Tęskniąc za słońcem - Sea Park


Za oknem zimno, mokro i ponuro. Przemieszczanie się z miejsca na miejsce nie jest teraz najprzyjemniejsze. Przemarznięte stopy to standard. Na myśl same nasuwają mi się wspomnienia z naszego wakacyjnego wypadu do parku rekreacyjno - edukacyjnego niedaleko Ustki.
Przybytek nazywa się Sea Park i znajduje się w Sarbsku. Pojechaliśmy tam w jeden z tych upalnych dni, kiedy słońce wyciągało z nas każdy gram energii ale z drugiej strony było tak pięknie, że nie szło wysiedzieć w domu.
Na samym wstępie do parku powitały nas foki czekające na porę karmienia. 





Rozbroiły mnie dźwięki wydawane przez te zwierzaki. Ogromnie żałuję, że nie udało mi się ich nagrać, ale  milkły jak tylko podchodziłam z kamerą. Kiedy czekały na jedzenie zwyczajnie wyły, non stop i to bardzo głośno :)
Foki znajdują się w kilku basenach. Pierwsze dwa są przy wejściu i można do nich podchodzić w dowolnym momencie. Kawałek dalej jest ogrodzony teren, z miejscem na widownię, gdzie odbywają się pokazy karmienia fok, opieki medycznej i foczych zabaw. 




Poza fokami w ofercie parku jest wiele innych atrakcji. Stojąc w kolejce przed pokazem usłyszałam jak jakaś babka mówiła do telefonu, że jest tam już drugą godzinę i jeszcze jej trochę zejdzie. Zastanowiło mnie to nieco, ale okazało się, że dwie godziny to naprawdę niewiele. Finalnie w parku spędziliśmy ponad trzy.


Park Miniatur Latarni Morskich obeszliśmy w tempie błyskawicznym po czym wyszliśmy od razu na Park Makiet Zwierząt Morskich. W zasadzie są one rozsiane po całym Sea Parku.





To tylko kilka przykładów z kilkudziesięciu stworów, które można tam znaleźć.Są one przedstawione w prawdziwych wymiarach, na ostatnim zdjęciu widać jak chyba największą z ryb. Chociaż mnie najbardziej przeraża ten stwór z mackami.


Odwiedziliśmy Muzeum Marynistyczne.



 W ptaszarni można było zrobić sobie zdjęcie z papugą (oparłam się z trudem).


Moje imienniczki ukryły się w trzcinach ;p więc zdjęcia nie ma, a szkoda bo urocze są :)
Pokręciliśmy się po prawdziwym statku pirackim.


Największe wrażenie (poza fokami rzecz jasna) zrobiły na mnie dwa miejsca. Kolejny statek piracki, tym razem w zupełnie innym wydaniu - Wrak na wspak. Nie polecam dla osób mających problem z błędnikiem. Ja po schodach schodziłam z zamkniętymi oczami, na czuja :)








Już na wejściu perspektywa wariuje i nie wiadomo jak stawiać nogi. Nie byłam w żadnym z domów postawionych do góry nogami, ale podejrzewam, że to bardzo podobne. Z braku porównania moja opinia może nie być wiarygodna, ale Wrak... jest genialnie wykonany.

Drugim wspaniałym miejscem jest Prehistoryczne Oceanarium 3D. Z moją wadą wzroku niezbyt często widzę efekt 3D, tam miałam wrażenie, że te stwory płyną prosto na mnie. Było ich kilka, od żółwia po coś co wyglądało jak godzilla. Naprawdę świetna sprawa. Tuż obok było kino 5D, jeśli dobrze pamiętam. Tam akurat nie wchodziliśmy bo jakoś nie pociągała nas perspektywa zapachów, które mogły się tam pojawić ;P


Poza atrakcjami na terenie parku znajduje się kilka punktów z jedzeniem. Skusiliśmy się na rybkę, konsumpcję której przerywał nam natrętny szerszeń. Było smacznie i nie przesadnie drogo. Kolejnym punktem programu były lody, tak wielkie, że nie byliśmy w stanie ich zjeść. Zresztą były średnio smaczne, więc nie polecam :)
W parku znajduje się też dużo atrakcji dla dzieci, między innymi ogromny małpi gaj plus jego wewnętrzna część - dla najmłodszych. W ofercie jest również Błękitek Live Show, kolejna rozrywka dla dzieciaków. Każdy znajdzie coś dla siebie.
Zupełnie nie poczułam upływu czasu i bardzo zdziwiłam się faktem, że nadeszła pora zamknięcia ;) Było tak fajnie, że nawet upał nam nie przeszkadzał. Jakoś nie potrafię sobie w tym momencie przypomnieć uczucia ciągłego gorąca. Jak to było?
Na wyjściu żegnały nas kolejne focze pieśni, znowu była pora karmienia :)




Podsumowując: Sea Park jest świetnym pomysłem na wycieczkę nie tylko dla dorosłych. Każdy znajdzie coś dla siebie i będzie się dobrze bawił. Jeśli tylko znajdziecie się w okolicach Ustki, zapraszam do Sea Parku. Warto wydać 40 zł na bilet :)

P.S. Zajrzałam na stronę i widzę, że mają nowe atrakcje, których opis wygląda ciekawie....


Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bo baby są jakieś inne...

Będę z Wami szczera

Dlaczego nie chcę mieć dziecka