Przejdź do głównej zawartości

Miesiąc w zdjęciach #14




Luty minął jak z bicza strzelił, mimo że był o jeden dzień dłuższy. Mam wrażenie, że przez połowę tego miesiąca chorowałam, a druga połowa umknęła nie wiadomo gdzie. Działo się, dużo ważnych dla mnie rzeczy. W tym roku dalej stawiam na rozwój, na zmiany. Ciągle kombinuję, staram się wprowadzać nowe rzeczy i udoskonalać już istniejące. Daje mi to ogromną satysfakcję. Niemniej luty lekki nie był i dużo czasu spędziłam w domu, pod kocem, z książką na kolanach i herbatą w zasięgu ręki. 


Pierwsza w życiu wizyta w North Fishu ;) Nie wiem czy będą kolejne ale tej na pewno nie żałuję.


Piękne miejsce, a w nim odbędzie się jedno z najważniejszych wydarzeń w moim życiu, już niedługo :)


Czytało się z  tym większym zainteresowaniem, że akcja Okularnika działa się w Hajnówce skąd pochodzi moja babcia i gdzie byłam wiele razy.


Nareszcie są :D Luty pod znakiem projektowania, marzec pod znakiem wręczania ;)


Nadal zastanawiam się czy brzydkie to czy ładne. Wyprawa z przyjaciółką w poszukiwaniu mebli idealnych do jej M zaowocowała takim właśnie dylematem. Powiedzcie,  ładne - brzydkie?


Tutaj za to absolutnie się nie zastanawiam: podoba się :) Wzięłabym całość bez zawahania.


Kawa po polowaniu się należała. Najmłodsza uczestniczka naszej wyprawy zrobiła furorę swoim wykonaniem ''Stary niedźwiedź mocno śpi" po czym wdała się w dyskusję o chomikach z siedzącą obok babeczką. Chciałabym mieć taką łatwość w nawiązywaniu kontaktów jak ta słodka blondyneczka.


Kolejna kawa, tym razem walentynkowa. Chai latte najlepsze w Mc Cafe :D


Również walentynkowe "Bo nie było dużych Laysów, więc wziąłem tak...'', jak takiego nie kochać???


Nocna wyprawa po burgery zakończona sukcesem. Tym razem pamiętam nazwę lokalu - Cochise ":) Najlżejsze burgery jakie w życiu jadłam. 


Musiałam to mieć. Mogę śmiało dopisać tą pozycję do listy najlepiej wydanych pieniędzy w życiu. Za niecałe 5 zł mam kilkanaście godzin rewelacyjnej zabawy w najlepszym wydaniu. Numer drugi również kupiłam i czekam na kolejne.


Kolorowanie po numerach, kto by pomyślał, że tak mnie wciągnie? 


Na Gabaldon trafiłam przypadkiem lata temu i przepadłam z kretesem. Mam całą sagę więc musiałam też kupić kolejną część. Czekałam przez kilka miesięcy z nadzieją na wydanie w twardej oprawie ale nie zanosi się na to, że w ogóle takie powstanie. Nie przepadam za czytaniem kolosów w miękkiej oprawie ale dla kolejnych przygód Clarie i Jamiego zrobię wyjątek.



Wieczorne spacery. 


Ciąć czy nie ciąć? Kusiło mnie ale wiedziałam, że będę żałować. Pozbyłam się 2 cm suchych końcówek, reszta w rękach cudotwórcy zmieniła się w arcydzieło. Nie pamiętam kiedy byłam tak zadowolona z wyglądu moich włosów :)


Musiałam :) Nie ważne, że absolutnie nie potrafię chodzić w szpilkach, że są za wysokie, że w ogóle nie mój kolor. Urzekły mnie i będą idealnie pasowały do kiecki. Ciąg dalszy ślubnych przygotowań :)


Mrozik rano może zniechęcać do czegokolwiek ale mnie nic nie powstrzyma przed przeczytaniem chociaż kilku stron w oczekiwaniu na transport do pracy. Odkąd zrobiło się trochę jaśniej nie muszę już stać pod latarnią, żeby cokolwiek zobaczyć :)

Tym chłodnym akcentem kończę na dziś. Godzina późna, Chomicki stoi nade mną z groźną miną i truje coś o kolacji (wiem, wiem, o tej porze nie powinno się jeść ale mam to gdzieś, nadmiar kalorii spalam w pracy) więc lepiej się tym zajmę zanim trzeba będzie odwołać ślub. Szkoda butów.

