Przejdź do głównej zawartości

Wiosenne Wyzwanie Simplife #3

Trzeci tydzień wyzwania trafił na bardzo intensywny czas w moim życiu. Strefa ducha z konieczności została odepchnięta na dalszy plan, ale żeby nie było, nadal biorę udział w wyzwaniu :)
 
Zrób coś nowego
Ta część wyzwania nie bardzo mi wyszła, przyznaję się bez bicia. Zabrakło nie tyle czasu i możliwości, co chęci. Pracowałam bardzo intensywnie przez cały zeszły tydzień, łącznie z weekendem, więc jakakolwiek kreatywność w działaniu odpadła. Ale, ale! Plan jest. I chęć ogromna. Na razie nie zdradzam szczegółów. Realizacja po wypłacie :)

Zaproś przyjaciela do siebie
Hmmm.... Tu też coś nie poszło.

Spędź cały dzień offline
Ha! To mi się udało :) Niedziela bez komputera i telefonu. Połowa dnia w pracy, część w podróży. Poszłam na łatwiznę z wyborem dnia? :) Jakby nie było zauważyłam jaką trudność sprawił mi ten dzień. Chodziło mi po głowie, żeby sięgnąć po telefon i sprawdzić Instagram, czy włączyć komputer i obejrzeć odcinek ''Żon Hollywood''. Na szczęście opanowałam się i skończyło się na kolorowaniu :D Jestem zachwycona zeszytami Art Terapii. W każdym kolejnym znajduję nowe, coraz ciekawsze wzory. Gratisowe gadżety są niczego sobie. Udało mi się nawet dostać 5 numer ''spod lady'', zanim jeszcze pojawił się w sprzedaży ;D
Zatrzymaj się
Choćby się waliło i paliło staram się, żeby  każdego dnia mieć chociaż pół godziny dla siebie. Udaje się, nawet w tym najbardziej intensywnym okresie. Takie momenty są potrzebne każdemu. Żeby odsapnąć. Żeby pomyśleć. Żeby dostrzec perspektywę tego, co dzieje się w naszym życiu. Nie potrafię tak całkiem nic nie robić, źle się wtedy czuję. Chwila z książką czy spędzona nad kolorowankami jest nieoceniona. Resetuję mózg i mogę dalej działać. Ten moment tuż po odłożeniu książki czy kredek, wtedy czuję, że jestem tu i teraz, jestem bardzo świadoma tego momentu. Czuję zadowolenie, że mogłam zrobić to, na co miałam ochotę i że dało mi to ogromne odprężenie.
 
 Wymarzony dzień dla siebie
W minionym tygodniu wymarzony dzień mógł pozostać tylko w sferze marzeń. Chciałabym się wyspać. Poczytać. Pooglądać. Pojechać gdzieś. Zobaczyć coś nowego. Zjeść coś dobrego.  Przede wszystkim chciałabym móc zrobić to wszystko ze świadomością, że następnego dnia będę miała wolne od pracy. Nie musząc się spieszyć nigdzie i z niczym.
Taka refleksja mnie naszła, że radość z wymarzonego dnia można czerpać tylko wtedy, kiedy nie zdarza się on zbyt często. Przesyt powoduje, że nie doceniamy takich wyjątkowych momentów.
 
 
Stwórz listę swoich marzeń i celów
 HA! Tworzenie list - w tym jestem dobra :D Moja lista ''tworzy się'' od miesięcy. To coś dopiszę, to skreślę. Nadal dopisuję więcej, niż skreślam ale i tak mam ogromną satysfakcję z każdego kolejnego ''osiągnięcia''. To może się wydawać dziwne, ale przelanie marzeń/planów na papier daje kopa, który pogania mnie do ich realizacji. Tak jakby fakt, że to marzenie wyszło z mojej głowy i jest zapisane, sprawia że teraz muszę je zrealizować. Nie ma zmiłuj, nie ma migania się i nie ma tłumaczenia, że to czy tamto. Zakasuję rękawy i do dzieła. 
Głównie ze względu na ten punkt wyzwania tak intensywnie pracowałam w zeszłym tygodniu. Nie ukrywajmy, do realizacji wielu planów potrzeba pieniędzy. Jeśli tylko mam okazję zdobyć ich trochę więcej, to z niej korzystam. Póki mam siłę, czas i możliwość.
 
 Bądź wdzięczna

Jestem wdzięczna Simplife za to, że umieściła ten punkt w swoim wyzwaniu. Pozwoliła mi uświadomić sobie ogrom mojej wdzięczności dla wielu osób i dała okazję do wyrażenia jej. Chociaż okazywanie wdzięczności nie powinno czekać na okazję.
Jestem przeogromnie wdzięczna mojej mamie, za to że jest i zawsze była najlepszą mamą świata bez względu na okoliczności. Nawet wtedy kiedy sama siebie najchętniej wystawiłabym za drzwi.
I kiedy miałam chęć Ją za te drzwi wystawić. 
Jestem wdzięczna Chomickiemu za to, że przy nim zawsze mogłam być sobą i że umożliwił mi dojście do tego co to znaczy być sobą. Za to, że przestałam się bać i że zobaczyłam kolory.
Jestem wdzięczna moim przyjaciółkom. Justyś - za to, że śmieszą Cię moje opowieści o obrzyganym dywanie. Pisowski Ciemnogrodzie - za konstruktywną krytykę: ''Wiesz, że masz brzuch większy niż cycki?''. Katarzynko - za bycie moim światełkiem w tej mrocznej krainie PHU.
Jestem wdzięczna mojej rodzinie za przekomiczną pulę genów, dzięki którym jestem, jaka jestem. 
Jestem wdzięczna moim teściom za to, że mają tak wspaniałego syna.
Jestem wdzięczna za to, że mogę żyć.
 
