Przejdź do głównej zawartości

Najlepiej wydane pieniądze w życiu

Suseł jest zwierzęciem oszczędnym, nad każdą złotówką zastanawia się kilka razy. Ostatnio trochę sobie odpuściłam ale po głębszym namyśle stwierdziłam, że nie mogę mieć do siebie pretensji. Każda rzecz ma swoje przeznaczenie i na pewno będę jej używać, więc nie jest problemem to, że nie miałam ich wcześniej na liście.
Jest kilka rzeczy kupionych na przestrzeni kilku ostatnich lat, z których jestem wyjątkowo zadowolona i uważam, że były to najlepsze zakupy w moim życiu.


Pierwszym jest oczywiście Kindle. Za każdym razem kiedy napalę się na jakąś książkę, w bibliotece jej nie ma, a kupować z braku miejsca nie chcę, Kindle ratuje mi życie. Uwierzcie,  moja frustracja kiedy MUSZĘ mieć jakąś książkę, a nie mogę jej mieć, jest nie do opisania.


Drugim zakupem, z którego jestem wyjątkowo zadowolona jest antyperspirant Crystal, czyli ałun, czyli kamień ;) Kupiłam go jakieś 3 lata temu i zużyłam dopiero połowę. Tak mniej więcej. Po tak długim czasie nie pamiętam już dokładnie, jak wyglądał na początku. Podchodziłam bardzo sceptycznie do antyperspirantu w kamieniu, który w dodatku nie pachnie. Jak to w ogóle ma działać?!? Działa. I to jak. Odkąd go używam skóra jest w o wiele lepszej kondycji, nie jest tak podrażniona i mam mniejszy problem z wrastającymi włoskami. Tak jak przy zwyczajnych dezodorantach zdarzają się sytuacje, kiedy Crystal nie działa, ale to nie jest jakieś problematyczne. Brak zapachu absolutnie mi nie przeszkadza. Wydałam na niego mniej niż 30 zł, więc jak na razie wychodzi dycha na rok. Całkiem nieźle ;




Trzecie w kolejce są cienie do powiek Inglota. Pamiętacie jak pisałam o minimalizacji swojej kolorówki? Zrobiłam to ostrym cięciem. Wyrzuciłam lub rozdałam prawie wszystko po czym kupiłam sobie paletkę 4 cieni. Uznałam, że cztery to dla mnie ilość idealna. Coś na bazę, dwa różne kolory do cieniowania plus jeden bardzo ciemny do kresek czy kocich oczu. Kupiłam paletkę 4 miesiące temu, używam jej codziennie i zużycie jest zaskakująco niewielkie. Nie spodziewałam się, że po takim czasie cienie będą wyglądały jakbym ich używała sporadycznie. Rozprowadzają się idealnie, nie wałkują się, nie osypują. Nie dzieje się z nimi absolutnie nic złego. Kolory dobrałam prawie idealnie. Prawie bo mój bazowy cień mógłby być deczko jaśniejszy i w odrobinę innym odcieniu. Jest to jednak ''wina'' doboru cieni w pomieszczeniu oświetlonym świetlówkami. W takich warunkach nie ma szans na idealne dobranie odcieni, a wątpię żeby babka ze sklepu pozwoliła mi z nimi wyjść na zewnątrz ;) Chociaż ta mnie chyba polubiła, zrobiłam jej dzienny utarg w 10 minut ;) Jedyną wadą cieni Inglota jest ich cena. Jest to jednak wada pozorna bo biorąc pod uwagę ich wydajność, cena przestaje być aż tak straszna.
To by było na tyle. Jestem bardzo zadowolona z tych zakupów i chciałam się tym z Wami podzielić. Może sami też się skusicie, kto wie ;) Mam nadzieję, że jeśli tak, to będziecie równie zadowoleni jak ja oraz, że sama trafię w przyszłości na równie satysfakcjonujące zakupy. 

Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bo baby są jakieś inne...

