Przejdź do głównej zawartości

Miesiąc w zdjęciach #4


Ten miesiąc był dla mnie bardzo przyjemny. Zaczął się w rodzinnej i świątecznej atmosferze, po czym skupiałam się już tylko na nowej pracy. Moja friend Katarzyna stwierdziła, że odkąd tam pracuję tryskam pozytywną energią. Coś w tym jest. Wpis planowałam opublikować kilka godzin temu, ale jak na święto pracy przystało - byłam w pracy ;D Dobrowolnie, kto by pomyślał.


Wracając jeszcze do świąt, tradycyjnie zrobiłam faworki. Również tradycyjnie zniknęły bardzo szybko. Nie miałam z tym nic wspólnego...


W zeszłym miesiącu pokazywałam Wam najmniejszego słonia świata, tym razem najmniejsza rzodkiewka, jaką widziałam ;) Rozmiar jednak nie ma znaczenia, była doskonała ;)


Mój świąteczny widok zaraz po obudzeniu. Króliczek się na mnie wypiął :(


Za to Pan Kot był w nastroju przysiadalnym.


Uwielbiam drania ;)


Obiad zrobiony przez mamusię, doceniłam dopiero odkąd się wyprowadziłam i zaczęłam sama gotować.


Poświątecznie spalanie kalorii. Tym razem kaczki mnie nie napadły.


W tym miesiącu  było dużo pysznego jedzenia. Moja aktualna kulinarna obsesja: Twister z serem i bekonem.



W ramach podróży kulinarnych trafiliśmy z Chomickim do Trio. Dobre było ale nie na tyle, żeby tam wrócić.


Mały Chomik, mały wzmacniacz ;D


Mały koncert ;P


Z cyklu ''Polak potrafi''. Doniczka jako wiaderko do chłodzenia alkoholu, autorski pomysł mojego kochanego wujeczka, który postanowił rozpić niczego się nie spodziewającego Chomickiego.


Nie ma to jak poranne przymrozki i skrobanie szyb w samochodzie ;)


Szron na krzewach w malowniczym wydaniu.



Dużo kawy, tradycyjnie w Columbusie. Tym razem bez ręki pani M., za to z innymi kończynami ;D



Kolejna seria zdjęć od mamuśki. Doskonale wie o mojej miłości do prosiaków. Pierwsza od góry przypomina mi Chomickiego, druga mnie - przez te kaloszki ;)


Czekam tylko na upalne lato, żeby tak wskoczyć i się ochłodzić...
Póki co warunki atmosferyczne nie są sprzyjające. Zimno, wietrznie i czasami pada. Wracam z pracy i zakopuję się pod kocem. Tzn chciałabym ale zawsze coś trzeba zrobić. Nadal nie ogarniam braku czasu, chociaż są już pewne postępy. Zasypiam już na sam widok poduszki, ale planuję odespać przez najbliższe dwa dni.
Jak Wam minął kwiecień?


Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bo baby są jakieś inne...

A są. Fakt niezaprzeczalny. Od facetów różni nas tyyyyyle rzeczy, a jedną z nich jest to, że my zupełnie nie potrafimy odpoczywać. Wyobraźcie sobie taką sytuację: bliżej nieokreślony mężczyzna, nazwijmy go Ziutek, idzie na urlop. Taki od dawna wyczekiwany ale niestety tylko tygodniowy. Pierwszy dzień urlopu: Ziutek wstaje rano i łapie za ścierę i pucuje całe mieszkanie na błysk. Potem robi obiad dla współmieszkańców, którzy urlopu nie mają. Po obiedzie prasuje tą stertę, która rosła od kilkunastu dni i groziła już zawaleniem. Dzień drugi urlopu: Ziutek zniesmaczony tym, że brudne okna psują efekt pięknie posprzątanego mieszkania znowu łapie za ścierę. Kiedy okna już błyszczą leci po mopa, żeby zmyć podłogę, która się podczas mycia zabrudziła. Wstawia jakieś pranie i gotuje obiad. Dzień trzeci urlopu: Ziutek zmienia pościel i stwierdza, że w sumie jest dosyć ciepło, można by to wykorzystać bo dawno nie prał kołder i poduszek. Szukając w trzewiach mieszkania zapasowego kompletu (Ziutek jes…

Dlaczego nie chcę mieć dziecka

Od kiedy zaczęłam świadomie myśleć o dzieciach, uważałam, że będę je mieć. Nie jedno bo sama jestem jedynakiem i wolałabym aby moje dziecko miało rodzeństwo. Wbrew pozorom życie jedynaka nie jest takie łatwe, lekkie i przyjemne. Bywa samotne i mając wybór wolałabym tego swojemu dziecku darować.
Dużo dużo później, kiedy poznałam Chomickiego, stwierdziłam że chciałabym te dzieci mieć z nim. Uważam że jest świetnym materiałem na rodzica.
Czas mijał, moje bliższe i dalsze koleżanki mnożyły się intensywnie i dookoła mnie było pełno słodkich bobasów. Przyszła mi do głowy myśl, że teraz jest ten moment. Po czym straciłam pracę i moment szlag trafił. Cały czas chodziła mi po głowie myśl, że czas mija, a moja macica niczyja, a bezrobocie skutecznie odwlekało wszystko w czasie. Byliśmy w stanie utrzymać siebie i tylko siebie. Jeszcze miesiąc bez pracy i nie byłoby ciekawie.
Teraz teoretycznie jetem w idealnej sytuacji do prokreacji ale... Nie jestem okazem zdrowia. Wśród moich chorób jest przesymp…

Będę z Wami szczera

Bardzo mocno zastanawiałam się nad publikacją tego postu. W końcu stwierdziłam, że mam to gdzieś - publikuję. Za wszelkie przykre następstwa czytania go nie odpowiadam.


Ostatnio mam wrażenie, że stoję w miejscu.  Ok, dopiero co kupiliśmy z Chomickim mieszkanie, ba! ślub był dla mnie dopiero co. Są to dwie ogromne zmiany, a mimo to czuję, jakby nic się nie działo.  Mam ten problem, że do szczęścia potrzebuję poczucia celu. Ot taka artystyczna dusza trochę. Bez konkretnego talentu.  Czy jednak jakiś/jakieś mam?  Mam ale bardziej wypracowane niż wrodzone co jest dla mnie całkiem w porządku bo do rzemieślników mam ogromny szacunek.  Z tych moich talentów chciałabym zrobić sposób na życie. Poczyniłam nawet pewne kroki ale w którymś momencie straciłam rozpęd. Bo nie widziałam natychmiastowym efektów. A ja muszę widzieć efekty teraz, już i natychmiast. Bo inaczej traci to dla mnie sens.  Problem w tym, że natychmiastowe skutki daje tylko przedawkowanie Xenny. Z wszystkim innym nie jest tak różowo.…