Przejdź do głównej zawartości

Suseł i jego kredki



Początek lekko nie na temat, ale wytłumaczyć się muszę. Mój komputer postanowił skutecznie zatruć mi życie, a Chomickiego doprowadził na skraj załamania nerwowego. W końcu zdechł na amen. Gdzieś między popsutym telewizorem, popsutym komputerem Chomickiego i popsutym samochodem. Tak w myśl tradycji, że wszystko musi psuć się na raz. W końcu jakoś opanowaliśmy ten armagedon chociaż muszę się przygotować na zakup nowego laptopa, co niezbyt mnie cieszy. Ten ma zwyczaj nagłego wyłączania się, więc żeby szlag mnie już całkiem nie trafił, ograniczam korzystanie z niego do minimum. Inwestować w niego nie będę bo absolutnie nie ma to sensu przy tak starym sprzęcie. Koniec gadki nie na temat.
Jakiś czas temu trafiłam w sklepie na zestaw 100 antystresowych kolorowanek dla dorosłych. Okazało się, że bardzo mi się teraz przydały.


Gdzieś kiedyś już słyszałam o tych kolorowankach, cena nie była zła, więc postanowiłam je kupić. Siłą rozpędu zaczepiłam o sklep papierniczy bo kredek u mnie w domu nie było od lat. Nie wiem czy Wy też tak macie, że w papierniczych dostajecie małpiego rozumu i najchętniej wykupilibyście wszystkie kolorowe karteczki, markery, zeszyty, notatniki, zakreślacze itp,itd? Tym razem ograniczyłam się tylko do kredek i temperówki - różowej, a co!
Zadaniem kolorowanek jest odwracanie myśli od zmartwień i problemów,  a w efekcie zmniejszenie poziomu stresu. Początkowo myślałam, że to bujda. No bo niby jak zapełnianie kolorem pustego miejsca może działaś odstresowująco? Coś w tym jednak jest. Kiedy skupiamy się nad czymś tak intensywnie, nie ma już miejsca na inne myśli, automatycznie wyrzucamy z głowy wszystko inne. Działa to mega odprężająco. Dobieranie kolorów, ostrożne prowadzenie kredki przy krawędzi, tak aby nie wyjść za linię pochłania mnie całkowicie. 


Na początek wybrałam sobie prosty wzór, a i tak jego wypełnianie zajęło mi kilka godzin.Radość po jego wykończeniu była nieoceniona. Drugi wzór również nie był bardzo ambitny ale kolejne były już wyzwaniem. Przeprawa z komputerem sprawiła, że kolorowałam jak wściekła. Swoją drogą kto by pomyślał, że tak się przejmę sprzętem elektronicznym! 
Poza aspektem wyciszającym i relaksującym kolorowanki rozwijają zmysł kolorystyczny. Dzięki nim łatwiej i korzystniej dobiera się kolory, co można wykorzystać w każdej dziedzinie życia. U kobiet ma to szczególnie szerokie zastosowanie: od ubrań po makijaż. I nie zapominajmy o wystroju wnętrz. Z zaskoczeniem odkryłam, że podobają mi się naprawdę oryginalne połączenia kolorystyczne, z których brąz plus róż jest najmniej efektowny.


Odkąd zajęłam się kolorowankami, zaczęłam w sklepach rozglądać się za kredkami. Na razie mam bardzo podstawowy zestaw i już brakuje mi niektórych kolorów, odcienie nie zawsze mi pasują. Idealnym rozwiązaniem byłoby kupowanie kredek na sztuki z obszernej palety kolorów. Oj coś czuję, że nieźle bym wtedy popłynęła...


Zaczęłam się w końcu zastanawiać co będzie jak wypełnię wszystkie wzory z zestawu. Pogrzebałam w necie i znalazłam różne gotowe zestawy ale też masę darmowych wzorów do wydrukowania. Wśród nich królują mandale. Co to w zasadzie jest mandala?

Mandala to rysunek na planie koła, technika plastyczna stosowana w pracy zarówno z dziećmi, jak i dorosłymi. Mandala wywodzi się z tradycji hinduskiej, a jej nazwa oznacza "koło życia, cały świat, święty krąg". Koło uważane jest za symbol harmonii i doskonałości.
 
Podstawowa forma mandali składa się z okręgu z wpisanymi weń kwadratami (o bokach zorientowanych według stron świata). Symbol mandali obecny jest niemal we wszystkich kulturach na świecie. Chętnie posługują się nią mnisi buddyjscy, dla których wykonywanie i oglądanie mandali jest formą medytacji.
W kulturze zachodu mandala została spopularyzowana za sprawą słynnego szwajcarskiego psychoanalityka i psychiatry Karola Gustawa Junga. Dostrzegł on terapauetyczne działanie mandali, która wykonywana spontanicznie odzwierciedla stan psychiczny autora. Tworzenie mandali pomaga w odzyskaniu równowagi i harmonii węwnętrznej.

