Przejdź do głównej zawartości

Precz ze spontanicznością!



Odkąd pamiętam chciałam pojechać tu i ówdzie, zobaczyć to i tamto. Z realizacją bywało różnie, w zasadzie dopiero odkąd w moim życiu nastał Chomicki, zaczęłam te plany/zachcianki realizować. Nie mam w tej sferze wielkich osiągnięć, za granicą byłam dwa razy w życiu: kolonia w Czechach i jednodniowy wypad na zakupy do Niemiec. Szał ;D Trochę więcej widziałam wewnątrz granic, ale naprawdę trochę w porównaniu z tym, co zobaczyć można. 


Nigdy nie ciągnęło mnie do typowo komercyjnych miejsc typu Egipt czy Tunezja, Mazury albo Zakopane. Zapewne dlatego, że nie lubię tandety i powierzchowności związanej z komercją, a tłumy mi przeszkadzają. Bo to ani się nie da niczego porządnie obejrzeć bo przed i za Tobą cisną się inni zwiedzający/turyści, ani nie da się zrobić porządnego zdjęcia bo ciągle ktoś pakuje Ci się w kadr. O nie, nie. O, zdjęcia to dobry przykład mojego podejścia do zwiedzania. Nie znoszę, nie cierpię po prostu tych pozowanych zdjęć ''na tle''. Mam setki zdjęć z różnych miejsc, ale żebym była na nich ja czy Chomicki? Może kilka. Do których zostałam zmuszona, siłą niemalże.



Często zdarza mi się użyć zdania ''pojechałabym tam'', kiedy rozmowa schodzi na jakieś interesujące dla mnie miejsce. No i ok, jadę w to szeroko ujęte ''tam'' i co chcę zobaczyć? Mam taki bardzo ogólny obraz ale zero szczegółów, które są tak ważne przy racjonalnym planowaniu wyjazdów. A o takie planowanie mi chodzi, przy moim budżecie nie mogę sobie pozwolić na bezsensowne wydawanie go.



Ogromnie imponuje mi Dr Lifestyle, czyli Monika Gibas, której bloga czytam od jakiegoś czasu. W jednym z ostatnich postów pisała o tym jak zaplanować tanie wakacje i użyła tam takich słów: ''No, ale wiecie – gdybym przypadkiem znalazła super okazję na wakacje w Dubaju to przynajmniej w 2 h byłabym gotowa do wyjazdu. Już teraz wiem, co chciałabym zobaczyć i ile musiałabym mieć w kieszeni (za dużo).'' Pomyślałam sobie, że nawet gdybym znalazła super ofertę do jednego z miejsc, które mi się marzą, to i tak nie wiedziałabym tak od ręki, co chcę tam zobaczyć. W efekcie zapewne bym z tej oferty nie skorzystała.
Pomyślcie: jakie to genialne mieć już wcześniej zaplanowane co chce się zobaczyć, po czym jadąc gdzieś realizujemy tylko punkty na liście. Ktoś z Was pewnie powie, że takie planowanie i zero spontaniczności to totalna nuda i beznadzieja, ale Moi Drodzy, nawet w zaplanowanym wyjeździe jest miejsce na masę spontaniczności ;) Ja jestem człowiek praktyczny i bardziej do mnie przemawia wyjazd z listą podpunktów ''do odhaczenia'', niż wyprawa na łapu capu z myślą, że jakoś to będzie.
Zainspirowana siadam i tworzę swoje plany podróży. Kolejne listy - coś idealnego dla takiego listowego frika jak ja ;) 

Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bo baby są jakieś inne...

A są. Fakt niezaprzeczalny. Od facetów różni nas tyyyyyle rzeczy, a jedną z nich jest to, że my zupełnie nie potrafimy odpoczywać. Wyobraźcie sobie taką sytuację: bliżej nieokreślony mężczyzna, nazwijmy go Ziutek, idzie na urlop. Taki od dawna wyczekiwany ale niestety tylko tygodniowy. Pierwszy dzień urlopu: Ziutek wstaje rano i łapie za ścierę i pucuje całe mieszkanie na błysk. Potem robi obiad dla współmieszkańców, którzy urlopu nie mają. Po obiedzie prasuje tą stertę, która rosła od kilkunastu dni i groziła już zawaleniem. Dzień drugi urlopu: Ziutek zniesmaczony tym, że brudne okna psują efekt pięknie posprzątanego mieszkania znowu łapie za ścierę. Kiedy okna już błyszczą leci po mopa, żeby zmyć podłogę, która się podczas mycia zabrudziła. Wstawia jakieś pranie i gotuje obiad. Dzień trzeci urlopu: Ziutek zmienia pościel i stwierdza, że w sumie jest dosyć ciepło, można by to wykorzystać bo dawno nie prał kołder i poduszek. Szukając w trzewiach mieszkania zapasowego kompletu (Ziutek jes…

Dlaczego nie chcę mieć dziecka

Od kiedy zaczęłam świadomie myśleć o dzieciach, uważałam, że będę je mieć. Nie jedno bo sama jestem jedynakiem i wolałabym aby moje dziecko miało rodzeństwo. Wbrew pozorom życie jedynaka nie jest takie łatwe, lekkie i przyjemne. Bywa samotne i mając wybór wolałabym tego swojemu dziecku darować.
Dużo dużo później, kiedy poznałam Chomickiego, stwierdziłam że chciałabym te dzieci mieć z nim. Uważam że jest świetnym materiałem na rodzica.
Czas mijał, moje bliższe i dalsze koleżanki mnożyły się intensywnie i dookoła mnie było pełno słodkich bobasów. Przyszła mi do głowy myśl, że teraz jest ten moment. Po czym straciłam pracę i moment szlag trafił. Cały czas chodziła mi po głowie myśl, że czas mija, a moja macica niczyja, a bezrobocie skutecznie odwlekało wszystko w czasie. Byliśmy w stanie utrzymać siebie i tylko siebie. Jeszcze miesiąc bez pracy i nie byłoby ciekawie.
Teraz teoretycznie jetem w idealnej sytuacji do prokreacji ale... Nie jestem okazem zdrowia. Wśród moich chorób jest przesymp…

Będę z Wami szczera

Bardzo mocno zastanawiałam się nad publikacją tego postu. W końcu stwierdziłam, że mam to gdzieś - publikuję. Za wszelkie przykre następstwa czytania go nie odpowiadam.


Ostatnio mam wrażenie, że stoję w miejscu.  Ok, dopiero co kupiliśmy z Chomickim mieszkanie, ba! ślub był dla mnie dopiero co. Są to dwie ogromne zmiany, a mimo to czuję, jakby nic się nie działo.  Mam ten problem, że do szczęścia potrzebuję poczucia celu. Ot taka artystyczna dusza trochę. Bez konkretnego talentu.  Czy jednak jakiś/jakieś mam?  Mam ale bardziej wypracowane niż wrodzone co jest dla mnie całkiem w porządku bo do rzemieślników mam ogromny szacunek.  Z tych moich talentów chciałabym zrobić sposób na życie. Poczyniłam nawet pewne kroki ale w którymś momencie straciłam rozpęd. Bo nie widziałam natychmiastowym efektów. A ja muszę widzieć efekty teraz, już i natychmiast. Bo inaczej traci to dla mnie sens.  Problem w tym, że natychmiastowe skutki daje tylko przedawkowanie Xenny. Z wszystkim innym nie jest tak różowo.…