Przejdź do głównej zawartości

Zrób to, jak to nie zrobisz? TY nie zrobisz?!?


Nie wiem czy to przez upały czy przez przekroczoną 30-stkę, ale ostatnio na nic nie mam siły. Praca męczy mnie jak nigdy wcześniej, w domu coś tam robię ale Chomicki musiał się zaangażować o wiele bardziej niż kiedyś w dbanie o to ''nasze'' M.
Kiedy zaczęłam tą pracę, miałam spore zapasy energii zgromadzone przez 3 miesiące siedzenia w domu. Wiedziałam, że prędzej czy później się wyczerpią i póki były, korzystałam ile wlezie. Wygląda na to, że to już ten moment, kiedy zużyłam zapasy i korzystam z energii bieżącej. Zużywa się ona w tempie o wiele większym niż przybywa i z tego powodu postanowiłam zacząć odpuszczać. Obiecywałam Wam ten post już jakiś czas temu ale nie mogłam zabrać się do pisania. Przyznaję: odpuściłam sobie trochę bloga. Sami widzicie, że wpisy pojawiają się raz na tydzień i póki co nie widzę szans, żeby to się zmieniło. Na pewno nie zniknę z blogosfery, mowy nie ma! ale mój mózg ostatnio nie jest w stanie wyprodukować niczego kreatywnego :) Nie chcę zapełniać bloga zapchajdziurami, których potem będę się wstydzić. Chcę i staram się, żeby to co piszę miało jakąś wartość. Czy tak jest - nie mnie oceniać ale przynajmniej nie jest mi głupio kiedy piszę własne wypociny.
Wracam radośnie do mojej filozofii MNIEJ i dobrze mi z tym. Bardzo ograniczyłam korzystanie z internetu, z komputera korzystam trochę więcej bo odprężam się ostatnio grając w GTA 2, staroć okropny ale mój komputer nie radzi sobie z niczym nowszym. Pracuję trochę mniej, już nie w każdą sobotę. Zakupy planuję jeszcze staranniej niż zwykle, żeby zabrały jak najmniej czasu. Jest fajnie. Tak po prostu.
Odpuszczanie to nie jest lekka rzecz. Każdy z nas ma w sobie takiego wewnętrznego terrorystę, który szepcze do uszka ''zrób jeszcze to, no jak nie zrobisz, TY nie zrobisz?!?''. I robimy. Zdecydowanie za dużo. Przejście z trybu 100% aktywności na mniejszy jest czasem problematyczne. Wiąże się z wieloma decyzjami długofalowymi. Nie można nagle i ot tak stwierdzić, że się czegoś nie będzie robić. Wszystko trzeba zaplanować i rozważyć z każdej możliwej strony. Nie mówię tu o prostych decyzjach typu włączyć czy nie włączyć komputera, grzebać czy nie grzebać w necie, ale o rzeczach mających wpływ na nasze życie. Każda decyzja ma swoje konsekwencje.
Pracuję mniej - zarabiam mniej - mam mniej. To bardzo istotny efekt, który trzeba przemyśleć. Rzadziej spotykam się ze znajomymi - rzadziej rozmawiamy - jak już się spotkamy, nasze rozmowy są bardziej wartościowe i spotkania przyjemniejsze. To jest efekt pozytywny. Wszystko co robimy, każda decyzja, którą podejmiemy, ma swoje złe i dobre strony. 
Brzmi to tak, jakby odpuszczanie było ciężką pracą w dodatku pełna wyrzeczeń. To nie tak. Trzeba się tylko gruntownie nad wszystkim zastanowić, a to już trudne nie jest. Wprowadzenie tego w życie może ale nie musi być problematyczne. Zależy jak na to spojrzymy.
Kobietom jest ciężej. Wydaje nam się, że musimy zrobić wiele rzeczy, że są tylko na naszej głowie i co najgorsze - że nikt nie zrobi ich tak dobrze jak my. Jak już mówiłam, baby są jakieś inne ;) Facetom jest łatwiej. Oni fabrycznie mają zainstalowany olewacz, dzięki czemu nie przejmują się pierdołami i odpuszczanie przychodzi im stokroć łatwiej. Bez wyrzutów sumienia i nieprzespanych nocy.
No właśnie, jeśli odpuszczenia rzeczy do zrobienia jeszcze jakoś nam idzie, to odpuszczanie sobie w głowie to już inna sprawa. Tutaj zaczyna się dopiero istne koko bongo. Najpierw zastanawiamy się nad czymś kilka dni. Potem z bólami podejmujemy decyzję. Potem zastanawiamy się czy dobrze robimy, po czym zaczynamy robić sobie wyrzuty, że jednak mogłyśmy podjąć inną decyzję. Same sobie życie zatruwamy, przyznajcie ;) 
Odpuszczanie wewnętrzne to coś czego się uczę. Staram się nie przejmować pierdołami, nie brać na siebie zmartwień innych, nie przejmować się na zapas, nie martwić dla zasady. To dopiero jest ciężka praca! :) Jeszcze zanim wyskoczył z tym pewien skoczek, mój znajomy propagował zasadę ''miej wyj***ne, będzie Ci dane''. Szło mu to znakomicie i z zachwycającymi efektami, ale jak już mówiłam - facetom jest łatwiej.
Drogie Panie, mój apel: obudźcie w sobie chłopa! Będzie Wam lżej w życiu.

Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bo baby są jakieś inne...

A są. Fakt niezaprzeczalny. Od facetów różni nas tyyyyyle rzeczy, a jedną z nich jest to, że my zupełnie nie potrafimy odpoczywać. Wyobraźcie sobie taką sytuację: bliżej nieokreślony mężczyzna, nazwijmy go Ziutek, idzie na urlop. Taki od dawna wyczekiwany ale niestety tylko tygodniowy. Pierwszy dzień urlopu: Ziutek wstaje rano i łapie za ścierę i pucuje całe mieszkanie na błysk. Potem robi obiad dla współmieszkańców, którzy urlopu nie mają. Po obiedzie prasuje tą stertę, która rosła od kilkunastu dni i groziła już zawaleniem. Dzień drugi urlopu: Ziutek zniesmaczony tym, że brudne okna psują efekt pięknie posprzątanego mieszkania znowu łapie za ścierę. Kiedy okna już błyszczą leci po mopa, żeby zmyć podłogę, która się podczas mycia zabrudziła. Wstawia jakieś pranie i gotuje obiad. Dzień trzeci urlopu: Ziutek zmienia pościel i stwierdza, że w sumie jest dosyć ciepło, można by to wykorzystać bo dawno nie prał kołder i poduszek. Szukając w trzewiach mieszkania zapasowego kompletu (Ziutek jes…

Dlaczego nie chcę mieć dziecka

Od kiedy zaczęłam świadomie myśleć o dzieciach, uważałam, że będę je mieć. Nie jedno bo sama jestem jedynakiem i wolałabym aby moje dziecko miało rodzeństwo. Wbrew pozorom życie jedynaka nie jest takie łatwe, lekkie i przyjemne. Bywa samotne i mając wybór wolałabym tego swojemu dziecku darować.
Dużo dużo później, kiedy poznałam Chomickiego, stwierdziłam że chciałabym te dzieci mieć z nim. Uważam że jest świetnym materiałem na rodzica.
Czas mijał, moje bliższe i dalsze koleżanki mnożyły się intensywnie i dookoła mnie było pełno słodkich bobasów. Przyszła mi do głowy myśl, że teraz jest ten moment. Po czym straciłam pracę i moment szlag trafił. Cały czas chodziła mi po głowie myśl, że czas mija, a moja macica niczyja, a bezrobocie skutecznie odwlekało wszystko w czasie. Byliśmy w stanie utrzymać siebie i tylko siebie. Jeszcze miesiąc bez pracy i nie byłoby ciekawie.
Teraz teoretycznie jetem w idealnej sytuacji do prokreacji ale... Nie jestem okazem zdrowia. Wśród moich chorób jest przesymp…

Będę z Wami szczera

Bardzo mocno zastanawiałam się nad publikacją tego postu. W końcu stwierdziłam, że mam to gdzieś - publikuję. Za wszelkie przykre następstwa czytania go nie odpowiadam.


Ostatnio mam wrażenie, że stoję w miejscu.  Ok, dopiero co kupiliśmy z Chomickim mieszkanie, ba! ślub był dla mnie dopiero co. Są to dwie ogromne zmiany, a mimo to czuję, jakby nic się nie działo.  Mam ten problem, że do szczęścia potrzebuję poczucia celu. Ot taka artystyczna dusza trochę. Bez konkretnego talentu.  Czy jednak jakiś/jakieś mam?  Mam ale bardziej wypracowane niż wrodzone co jest dla mnie całkiem w porządku bo do rzemieślników mam ogromny szacunek.  Z tych moich talentów chciałabym zrobić sposób na życie. Poczyniłam nawet pewne kroki ale w którymś momencie straciłam rozpęd. Bo nie widziałam natychmiastowym efektów. A ja muszę widzieć efekty teraz, już i natychmiast. Bo inaczej traci to dla mnie sens.  Problem w tym, że natychmiastowe skutki daje tylko przedawkowanie Xenny. Z wszystkim innym nie jest tak różowo.…