Przejdź do głównej zawartości

Miesiąc w zdjęciach #5


Mam wrażenie, że maj dopiero się zaczynał, a tu już Dzień Dziecka. Z tej właśnie okazji Suseł lat 5/6/7 i Dzok lat 3/4.


W Święto Pracy pracowity Suseł pracował, ale już dzień później ruszyliśmy w trasę. Po raz kolejny już kierunek Międzyzdroje.


Pogoda była wybitnie zmienna, raz słońce, raz ulewa. Niemniej widoki jak zawsze piękne.


Po przedarciu się przez tłum ludzi na molo krążyliśmy po centrum.


 Stanęło tam takie cuś. Maleńkie i jakoś mało imponujące.


Imponujące były za to tłumy, po prostu wszędzie. Jakkolwiek oboje z Chomickim kochamy to miasto, to tłumy podziałały na nas odstraszająco.


Postanowiliśmy pokręcić się trochę po niezwykle tam malowniczych uliczkach.


Gdzie spotkaliśmy takiego Pana :)


 Oraz Emu?




Mam takie małe zboczenie, okropnie kręci mnie architektura ;) Ta w Międzyzdrojach jest wyjątkowa i chciałabym spędzić tam kilka dni, pobłądzić między tymi przepięknymi budynkami z aparatem... Tym razem wypędził nas deszcz. Nagle zaczęło padać tak, że przemoczyło nas na wylot. Do samochodu wracaliśmy biegiem.

Maj był miesiącem kolejnych razów. Nasza kolejne Noc Muzeów. Tym razem w towarzystwie młodych rodziców i ich słodkiej Ale Ale Aleksandry ;)


Mamuśka pełną gębą. W portfelu echo ale coś dla córy kupić trzeba ;)


Było w czym wybierać, w tym roku ilość rękodzieła była ogromna.


Ciężko było dopchać się do niektórych stoisk. Szczególnie tych gdzie w składzie produktów był spirytus ;)

 Trochę archeologii.



Nasza Noc Muzeów trwała długo w noc ;)


Dla każdego coś dobrego. Herbata, mleczko, woda i Jack Daniels.


Tymczasem impreza u sąsiadów była naprawdę gorąca.


Ciekawe dlaczego wskazówka na wadze przesuwa się coraz bardziej w prawo?


Mój potwór ;D Totalnie zaspany tym razem, nie zorientował się, że jest obiektem sesji zdjęciowej.


Z wielu zakupów tego miesiąca, ten sprawił mi największą przyjemność.


W mieście jest ich od groma. Niedawno pojawiły się niedaleko mojego domu. Czuję się śledzona...


Jako potajemny paparazzi sprawdzam się całkiem dobrze. Po lewej najbrzydsze buty jakie w życiu widziałam. Nie dość, że źle dobrane spodnie i skarpetki to jeszcze do całego tenisówkowatego stylu ten błyszczący nosek....


Praca, praca i jeszcze trochę pracy.


Skutkiem wyżej wymienionej jest szalejąca skleroza. Żeby ją opanować zostawiam sobie notatki w dziwnych miejscach.


I'm not addicted!

Zapraszam za miesiąc na kolejny post z serii :)

Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bo baby są jakieś inne...

A są. Fakt niezaprzeczalny. Od facetów różni nas tyyyyyle rzeczy, a jedną z nich jest to, że my zupełnie nie potrafimy odpoczywać. Wyobraźcie sobie taką sytuację: bliżej nieokreślony mężczyzna, nazwijmy go Ziutek, idzie na urlop. Taki od dawna wyczekiwany ale niestety tylko tygodniowy. Pierwszy dzień urlopu: Ziutek wstaje rano i łapie za ścierę i pucuje całe mieszkanie na błysk. Potem robi obiad dla współmieszkańców, którzy urlopu nie mają. Po obiedzie prasuje tą stertę, która rosła od kilkunastu dni i groziła już zawaleniem. Dzień drugi urlopu: Ziutek zniesmaczony tym, że brudne okna psują efekt pięknie posprzątanego mieszkania znowu łapie za ścierę. Kiedy okna już błyszczą leci po mopa, żeby zmyć podłogę, która się podczas mycia zabrudziła. Wstawia jakieś pranie i gotuje obiad. Dzień trzeci urlopu: Ziutek zmienia pościel i stwierdza, że w sumie jest dosyć ciepło, można by to wykorzystać bo dawno nie prał kołder i poduszek. Szukając w trzewiach mieszkania zapasowego kompletu (Ziutek jes…

Dlaczego nie chcę mieć dziecka

Od kiedy zaczęłam świadomie myśleć o dzieciach, uważałam, że będę je mieć. Nie jedno bo sama jestem jedynakiem i wolałabym aby moje dziecko miało rodzeństwo. Wbrew pozorom życie jedynaka nie jest takie łatwe, lekkie i przyjemne. Bywa samotne i mając wybór wolałabym tego swojemu dziecku darować.
Dużo dużo później, kiedy poznałam Chomickiego, stwierdziłam że chciałabym te dzieci mieć z nim. Uważam że jest świetnym materiałem na rodzica.
Czas mijał, moje bliższe i dalsze koleżanki mnożyły się intensywnie i dookoła mnie było pełno słodkich bobasów. Przyszła mi do głowy myśl, że teraz jest ten moment. Po czym straciłam pracę i moment szlag trafił. Cały czas chodziła mi po głowie myśl, że czas mija, a moja macica niczyja, a bezrobocie skutecznie odwlekało wszystko w czasie. Byliśmy w stanie utrzymać siebie i tylko siebie. Jeszcze miesiąc bez pracy i nie byłoby ciekawie.
Teraz teoretycznie jetem w idealnej sytuacji do prokreacji ale... Nie jestem okazem zdrowia. Wśród moich chorób jest przesymp…

Będę z Wami szczera

Bardzo mocno zastanawiałam się nad publikacją tego postu. W końcu stwierdziłam, że mam to gdzieś - publikuję. Za wszelkie przykre następstwa czytania go nie odpowiadam.


Ostatnio mam wrażenie, że stoję w miejscu.  Ok, dopiero co kupiliśmy z Chomickim mieszkanie, ba! ślub był dla mnie dopiero co. Są to dwie ogromne zmiany, a mimo to czuję, jakby nic się nie działo.  Mam ten problem, że do szczęścia potrzebuję poczucia celu. Ot taka artystyczna dusza trochę. Bez konkretnego talentu.  Czy jednak jakiś/jakieś mam?  Mam ale bardziej wypracowane niż wrodzone co jest dla mnie całkiem w porządku bo do rzemieślników mam ogromny szacunek.  Z tych moich talentów chciałabym zrobić sposób na życie. Poczyniłam nawet pewne kroki ale w którymś momencie straciłam rozpęd. Bo nie widziałam natychmiastowym efektów. A ja muszę widzieć efekty teraz, już i natychmiast. Bo inaczej traci to dla mnie sens.  Problem w tym, że natychmiastowe skutki daje tylko przedawkowanie Xenny. Z wszystkim innym nie jest tak różowo.…