Przejdź do głównej zawartości

Kot na gigancie


Ten wpis będzie od Was wymagał nieco wyobraźni i mocnego pęcherza. Ewentualnie chłonnych pieluszek. Zaczynajmy...
Mój kot, jak na kota przystało, ma skłonności do ucieczek. Od jakiegoś czasu szczytem jego aktywności w tej kwestii jest zaszywanie się w swoim transporterze i pogardliwe spoglądanie na domowników, którzy latają po domu i go szukają. Dzisiaj za to wykazał się, że hej. Korzystając z okazji, że babcina koleżanka, która przyszła w odwiedziny, wychowała się w stodole i drzwi zamykać nie umie, czmychnął na klatkę. Sam nie bardzo wiedział co chciał tym osiągnąć i dokąd zmierzał,  utknął więc przy drzwiach sąsiadów, piętro niżej. Babcia na szczęście zorientowała się, że Młody zwiał i poleciała za nim. Podejrzewam, że w prędkości zejścia po schodach pobiła swój życiowy rekord. Dopadła dezertera i tu dopiero pojawił się problem. Moje słodkie kociątko zamieniło się w parskającą kulę z pazurami i zębami w zdecydowanie nadmiernych ilościach.  Stała więc biedaczka nad tym czymś i zastanawiała się jak to ugryźć. Na to napatoczyła się moja druga babcia i pośpieszyła z odsieczą. Po konsultacjach uznały, że kota przetransportują na górę w szlafroku ;) Babcia Ratowniczka pośpieszyła więc po tenże na górę po czym Babcia w Opałach zarzuciła go na kota. Absolutnie go to nie uspokoiło. Myślę też, że nie spodobało mu się kiedy został w tym szlafroku uniesiony w górę. Nadmieniam,  że kociątko waży ponad 10 kg ;) Żeby sytuację ubarwić powiem Wam, że Babcia w Opałach ma problemy ze stawami i wchodzenie po schodach nawet bez rozszalałego kota w objęciach nie jest łatwe. Weszła jednak. Popychana przez Babcię Ratowniczkę.
Widzicie to? Jedna staruszeczka popycha po schodach drugą staruszeczkę, która trzyma w ramionach podejrzanie poruszający się szlafrok, z którego wydobywają się wściekłe prychania, parsknięcia i wściekłe warczenie.
Ja wymiękam... :)

Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bo baby są jakieś inne...

A są. Fakt niezaprzeczalny. Od facetów różni nas tyyyyyle rzeczy, a jedną z nich jest to, że my zupełnie nie potrafimy odpoczywać. Wyobraźcie sobie taką sytuację: bliżej nieokreślony mężczyzna, nazwijmy go Ziutek, idzie na urlop. Taki od dawna wyczekiwany ale niestety tylko tygodniowy. Pierwszy dzień urlopu: Ziutek wstaje rano i łapie za ścierę i pucuje całe mieszkanie na błysk. Potem robi obiad dla współmieszkańców, którzy urlopu nie mają. Po obiedzie prasuje tą stertę, która rosła od kilkunastu dni i groziła już zawaleniem. Dzień drugi urlopu: Ziutek zniesmaczony tym, że brudne okna psują efekt pięknie posprzątanego mieszkania znowu łapie za ścierę. Kiedy okna już błyszczą leci po mopa, żeby zmyć podłogę, która się podczas mycia zabrudziła. Wstawia jakieś pranie i gotuje obiad. Dzień trzeci urlopu: Ziutek zmienia pościel i stwierdza, że w sumie jest dosyć ciepło, można by to wykorzystać bo dawno nie prał kołder i poduszek. Szukając w trzewiach mieszkania zapasowego kompletu (Ziutek jes…

Dlaczego nie chcę mieć dziecka

Od kiedy zaczęłam świadomie myśleć o dzieciach, uważałam, że będę je mieć. Nie jedno bo sama jestem jedynakiem i wolałabym aby moje dziecko miało rodzeństwo. Wbrew pozorom życie jedynaka nie jest takie łatwe, lekkie i przyjemne. Bywa samotne i mając wybór wolałabym tego swojemu dziecku darować.
Dużo dużo później, kiedy poznałam Chomickiego, stwierdziłam że chciałabym te dzieci mieć z nim. Uważam że jest świetnym materiałem na rodzica.
Czas mijał, moje bliższe i dalsze koleżanki mnożyły się intensywnie i dookoła mnie było pełno słodkich bobasów. Przyszła mi do głowy myśl, że teraz jest ten moment. Po czym straciłam pracę i moment szlag trafił. Cały czas chodziła mi po głowie myśl, że czas mija, a moja macica niczyja, a bezrobocie skutecznie odwlekało wszystko w czasie. Byliśmy w stanie utrzymać siebie i tylko siebie. Jeszcze miesiąc bez pracy i nie byłoby ciekawie.
Teraz teoretycznie jetem w idealnej sytuacji do prokreacji ale... Nie jestem okazem zdrowia. Wśród moich chorób jest przesymp…

Będę z Wami szczera

Bardzo mocno zastanawiałam się nad publikacją tego postu. W końcu stwierdziłam, że mam to gdzieś - publikuję. Za wszelkie przykre następstwa czytania go nie odpowiadam.


Ostatnio mam wrażenie, że stoję w miejscu.  Ok, dopiero co kupiliśmy z Chomickim mieszkanie, ba! ślub był dla mnie dopiero co. Są to dwie ogromne zmiany, a mimo to czuję, jakby nic się nie działo.  Mam ten problem, że do szczęścia potrzebuję poczucia celu. Ot taka artystyczna dusza trochę. Bez konkretnego talentu.  Czy jednak jakiś/jakieś mam?  Mam ale bardziej wypracowane niż wrodzone co jest dla mnie całkiem w porządku bo do rzemieślników mam ogromny szacunek.  Z tych moich talentów chciałabym zrobić sposób na życie. Poczyniłam nawet pewne kroki ale w którymś momencie straciłam rozpęd. Bo nie widziałam natychmiastowym efektów. A ja muszę widzieć efekty teraz, już i natychmiast. Bo inaczej traci to dla mnie sens.  Problem w tym, że natychmiastowe skutki daje tylko przedawkowanie Xenny. Z wszystkim innym nie jest tak różowo.…