A są. Fakt niezaprzeczalny. Od facetów różni nas tyyyyyle rzeczy, a jedną z nich jest to, że my zupełnie nie potrafimy odpoczywać. Wyobraźcie sobie taką sytuację: bliżej nieokreślony mężczyzna, nazwijmy go Ziutek, idzie na urlop. Taki od dawna wyczekiwany ale niestety tylko tygodniowy. Pierwszy dzień urlopu: Ziutek wstaje rano i łapie za ścierę i pucuje całe mieszkanie na błysk. Potem robi obiad dla współmieszkańców, którzy urlopu nie mają. Po obiedzie prasuje tą stertę, która rosła od kilkunastu dni i groziła już zawaleniem. Dzień drugi urlopu: Ziutek zniesmaczony tym, że brudne okna psują efekt pięknie posprzątanego mieszkania znowu łapie za ścierę. Kiedy okna już błyszczą leci po mopa, żeby zmyć podłogę, która się podczas mycia zabrudziła. Wstawia jakieś pranie i gotuje obiad. Dzień trzeci urlopu: Ziutek zmienia pościel i stwierdza, że w sumie jest dosyć ciepło, można by to wykorzystać bo dawno nie prał kołder i poduszek. Szukając w trzewiach mieszkania zapasowego kompletu (Ziutek jes…

Dlaczego nie chcę mieć dziecka

Od kiedy zaczęłam świadomie myśleć o dzieciach, uważałam, że będę je mieć. Nie jedno bo sama jestem jedynakiem i wolałabym aby moje dziecko miało rodzeństwo. Wbrew pozorom życie jedynaka nie jest takie łatwe, lekkie i przyjemne. Bywa samotne i mając wybór wolałabym tego swojemu dziecku darować.
Dużo dużo później, kiedy poznałam Chomickiego, stwierdziłam że chciałabym te dzieci mieć z nim. Uważam że jest świetnym materiałem na rodzica.
Czas mijał, moje bliższe i dalsze koleżanki mnożyły się intensywnie i dookoła mnie było pełno słodkich bobasów. Przyszła mi do głowy myśl, że teraz jest ten moment. Po czym straciłam pracę i moment szlag trafił. Cały czas chodziła mi po głowie myśl, że czas mija, a moja macica niczyja, a bezrobocie skutecznie odwlekało wszystko w czasie. Byliśmy w stanie utrzymać siebie i tylko siebie. Jeszcze miesiąc bez pracy i nie byłoby ciekawie.
Teraz teoretycznie jetem w idealnej sytuacji do prokreacji ale... Nie jestem okazem zdrowia. Wśród moich chorób jest przesymp…

Będę z Wami szczera

Bardzo mocno zastanawiałam się nad publikacją tego postu. W końcu stwierdziłam, że mam to gdzieś - publikuję. Za wszelkie przykre następstwa czytania go nie odpowiadam.


Ostatnio mam wrażenie, że stoję w miejscu.  Ok, dopiero co kupiliśmy z Chomickim mieszkanie, ba! ślub był dla mnie dopiero co. Są to dwie ogromne zmiany, a mimo to czuję, jakby nic się nie działo.  Mam ten problem, że do szczęścia potrzebuję poczucia celu. Ot taka artystyczna dusza trochę. Bez konkretnego talentu.  Czy jednak jakiś/jakieś mam?  Mam ale bardziej wypracowane niż wrodzone co jest dla mnie całkiem w porządku bo do rzemieślników mam ogromny szacunek.  Z tych moich talentów chciałabym zrobić sposób na życie. Poczyniłam nawet pewne kroki ale w którymś momencie straciłam rozpęd. Bo nie widziałam natychmiastowym efektów. A ja muszę widzieć efekty teraz, już i natychmiast. Bo inaczej traci to dla mnie sens.  Problem w tym, że natychmiastowe skutki daje tylko przedawkowanie Xenny. Z wszystkim innym nie jest tak różowo.…