Przejdź do głównej zawartości

Miesiąc w zdjęciach #15


Marzec był wprawdzie jeszcze zimowy i nieprzyjemny ale za to całkiem owocny dla mnie. Działo się dużo, działo się fajnie, działo się ogólnie więc nie pamiętałam o robieniu zdjęć :) Motywował mnie tylko udział w Wiosennym Wyzwaniu Simplife. Na wyniki wyzwania dalej czekam ale bez względu na to jakie będą, czuję się wygrana. Zrobiłam dużo, zmieniłam dużo, czuję się o wiele lepiej ze sobą wewnętrznie, zewnętrznie oraz o wiele lepiej w moich czterech kątach bo w końcu pokonałam szufladę z sentymentami :) Brawo ja :)


Najlepszą szarlotkę na świecie robi moja Mama. Szarlotkę z jabłek, nie z jakiś tam musów czy kupnych dżemów. Z jabłek. Nie mogą być za słodkie, ani za kwaśne, za mokre, ani za suche. Muszą być idealne.


Dzięki takim jabłkom i temu czemuś, co ma tylko moja Mama, szarlotka dosłownie się rozpływa w ustach. Umilała mi pracę, dawkowałam ją sobie ostrożnie ale starczyła tylko na 3 dni :(


W ramach pocieszenia chyba jeździliśmy z Chomickim do McCafe. Taka nasza mała słabość.


Jakoś kulinarnie zaczynam ten miesiąc, ale muszę się pochwalić kebabem home made ;) Wyszedł lepiej niż kupny.


I'm addicted ;D Miałam poprzestać na pierwszych 2 numerach, jakoś tak wyszło, że kupuję kolejne i kolejne. Nadal jestem pod wrażeniem, w Art Terapii podoba mi się wszystko. Wzory do kolorowania, dodatki i gratisy. Z czystą przyjemnością wydaję  te 15 zł.



Dzień kobiet i przepiękne tulipany od Chomickiego.


Za każdym razem kiedy widzę taką mgłę przypomina mi się film o tym tytule i rozglądam się za podejrzanymi mackami wyłaniającymi się znienacka ;)


Poniosło mnie w bibliotece. Miałam tylko oddać książkę.... Droga królów to bagatela niecały tysiąc stron. W dodatku to tom pierwszy! Będzie uczta ;D


Po co mi siłownia, w pracy mam niezłą gimnastykę. Dostawa towaru w ekskluzywnym butiku internetowym ;p


Czuję się obserwowana...


Idealny wieczór, idealny weekend :)


Nastrojowo i kawowo.


Podejście numer dwa - ała!


Króliczki wielkanocne, te uszy.... Mam słabość do tych kicajców ;)


Znowu McCafe, tym razem w babskim towarzystwie.


W końcu się dogadałyśmy z maszyną czego korzyści zbiera Chomicki. Wszystkie spodnie skrócone ;)


Próba zdrowego odżywiania się. Gdyby nie boczek, który zawsze dodaję do tego obiadu, byłoby to naprawdę zdrowe danie :)


Mgliście po raz kolejny. Tym razem w drodze. Macek nie było ;p


Hello :)


Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bo baby są jakieś inne...

A są. Fakt niezaprzeczalny. Od facetów różni nas tyyyyyle rzeczy, a jedną z nich jest to, że my zupełnie nie potrafimy odpoczywać. Wyobraźcie sobie taką sytuację: bliżej nieokreślony mężczyzna, nazwijmy go Ziutek, idzie na urlop. Taki od dawna wyczekiwany ale niestety tylko tygodniowy. Pierwszy dzień urlopu: Ziutek wstaje rano i łapie za ścierę i pucuje całe mieszkanie na błysk. Potem robi obiad dla współmieszkańców, którzy urlopu nie mają. Po obiedzie prasuje tą stertę, która rosła od kilkunastu dni i groziła już zawaleniem. Dzień drugi urlopu: Ziutek zniesmaczony tym, że brudne okna psują efekt pięknie posprzątanego mieszkania znowu łapie za ścierę. Kiedy okna już błyszczą leci po mopa, żeby zmyć podłogę, która się podczas mycia zabrudziła. Wstawia jakieś pranie i gotuje obiad. Dzień trzeci urlopu: Ziutek zmienia pościel i stwierdza, że w sumie jest dosyć ciepło, można by to wykorzystać bo dawno nie prał kołder i poduszek. Szukając w trzewiach mieszkania zapasowego kompletu (Ziutek jes…

Dlaczego nie chcę mieć dziecka

Od kiedy zaczęłam świadomie myśleć o dzieciach, uważałam, że będę je mieć. Nie jedno bo sama jestem jedynakiem i wolałabym aby moje dziecko miało rodzeństwo. Wbrew pozorom życie jedynaka nie jest takie łatwe, lekkie i przyjemne. Bywa samotne i mając wybór wolałabym tego swojemu dziecku darować.
Dużo dużo później, kiedy poznałam Chomickiego, stwierdziłam że chciałabym te dzieci mieć z nim. Uważam że jest świetnym materiałem na rodzica.
Czas mijał, moje bliższe i dalsze koleżanki mnożyły się intensywnie i dookoła mnie było pełno słodkich bobasów. Przyszła mi do głowy myśl, że teraz jest ten moment. Po czym straciłam pracę i moment szlag trafił. Cały czas chodziła mi po głowie myśl, że czas mija, a moja macica niczyja, a bezrobocie skutecznie odwlekało wszystko w czasie. Byliśmy w stanie utrzymać siebie i tylko siebie. Jeszcze miesiąc bez pracy i nie byłoby ciekawie.
Teraz teoretycznie jetem w idealnej sytuacji do prokreacji ale... Nie jestem okazem zdrowia. Wśród moich chorób jest przesymp…

Będę z Wami szczera

Bardzo mocno zastanawiałam się nad publikacją tego postu. W końcu stwierdziłam, że mam to gdzieś - publikuję. Za wszelkie przykre następstwa czytania go nie odpowiadam.


Ostatnio mam wrażenie, że stoję w miejscu.  Ok, dopiero co kupiliśmy z Chomickim mieszkanie, ba! ślub był dla mnie dopiero co. Są to dwie ogromne zmiany, a mimo to czuję, jakby nic się nie działo.  Mam ten problem, że do szczęścia potrzebuję poczucia celu. Ot taka artystyczna dusza trochę. Bez konkretnego talentu.  Czy jednak jakiś/jakieś mam?  Mam ale bardziej wypracowane niż wrodzone co jest dla mnie całkiem w porządku bo do rzemieślników mam ogromny szacunek.  Z tych moich talentów chciałabym zrobić sposób na życie. Poczyniłam nawet pewne kroki ale w którymś momencie straciłam rozpęd. Bo nie widziałam natychmiastowym efektów. A ja muszę widzieć efekty teraz, już i natychmiast. Bo inaczej traci to dla mnie sens.  Problem w tym, że natychmiastowe skutki daje tylko przedawkowanie Xenny. Z wszystkim innym nie jest tak różowo.…