Wiosenne Wyzwanie Simplife #2


Drugi tydzień Wiosennego Wyzwania Simplife za mną. Z niecierpliwością czekałam na zadania tego tygodnia ;) Nie rozczarowałam się absolutnie.

Z czym musiałam się zmierzyć w tym tygodniu?

Zjedz niespieszne śniadanie



Niespieszne śniadania to u mnie konieczność. Ze względu na problemy ze zdrowiem muszę jeść wolno i bez pośpiechu. Przez to wstaję prawie godzinę wcześniej, ale warto. Uwierzcie mi, nie ma nic przyjemniejszego niż poranne śniadanie bez pośpiechu. Bez obawy, że nie zdążę na autobus i że spóźnię się do pracy. Moje są nudne okrutnie ale za to towarzystwo niezastąpione ;) 
Joanna Chmielewska powiedziała kiedyś, że nie może nie czytać przy jedzeniu bo bez tego jej żołądek nie trawi. Mój też nie. Czytam zawsze kiedy się da, chyba że jem z kimś, wtedy jakoś głupio ;P


Drugie śniadania już nie takie nudne :) Nowo odkryte musli z mix.it. Zawsze podchodziłam do musli jak do jeża bo każde sklepowe było z cukrem, a jeśli już nie było go w składzie to odstraszało mnie samo musli albo cena. Tym razem jestem mega zadowolona i planuję oddzielny wpis o moich zakupach na stronie mix.it.

Idź na godzinny spacer


Godzinny spacer zapewne korzystnie wpłynąłby na moje zdrowie i kondycję ale po 9 godzinach pracy na nogach, w czasie której przemierzam wiele kilometrów (muszę zainwestować w krokomierz bo ciekawi mnie ile km pokonuję każdego dnia) spacer to ostatnie na co mam ochotę. Dlatego właśnie celebruję te kilka chwil rano, kiedy zmierzam do pracy i nie jestem jeszcze zmęczona. 

Zafunduj sobie domowe SPA


Z domowym spa był mały problem bo przez ostatni miesiąc nie mieliśmy ciepłej wody. Była ledwo letnia co nie zachęcało do długiego pobytu w łazience. Okazuje się, że potrafię się myć bardzo szybko :) Stosowałam trik sknerusów czyli jak oszczędzić na grzaniu wody? Trzymaj słuchawkę prysznica jak najbliżej skóry bo woda najcieplejsza jest właśnie przy słuchawce :) Nieco to pomogło ale naprawdę NIECO :)
Na szczęście w sobotę ciepła woda wróciła i mogłam spędzić kilka przyjemnych chwil z peelingami, balsamami i maseczkami.

Przygotuj pyszną kolację 


Pyszne kolacje zamieniłam na pyszne obiady, które tak czy inaczej robię codziennie ;) Wtedy właśnie mamy okazję spędzić czas razem bez telewizora, komputera czy telefonów. Może się walić i palić, w czasie obiadu nic nie ma prawa nam przeszkodzić. Nakrywam do stołu, siadamy naprzeciwko siebie i jest cudownie.
Żeby nie było, pyszne kolacje też się zdarzają. Idealna kolacja weekendowa to popcorn i odpowiednie napoje dla każdego (ja grzecznie, owocowa piramidka Liptona) w pierwszym etapie i w ewentualnie drugim jakaś kanapka ''na wypasie''. Chyba że zasnę. Co zdarza się najczęściej :P

Zwróć uwagę na luksus codzienny


Mój luksus dnia codziennego :) Najlepsza na świecie szarlotka od mamy przez dwa dni umilała mi pracę. Nikt takiej nie robi, tylko moja mamuśka :)
Zaczęłam bardziej zwracać uwagę na przyjemne momenty dnia, które czasem przemykały nie zauważone. Staram się też sama tworzyć takie ''luksusowe'' momenty. Czy to szarlotka właśnie, czy godzina z książką, na którą od jakiegoś czasu miałam ochotę czy wyjście z koleżankami z pracy albo z Chomickim gdzieś na miasto. Ewentualnie kilka godzin z ''Grey's Anatomy''... :)

Określ swoje ulubione kosmetyki/ubiór/makijaż


Moje kolory. Mój styl. Moje zestawy idealne. 
Nadal pracuję nad szafą idealną. Blisko mi już do niej, o wiele bliżej niż sądziłam. Wiem co lubię, wiem w czym mi dobrze i tego się trzymam, Nie kombinuję. Staram się coraz bardziej stawiać na jakość, ale jakoś nie mam ochoty wydawać kilkaset złotych na coś, co będę nosić przez następne 10 lat. Znudzi mi się to zanim zdąży się znosić. Wolę częstszą wymianę garderoby ale stawiam na najbardziej naturalne materiały z możliwych.


Podobnie mam z kosmetykami. Wiem co lubię i co mi służy. Nie wydam 150 zł na krem, który nie zrobi z moją skórą nic więcej niż ten za 20 zł. Mam koleżankę, która kupuje błyszczyki po 100 zł i dobrze jej z tym. Mi by nie było dlatego wolę te za kilkanaście złotych ;)
Trochę inaczej jest z biżuterią. Mam słabość do metali szlachetnych, a moją Pandorę kocham nad życie :)

Postaw na aktywność fizyczną


Aktywności fizycznej zdecydowanie mi nie brakuje ;) Jeśli ktoś jeszcze raz mi powie, że praca w sklepie to pikuś, zacznę gryźć ;) Poza kilometrami robionymi każdego dnia zaliczam jeszcze wyciskanie na klatę i gimnastykę, nie tak łatwo dostać się na drugą stronę tego co widzicie na zdjęciu.
Poza tym nadal kręcę kółkiem. Codziennie po 10 minut. Niby mało ale mi to odpowiada pod każdym względem. 

Czekam na trzeci i ostatni tydzień wyzwania, mam nieodparte przeczucie, że tym razem nie będzie tak lekko.


____________________________________________________
Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bo baby są jakieś inne...

Będę z Wami szczera

Dlaczego nie chcę mieć dziecka