

Największym przejawem wiosennych porządków jest u mnie wprowadzanie kolejnych zmian na blogu. Zmieniłam odrobinę szablon, wygląd postów, dopracowałam drobne i pominięte wcześniej elementy. Teraz myślę o zmianach idących dużo dalej ale o tym na razie sza, bo mi myśl ucieknie ;)


Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bo baby są jakieś inne...

A są. Fakt niezaprzeczalny. Od facetów różni nas tyyyyyle rzeczy, a jedną z nich jest to, że my zupełnie nie potrafimy odpoczywać. Wyobraźcie sobie taką sytuację: bliżej nieokreślony mężczyzna, nazwijmy go Ziutek, idzie na urlop. Taki od dawna wyczekiwany ale niestety tylko tygodniowy. Pierwszy dzień urlopu: Ziutek wstaje rano i łapie za ścierę i pucuje całe mieszkanie na błysk. Potem robi obiad dla współmieszkańców, którzy urlopu nie mają. Po obiedzie prasuje tą stertę, która rosła od kilkunastu dni i groziła już zawaleniem. Dzień drugi urlopu: Ziutek zniesmaczony tym, że brudne okna psują efekt pięknie posprzątanego mieszkania znowu łapie za ścierę. Kiedy okna już błyszczą leci po mopa, żeby zmyć podłogę, która się podczas mycia zabrudziła. Wstawia jakieś pranie i gotuje obiad. Dzień trzeci urlopu: Ziutek zmienia pościel i stwierdza, że w sumie jest dosyć ciepło, można by to wykorzystać bo dawno nie prał kołder i poduszek. Szukając w trzewiach mieszkania zapasowego kompletu (Ziutek jes…

Dlaczego nie chcę mieć dziecka

Od kiedy zaczęłam świadomie myśleć o dzieciach, uważałam, że będę je mieć. Nie jedno bo sama jestem jedynakiem i wolałabym aby moje dziecko miało rodzeństwo. Wbrew pozorom życie jedynaka nie jest takie łatwe, lekkie i przyjemne. Bywa samotne i mając wybór wolałabym tego swojemu dziecku darować.
Dużo dużo później, kiedy poznałam Chomickiego, stwierdziłam że chciałabym te dzieci mieć z nim. Uważam że jest świetnym materiałem na rodzica.
Czas mijał, moje bliższe i dalsze koleżanki mnożyły się intensywnie i dookoła mnie było pełno słodkich bobasów. Przyszła mi do głowy myśl, że teraz jest ten moment. Po czym straciłam pracę i moment szlag trafił. Cały czas chodziła mi po głowie myśl, że czas mija, a moja macica niczyja, a bezrobocie skutecznie odwlekało wszystko w czasie. Byliśmy w stanie utrzymać siebie i tylko siebie. Jeszcze miesiąc bez pracy i nie byłoby ciekawie.
Teraz teoretycznie jetem w idealnej sytuacji do prokreacji ale... Nie jestem okazem zdrowia. Wśród moich chorób jest przesymp…

Będę z Wami szczera

Bardzo mocno zastanawiałam się nad publikacją tego postu. W końcu stwierdziłam, że mam to gdzieś - publikuję. Za wszelkie przykre następstwa czytania go nie odpowiadam.


Ostatnio mam wrażenie, że stoję w miejscu.  Ok, dopiero co kupiliśmy z Chomickim mieszkanie, ba! ślub był dla mnie dopiero co. Są to dwie ogromne zmiany, a mimo to czuję, jakby nic się nie działo.  Mam ten problem, że do szczęścia potrzebuję poczucia celu. Ot taka artystyczna dusza trochę. Bez konkretnego talentu.  Czy jednak jakiś/jakieś mam?  Mam ale bardziej wypracowane niż wrodzone co jest dla mnie całkiem w porządku bo do rzemieślników mam ogromny szacunek.  Z tych moich talentów chciałabym zrobić sposób na życie. Poczyniłam nawet pewne kroki ale w którymś momencie straciłam rozpęd. Bo nie widziałam natychmiastowym efektów. A ja muszę widzieć efekty teraz, już i natychmiast. Bo inaczej traci to dla mnie sens.  Problem w tym, że natychmiastowe skutki daje tylko przedawkowanie Xenny. Z wszystkim innym nie jest tak różowo.…