Przejdź do głównej zawartości

Jesteś kanapowym zamulaczem?


Dotarłam dzisiaj do pracy z małymi przeszkodami wprawdzie, ale dotarłam. Okazało się, że nie bardzo jest co robić dla takiej grupy osób więc wzięłam urlop. Do końca tygodnia.  Zastanawiam się teraz co z nim zrobić :) Chomicki niestety nie ma widoków nawet na jeden wolny dzień, więc muszę się zagospodarować samodzielnie. Nie, że nie mam co robić. Skąd. Mam trochę prania, poprasować też łaskawie mogę, okna wypadałoby umyć, kołdry i poduszki wyprać korzystając z pogody.... A chała! Nie będę sprzątać. Nie będę prać i już na pewno nie prasować! Gotować będę, bo lubię swoje obiady, ale na tym koniec. Nie spędzę tych dni na byciu drobiem domowym, który nie wyściubi nosa za próg bo ugrzęźnie w zajęciach gospodarskich.
Mam zamiar spać, aż pęknę. Czytać, aż mnie oczy rozbolą. Oglądać filmy i seriale, aż mi się zrobi niedobrze od gapienia się w monitor. Nie siedzieć w domu. Spotykać się ze znajomymi, których od wieków nie widziałam. Zrobić rajd po bibliotekach. Zasypać bloga nowymi postami. Pojechać nad morze i dać się przewiać morskiej bryzie... Chyba nie starczy mi na to tych 6 dni....
Uproszczając, mój plan to relaks i odpoczynek. Niebawem w pacy zacznie się permanentny armagedon i nadejdą czasy, w których z rozrzewnieniem będę wspominać te beztroskie dni. Trochę mi tylko żal, że nie spędzę ich z Chomickim. Mamy w planach wyjazdy w tyle miejsc, że zaplanowane mamy urlopy do 2025 roku. Nosi mnie, żeby raz jeszcze obejść Wrocław bo mam wrażenie, że tylko go liznęłam. W jego okolicach jest tyle fantastycznych miejsc do zobaczenia, a to tylko niewielki kawałek naszego kraju. W życiu nie byłam na Mazurach, jeszcze raz chcę pojechać na Hel, Kraków i Zakopane czekają w kolejce.... Mogłabym tak wymieniać do jutra :) Nie wspominam nawet o ''zagranicy"" :P Chyba już widać jak najbardziej lubię wypoczywać?
Jak jest z Wami, aktywiści raczej czy kanapowi zamulacze? Urlopy spędzacie w domu czy poza? U mnie zależy to aktualnego samopoczucia. Jest dobrze to lecę w plener, jest nędznie to zalegam z książką/przed TV/pod laptopem. Jednak zawsze gdy mogę, wybieram aktywny wypoczynek. Nie mówię tu o wspinaczce wysokogórskiej, rajdzie Dakar czy przepłynięciu Bałtyku wpław. Aktywność na mniejszą skalę raczej wolę, ale zawsze aktywność. Jakkolwiek traumatycznym wspomnieniem nie byłby dla mnie park linowy, to świetnie się wtedy bawiłam. Wyjazdy nad morze cieszą mnie zawsze. Chodzenie po górach czy szukanie drogi w lesie z laską Gandalfa w dłoni.... Ech.... Niesie mnie już. Muszę gdzieś wyruszyć jak najszybciej.
Wiem!
Pójdę jutro do Biedronki! :P


Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bo baby są jakieś inne...

A są. Fakt niezaprzeczalny. Od facetów różni nas tyyyyyle rzeczy, a jedną z nich jest to, że my zupełnie nie potrafimy odpoczywać. Wyobraźcie sobie taką sytuację: bliżej nieokreślony mężczyzna, nazwijmy go Ziutek, idzie na urlop. Taki od dawna wyczekiwany ale niestety tylko tygodniowy. Pierwszy dzień urlopu: Ziutek wstaje rano i łapie za ścierę i pucuje całe mieszkanie na błysk. Potem robi obiad dla współmieszkańców, którzy urlopu nie mają. Po obiedzie prasuje tą stertę, która rosła od kilkunastu dni i groziła już zawaleniem. Dzień drugi urlopu: Ziutek zniesmaczony tym, że brudne okna psują efekt pięknie posprzątanego mieszkania znowu łapie za ścierę. Kiedy okna już błyszczą leci po mopa, żeby zmyć podłogę, która się podczas mycia zabrudziła. Wstawia jakieś pranie i gotuje obiad. Dzień trzeci urlopu: Ziutek zmienia pościel i stwierdza, że w sumie jest dosyć ciepło, można by to wykorzystać bo dawno nie prał kołder i poduszek. Szukając w trzewiach mieszkania zapasowego kompletu (Ziutek jes…

Dlaczego nie chcę mieć dziecka

Od kiedy zaczęłam świadomie myśleć o dzieciach, uważałam, że będę je mieć. Nie jedno bo sama jestem jedynakiem i wolałabym aby moje dziecko miało rodzeństwo. Wbrew pozorom życie jedynaka nie jest takie łatwe, lekkie i przyjemne. Bywa samotne i mając wybór wolałabym tego swojemu dziecku darować.
Dużo dużo później, kiedy poznałam Chomickiego, stwierdziłam że chciałabym te dzieci mieć z nim. Uważam że jest świetnym materiałem na rodzica.
Czas mijał, moje bliższe i dalsze koleżanki mnożyły się intensywnie i dookoła mnie było pełno słodkich bobasów. Przyszła mi do głowy myśl, że teraz jest ten moment. Po czym straciłam pracę i moment szlag trafił. Cały czas chodziła mi po głowie myśl, że czas mija, a moja macica niczyja, a bezrobocie skutecznie odwlekało wszystko w czasie. Byliśmy w stanie utrzymać siebie i tylko siebie. Jeszcze miesiąc bez pracy i nie byłoby ciekawie.
Teraz teoretycznie jetem w idealnej sytuacji do prokreacji ale... Nie jestem okazem zdrowia. Wśród moich chorób jest przesymp…

Będę z Wami szczera

Bardzo mocno zastanawiałam się nad publikacją tego postu. W końcu stwierdziłam, że mam to gdzieś - publikuję. Za wszelkie przykre następstwa czytania go nie odpowiadam.


Ostatnio mam wrażenie, że stoję w miejscu.  Ok, dopiero co kupiliśmy z Chomickim mieszkanie, ba! ślub był dla mnie dopiero co. Są to dwie ogromne zmiany, a mimo to czuję, jakby nic się nie działo.  Mam ten problem, że do szczęścia potrzebuję poczucia celu. Ot taka artystyczna dusza trochę. Bez konkretnego talentu.  Czy jednak jakiś/jakieś mam?  Mam ale bardziej wypracowane niż wrodzone co jest dla mnie całkiem w porządku bo do rzemieślników mam ogromny szacunek.  Z tych moich talentów chciałabym zrobić sposób na życie. Poczyniłam nawet pewne kroki ale w którymś momencie straciłam rozpęd. Bo nie widziałam natychmiastowym efektów. A ja muszę widzieć efekty teraz, już i natychmiast. Bo inaczej traci to dla mnie sens.  Problem w tym, że natychmiastowe skutki daje tylko przedawkowanie Xenny. Z wszystkim innym nie jest tak różowo.…