Bo chorować trzeba umieć



Pamiętacie jak pisałam o tym, że baby są jakieś inne? Znalazłam kolejne potwierdzenie tego faktu. 
90% mężczyzn w momencie pojawienia się kataru stwierdza, że to koniec i przyjmują odpowiednią pozycję: leżącą, przed telewizorem, w otoczeniu setek zużytych chusteczek. Co więcej pozycja jest obrana na tyle strategicznie, że nigdy nie mogą sięgnąć do pilota. Postać dramatyczna, którą trzeba się zająć i ulżyć w tych ostatnich chwilach. Kwestia pilota jest tutaj kluczowa. 
Nie twierdzę, że wszyscy faceci są tacy sami ale większość niestety tak. Nasłuchałam się już niezliczonej ilości opowieści o chorujących samcach i zastanawiam się skąd im się to bierze. Jeśli taki dostanie L4 to nie ruszy się z łóżka od pierwszego do ostatniego dnia, ale bywa że muszą pracować i wtedy dzieje się taka zabawna rzecz. W domu umierający w pracy nagle ożywa. Katar? No jest ale to nic takiego, gardło boli niestety i nie bardzo można piwo wypić ale to w domu bo stara zobaczy i będzie gadać. Po pracy jedno, na szybkiego, czemu nie. 
Jak chorują kobiety? Zazwyczaj w ciszy i bez szumu. Nie ważne, ze łeb pęka, z nosa się leje, a w gardle jakieś wredne stworzenia rozpaliły ognisko. Nic to, do pracy trzeba iść. Jeśli już kobieta trafi do domu na L4 to wcale nie będzie lepiej. Pranie samo się nie zrobi, trzeba ugotować obiad, korzystając z okazji można posprzątać, a w ogóle to od zeszłego tygodnia czeka prasowanie. Sytuacja jest jeszcze bardziej zabawna kiedy w grę wchodzą dzieci. Pokażcie mi kobietę, która na zwolnieniu naprawdę leży w łóżku. Mam na myśli zwykłe choroby, a nie rekonwalescencję po operacji czy złamaniu. Zresztą nawet i wtedy pewnie robią coś w domu. To jest od nas silniejsze. Wszystkie mamy jakiś wewnętrzny przymus, który nie pozwala nam zachować się jak facet i pognić kilka dni w łóżku nie robiąc absolutnie nic.
Zresztą tak się jakoś utarło, że kobieta na zwolnieniu i tak zajmuje się domem. Może z niego nie wychodzić ale to tym lepiej, ma więcej czasu na sprzątanie itd. Czyżby niecny plan uknuty przez brzydsza płeć? Jakkolwiek by nie było, głupie jesteśmy, że nie pozwalamy sobie chorować, czy może bardziej: zdrowieć w spokoju. Zamiast wejść pod kołdrę/koc i odpoczywać my nadal działamy w trybie ''drób domowy''. Głupie jesteśmy i tyle. 
Połowę tego tygodnia spędziłam w domu z zamiarem kurowania się. Wyszło tak, że w domu błysk, ciuchy poprane i codziennie był obiad (zresztą ja zawsze codziennie gotuję, nie wyobrażam sobie inaczej), a ja dalej chora. Mission not accomplished. 
W ramach buntu i przywracania prawidłowego porządku oznajmiam, że dzisiaj nie robię nic. Gniję pod kocem z książką i filmem w międzyczasie, a mój samiec musi sam upolować obiad i dostarczyć go do jaskini. Ha! Taka jestem postępowa!

Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bo baby są jakieś inne...

Będę z Wami szczera

Dlaczego nie chcę mieć dziecka