 
Każde kolejne zadanie z Wiosennego Wyzwania dało mi do myślenia. Udało mi się w końcu wprowadzić kilka ważnych dla mnie zmian. Natalia dała mi kopa do ciągłej pracy nad sobą nie po to, żeby stać się jednostką doskonałą ale po to, żeby być sobą i czuć się z tym dobrze. Dziękuję Ci :)

To już ostatni wpis nawiązujący do WWS. Jak to możliwe, że trzy tygodnie minęły tak szybko? :) Na szczęście tagować można do końca miesiąca więc zaglądajcie na Instagrama, tam jestem najbardziej aktywna i wrzucam kolejne zdjęcia obrazujące mój udział w wyzwaniu i nie tylko. 


Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bo baby są jakieś inne...

A są. Fakt niezaprzeczalny. Od facetów różni nas tyyyyyle rzeczy, a jedną z nich jest to, że my zupełnie nie potrafimy odpoczywać. Wyobraźcie sobie taką sytuację: bliżej nieokreślony mężczyzna, nazwijmy go Ziutek, idzie na urlop. Taki od dawna wyczekiwany ale niestety tylko tygodniowy. Pierwszy dzień urlopu: Ziutek wstaje rano i łapie za ścierę i pucuje całe mieszkanie na błysk. Potem robi obiad dla współmieszkańców, którzy urlopu nie mają. Po obiedzie prasuje tą stertę, która rosła od kilkunastu dni i groziła już zawaleniem. Dzień drugi urlopu: Ziutek zniesmaczony tym, że brudne okna psują efekt pięknie posprzątanego mieszkania znowu łapie za ścierę. Kiedy okna już błyszczą leci po mopa, żeby zmyć podłogę, która się podczas mycia zabrudziła. Wstawia jakieś pranie i gotuje obiad. Dzień trzeci urlopu: Ziutek zmienia pościel i stwierdza, że w sumie jest dosyć ciepło, można by to wykorzystać bo dawno nie prał kołder i poduszek. Szukając w trzewiach mieszkania zapasowego kompletu (Ziutek jes…

Dlaczego nie chcę mieć dziecka

Od kiedy zaczęłam świadomie myśleć o dzieciach, uważałam, że będę je mieć. Nie jedno bo sama jestem jedynakiem i wolałabym aby moje dziecko miało rodzeństwo. Wbrew pozorom życie jedynaka nie jest takie łatwe, lekkie i przyjemne. Bywa samotne i mając wybór wolałabym tego swojemu dziecku darować.
Dużo dużo później, kiedy poznałam Chomickiego, stwierdziłam że chciałabym te dzieci mieć z nim. Uważam że jest świetnym materiałem na rodzica.
Czas mijał, moje bliższe i dalsze koleżanki mnożyły się intensywnie i dookoła mnie było pełno słodkich bobasów. Przyszła mi do głowy myśl, że teraz jest ten moment. Po czym straciłam pracę i moment szlag trafił. Cały czas chodziła mi po głowie myśl, że czas mija, a moja macica niczyja, a bezrobocie skutecznie odwlekało wszystko w czasie. Byliśmy w stanie utrzymać siebie i tylko siebie. Jeszcze miesiąc bez pracy i nie byłoby ciekawie.
Teraz teoretycznie jetem w idealnej sytuacji do prokreacji ale... Nie jestem okazem zdrowia. Wśród moich chorób jest przesymp…

Będę z Wami szczera

Bardzo mocno zastanawiałam się nad publikacją tego postu. W końcu stwierdziłam, że mam to gdzieś - publikuję. Za wszelkie przykre następstwa czytania go nie odpowiadam.


Ostatnio mam wrażenie, że stoję w miejscu.  Ok, dopiero co kupiliśmy z Chomickim mieszkanie, ba! ślub był dla mnie dopiero co. Są to dwie ogromne zmiany, a mimo to czuję, jakby nic się nie działo.  Mam ten problem, że do szczęścia potrzebuję poczucia celu. Ot taka artystyczna dusza trochę. Bez konkretnego talentu.  Czy jednak jakiś/jakieś mam?  Mam ale bardziej wypracowane niż wrodzone co jest dla mnie całkiem w porządku bo do rzemieślników mam ogromny szacunek.  Z tych moich talentów chciałabym zrobić sposób na życie. Poczyniłam nawet pewne kroki ale w którymś momencie straciłam rozpęd. Bo nie widziałam natychmiastowym efektów. A ja muszę widzieć efekty teraz, już i natychmiast. Bo inaczej traci to dla mnie sens.  Problem w tym, że natychmiastowe skutki daje tylko przedawkowanie Xenny. Z wszystkim innym nie jest tak różowo.…