Przejdź do głównej zawartości

Norwegia według Harrego Hola

Źródło

O Jo Nesbo słyszałam dużo ale jakoś długo nie było mi z nim po drodze. W bardzo nieokreślonych planach miałam zamiar przeczytać coś tego autora. Czas mijał, Nesbo pisał kolejne książki, a ja nadal po nie nie sięgałam. Któregoś dnia w bibliotece wpadły mi w ręce ''Upiory'', jedna z książek o komisarzu Harrym Holu.
Przez pierwsze kilkanaście stron męczyłam się okrutnie. Nudne to było i jakieś takie nieciekawe. Przebrnęłam przez nie i okazało się, że Nesbo pisze naprawdę przyzwoicie. Spodobała mi się fabuła, a już najbardziej postać zmęczonego życiem komisarza H.H. Nesbo zainteresował mnie tak, że upolowałam resztę książek o komisarzu oraz kilka pozostałych jego autorstwa.
Pomijam całkowicie kunszt pisania bo często podobają mi się nawet średnich lotów autorzy. Dla mnie liczą się dwie rzeczy: bohater i historia, w dowolnej kolejności. Świetna historia z bezjajecznym bohaterem doprowadzi mnie do płaczu, a świetny bohater w historii, w której nic się nie składa, sprowadza na mnie nerwicę.
Harry H. wyjątkowo oberwał od życia, ale nie ukrywajmy - często sam się o to prosił. Alkoholik i początkujący ćpun, który absolutnie nie ma szczęścia do kobiet. Genialny policjant, który rozwikła każdą sprawę, chociaż często się myli - co szczególnie mi się spodobało. Nie wierzę w ludzi nieomylnych.Jego życie to huśtawka, albo świeci triumfy jako jedyny w Norwegii specjalista od seryjnych morderców, albo pali opium  w jakimś zapyziałym pokoju hotelowym w Hong Kongu.
Historie tworzone przez Nesbo ciągle mnie zaskakują. Przeczytałam już prawie wszystkie jego książki i z każdą było tak samo. Facet trzyma poziom i to wysoki. Wszystko się składa w niezwykle logiczną całość, ale nie wcześniej niż tuż przed samym końcem, więc do ostatniej strony nie jestem w stanie przewidzieć jak skończy się dana historia.
Zastanawia mnie mocno obraz Norwegii, a szczególnie Oslo, który wyłania się z książek Nesbo. Wbrew obiegowej opinii, że jest to miasto piękne, czyste, spokojne i poukładane, Nesbo serwuje nam wizję, w której pełno jest narkomanów i pijaków, którzy mają nawet przeznaczone tylko dla nich miejsca w mieście gdzie mogą bezkarnie kupić/sprzedać/wziąć narkotyki oraz morderców, których trzeba się wystrzegać na każdym kroku. Miastem rządzi polityka, a na mniejsze i większe grzeszki przymyka się oko na rzecz większego dobra. Znikąd pojawiają się mordercy, których intrygi wstrząsają społeczeństwem.
Chciałam napisać, że Nesbo mnie urzekł, ale nie - urzekł mnie Harry Hole i za to autorowi wielkie dzięki.

Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bo baby są jakieś inne...

A są. Fakt niezaprzeczalny. Od facetów różni nas tyyyyyle rzeczy, a jedną z nich jest to, że my zupełnie nie potrafimy odpoczywać. Wyobraźcie sobie taką sytuację: bliżej nieokreślony mężczyzna, nazwijmy go Ziutek, idzie na urlop. Taki od dawna wyczekiwany ale niestety tylko tygodniowy. Pierwszy dzień urlopu: Ziutek wstaje rano i łapie za ścierę i pucuje całe mieszkanie na błysk. Potem robi obiad dla współmieszkańców, którzy urlopu nie mają. Po obiedzie prasuje tą stertę, która rosła od kilkunastu dni i groziła już zawaleniem. Dzień drugi urlopu: Ziutek zniesmaczony tym, że brudne okna psują efekt pięknie posprzątanego mieszkania znowu łapie za ścierę. Kiedy okna już błyszczą leci po mopa, żeby zmyć podłogę, która się podczas mycia zabrudziła. Wstawia jakieś pranie i gotuje obiad. Dzień trzeci urlopu: Ziutek zmienia pościel i stwierdza, że w sumie jest dosyć ciepło, można by to wykorzystać bo dawno nie prał kołder i poduszek. Szukając w trzewiach mieszkania zapasowego kompletu (Ziutek jes…

Dlaczego nie chcę mieć dziecka

Od kiedy zaczęłam świadomie myśleć o dzieciach, uważałam, że będę je mieć. Nie jedno bo sama jestem jedynakiem i wolałabym aby moje dziecko miało rodzeństwo. Wbrew pozorom życie jedynaka nie jest takie łatwe, lekkie i przyjemne. Bywa samotne i mając wybór wolałabym tego swojemu dziecku darować.
Dużo dużo później, kiedy poznałam Chomickiego, stwierdziłam że chciałabym te dzieci mieć z nim. Uważam że jest świetnym materiałem na rodzica.
Czas mijał, moje bliższe i dalsze koleżanki mnożyły się intensywnie i dookoła mnie było pełno słodkich bobasów. Przyszła mi do głowy myśl, że teraz jest ten moment. Po czym straciłam pracę i moment szlag trafił. Cały czas chodziła mi po głowie myśl, że czas mija, a moja macica niczyja, a bezrobocie skutecznie odwlekało wszystko w czasie. Byliśmy w stanie utrzymać siebie i tylko siebie. Jeszcze miesiąc bez pracy i nie byłoby ciekawie.
Teraz teoretycznie jetem w idealnej sytuacji do prokreacji ale... Nie jestem okazem zdrowia. Wśród moich chorób jest przesymp…

Będę z Wami szczera

Bardzo mocno zastanawiałam się nad publikacją tego postu. W końcu stwierdziłam, że mam to gdzieś - publikuję. Za wszelkie przykre następstwa czytania go nie odpowiadam.


Ostatnio mam wrażenie, że stoję w miejscu.  Ok, dopiero co kupiliśmy z Chomickim mieszkanie, ba! ślub był dla mnie dopiero co. Są to dwie ogromne zmiany, a mimo to czuję, jakby nic się nie działo.  Mam ten problem, że do szczęścia potrzebuję poczucia celu. Ot taka artystyczna dusza trochę. Bez konkretnego talentu.  Czy jednak jakiś/jakieś mam?  Mam ale bardziej wypracowane niż wrodzone co jest dla mnie całkiem w porządku bo do rzemieślników mam ogromny szacunek.  Z tych moich talentów chciałabym zrobić sposób na życie. Poczyniłam nawet pewne kroki ale w którymś momencie straciłam rozpęd. Bo nie widziałam natychmiastowym efektów. A ja muszę widzieć efekty teraz, już i natychmiast. Bo inaczej traci to dla mnie sens.  Problem w tym, że natychmiastowe skutki daje tylko przedawkowanie Xenny. Z wszystkim innym nie jest tak różowo.…