P.S. Mimo że nie dotyczy to lutego to jestem tak podekscytowana, że muszę Wam coś wspomnieć. Na Instagramie już pisałam, że biorę udział w Wiosennym wyzwaniu Simplife. Jestem zmotywowana i gotowa do działania, pomimo klejących się z niewyspania oczu. Mam już za sobą kilka punktów i taaaak mi z tym dobrze. Minimalizm it's my thing i już :D

http://simplife.pl/2016/03/01/wiosenne-wyzwanie-simplife-z-nagrodami-1/




Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bo baby są jakieś inne...

A są. Fakt niezaprzeczalny. Od facetów różni nas tyyyyyle rzeczy, a jedną z nich jest to, że my zupełnie nie potrafimy odpoczywać. Wyobraźcie sobie taką sytuację: bliżej nieokreślony mężczyzna, nazwijmy go Ziutek, idzie na urlop. Taki od dawna wyczekiwany ale niestety tylko tygodniowy. Pierwszy dzień urlopu: Ziutek wstaje rano i łapie za ścierę i pucuje całe mieszkanie na błysk. Potem robi obiad dla współmieszkańców, którzy urlopu nie mają. Po obiedzie prasuje tą stertę, która rosła od kilkunastu dni i groziła już zawaleniem. Dzień drugi urlopu: Ziutek zniesmaczony tym, że brudne okna psują efekt pięknie posprzątanego mieszkania znowu łapie za ścierę. Kiedy okna już błyszczą leci po mopa, żeby zmyć podłogę, która się podczas mycia zabrudziła. Wstawia jakieś pranie i gotuje obiad. Dzień trzeci urlopu: Ziutek zmienia pościel i stwierdza, że w sumie jest dosyć ciepło, można by to wykorzystać bo dawno nie prał kołder i poduszek. Szukając w trzewiach mieszkania zapasowego kompletu (Ziutek jes…

Dlaczego nie chcę mieć dziecka

Od kiedy zaczęłam świadomie myśleć o dzieciach, uważałam, że będę je mieć. Nie jedno bo sama jestem jedynakiem i wolałabym aby moje dziecko miało rodzeństwo. Wbrew pozorom życie jedynaka nie jest takie łatwe, lekkie i przyjemne. Bywa samotne i mając wybór wolałabym tego swojemu dziecku darować.
Dużo dużo później, kiedy poznałam Chomickiego, stwierdziłam że chciałabym te dzieci mieć z nim. Uważam że jest świetnym materiałem na rodzica.
Czas mijał, moje bliższe i dalsze koleżanki mnożyły się intensywnie i dookoła mnie było pełno słodkich bobasów. Przyszła mi do głowy myśl, że teraz jest ten moment. Po czym straciłam pracę i moment szlag trafił. Cały czas chodziła mi po głowie myśl, że czas mija, a moja macica niczyja, a bezrobocie skutecznie odwlekało wszystko w czasie. Byliśmy w stanie utrzymać siebie i tylko siebie. Jeszcze miesiąc bez pracy i nie byłoby ciekawie.
Teraz teoretycznie jetem w idealnej sytuacji do prokreacji ale... Nie jestem okazem zdrowia. Wśród moich chorób jest przesymp…

Będę z Wami szczera

Bardzo mocno zastanawiałam się nad publikacją tego postu. W końcu stwierdziłam, że mam to gdzieś - publikuję. Za wszelkie przykre następstwa czytania go nie odpowiadam.


Ostatnio mam wrażenie, że stoję w miejscu.  Ok, dopiero co kupiliśmy z Chomickim mieszkanie, ba! ślub był dla mnie dopiero co. Są to dwie ogromne zmiany, a mimo to czuję, jakby nic się nie działo.  Mam ten problem, że do szczęścia potrzebuję poczucia celu. Ot taka artystyczna dusza trochę. Bez konkretnego talentu.  Czy jednak jakiś/jakieś mam?  Mam ale bardziej wypracowane niż wrodzone co jest dla mnie całkiem w porządku bo do rzemieślników mam ogromny szacunek.  Z tych moich talentów chciałabym zrobić sposób na życie. Poczyniłam nawet pewne kroki ale w którymś momencie straciłam rozpęd. Bo nie widziałam natychmiastowym efektów. A ja muszę widzieć efekty teraz, już i natychmiast. Bo inaczej traci to dla mnie sens.  Problem w tym, że natychmiastowe skutki daje tylko przedawkowanie Xenny. Z wszystkim innym nie jest tak różowo.…