Korzyści z tworzenia mandali:
  • rozwija wyobraźnię (kreatywna edukacja),
  • pomaga w skupieniu uwagi i koncentracji,
  • pozwala wyrazić uczucia, lęki i myśli,
  • rozwija koordynację wzrokowo-ruchową,
  • pomaga się wyciszyć i zrelaksować.
Wszystkie te informacje mam ze strony www mandale.info gdzie możecie poczytać trochę szerzej o tym temacie. Sama się wczytuję. Może kiedyś uda mi się dojść do momentu, kiedy sama sobie taką mandalę stworzę? Kto wie. 
Jako dziecko miałam ogromny problem na zajęciach plastycznych. Absolutnie nie potrafię rysować (wiec rysowała za mnie mama, dzięki czemu miałam same piątki ;D) ale przerysowywać coś potrafię znakomicie. Gryzie mnie to trochę bo bycie odtwórcą to nic fajnego, zdecydowanie wolę stworzyć coś sama.
Co myślicie o kolorowankach jako metodzie na relaks?

Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bo baby są jakieś inne...

A są. Fakt niezaprzeczalny. Od facetów różni nas tyyyyyle rzeczy, a jedną z nich jest to, że my zupełnie nie potrafimy odpoczywać. Wyobraźcie sobie taką sytuację: bliżej nieokreślony mężczyzna, nazwijmy go Ziutek, idzie na urlop. Taki od dawna wyczekiwany ale niestety tylko tygodniowy. Pierwszy dzień urlopu: Ziutek wstaje rano i łapie za ścierę i pucuje całe mieszkanie na błysk. Potem robi obiad dla współmieszkańców, którzy urlopu nie mają. Po obiedzie prasuje tą stertę, która rosła od kilkunastu dni i groziła już zawaleniem. Dzień drugi urlopu: Ziutek zniesmaczony tym, że brudne okna psują efekt pięknie posprzątanego mieszkania znowu łapie za ścierę. Kiedy okna już błyszczą leci po mopa, żeby zmyć podłogę, która się podczas mycia zabrudziła. Wstawia jakieś pranie i gotuje obiad. Dzień trzeci urlopu: Ziutek zmienia pościel i stwierdza, że w sumie jest dosyć ciepło, można by to wykorzystać bo dawno nie prał kołder i poduszek. Szukając w trzewiach mieszkania zapasowego kompletu (Ziutek jes…

Dlaczego nie chcę mieć dziecka

Od kiedy zaczęłam świadomie myśleć o dzieciach, uważałam, że będę je mieć. Nie jedno bo sama jestem jedynakiem i wolałabym aby moje dziecko miało rodzeństwo. Wbrew pozorom życie jedynaka nie jest takie łatwe, lekkie i przyjemne. Bywa samotne i mając wybór wolałabym tego swojemu dziecku darować.
Dużo dużo później, kiedy poznałam Chomickiego, stwierdziłam że chciałabym te dzieci mieć z nim. Uważam że jest świetnym materiałem na rodzica.
Czas mijał, moje bliższe i dalsze koleżanki mnożyły się intensywnie i dookoła mnie było pełno słodkich bobasów. Przyszła mi do głowy myśl, że teraz jest ten moment. Po czym straciłam pracę i moment szlag trafił. Cały czas chodziła mi po głowie myśl, że czas mija, a moja macica niczyja, a bezrobocie skutecznie odwlekało wszystko w czasie. Byliśmy w stanie utrzymać siebie i tylko siebie. Jeszcze miesiąc bez pracy i nie byłoby ciekawie.
Teraz teoretycznie jetem w idealnej sytuacji do prokreacji ale... Nie jestem okazem zdrowia. Wśród moich chorób jest przesymp…

Będę z Wami szczera

Bardzo mocno zastanawiałam się nad publikacją tego postu. W końcu stwierdziłam, że mam to gdzieś - publikuję. Za wszelkie przykre następstwa czytania go nie odpowiadam.


Ostatnio mam wrażenie, że stoję w miejscu.  Ok, dopiero co kupiliśmy z Chomickim mieszkanie, ba! ślub był dla mnie dopiero co. Są to dwie ogromne zmiany, a mimo to czuję, jakby nic się nie działo.  Mam ten problem, że do szczęścia potrzebuję poczucia celu. Ot taka artystyczna dusza trochę. Bez konkretnego talentu.  Czy jednak jakiś/jakieś mam?  Mam ale bardziej wypracowane niż wrodzone co jest dla mnie całkiem w porządku bo do rzemieślników mam ogromny szacunek.  Z tych moich talentów chciałabym zrobić sposób na życie. Poczyniłam nawet pewne kroki ale w którymś momencie straciłam rozpęd. Bo nie widziałam natychmiastowym efektów. A ja muszę widzieć efekty teraz, już i natychmiast. Bo inaczej traci to dla mnie sens.  Problem w tym, że natychmiastowe skutki daje tylko przedawkowanie Xenny. Z wszystkim innym nie jest tak różowo.…