Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2015

Miesiąc w zdjęciach #5

Mam wrażenie, że maj dopiero się zaczynał, a tu już Dzień Dziecka. Z tej właśnie okazji Suseł lat 5/6/7 i Dzok lat 3/4.

W Święto Pracy pracowity Suseł pracował, ale już dzień później ruszyliśmy w trasę. Po raz kolejny już kierunek Międzyzdroje.

Pogoda była wybitnie zmienna, raz słońce, raz ulewa. Niemniej widoki jak zawsze piękne.

Po przedarciu się przez tłum ludzi na molo krążyliśmy po centrum.

 Stanęło tam takie cuś. Maleńkie i jakoś mało imponujące.

Imponujące były za to tłumy, po prostu wszędzie. Jakkolwiek oboje z Chomickim kochamy to miasto, to tłumy podziałały na nas odstraszająco.

Postanowiliśmy pokręcić się trochę po niezwykle tam malowniczych uliczkach.

Gdzie spotkaliśmy takiego Pana :)

 Oraz Emu?

Pracoholizm - wybór czy konieczność?

Jest taka fajna anegdota o pewnym Angliku, który przez kilka dni wychodził z pracy już o 16. Wszyscy jego współpracownicy zaskoczeni jego postępowaniem zastanawiali się o co chodzi, aż jedna osoba spytała rzeczonego. Ten z uśmiechem odparł ''Ale moi drodzy, przecież ja jestem na urlopie''. Niestety tak teraz wygląda rzeczywistość. Czasy kiedy pracowało się od 7 do 15, od poniedziałku do piątku już dawno minęły. No ok, urzędnicy tak pracują ale to bardzo specyficzna grupa i nie biorę ich pod uwagę. Teraz aby stać nas było na życie musimy pracować dużo więcej niż nasi rodzice lata temu. Chcąc mieć coś więcej trzeba też więcej pracować. Grupa osób zarabiająca średnią krajową czy też powyżej tejże, to naprawdę kropla w morzu osób utrzymujących się z najniższej krajowej. To są już specyficzne przypadki pracy w specyficznych branżach i na specyficznych stanowiskach. Normą jest teraz to, że pracują obie strony związku.. Sytuacje kiedy kobieta zostaje w domu, żeby wychowywać dzi…

Suseł Testuje - Brafitting

Już na wstępie zaznaczam, że post nie jest sponsorowany. A szkoda ;P Chociaż zazwyczaj staram się być obiektywna to ten post będzie w dużej mierze subiektywny. Nie dziwcie się, przejście z miseczki A do d to dla mnie mega sukces i radocha. Nie będę Wam tu wykładać teorii o brafittingu bo nie znam się na tym na tyle, aby właściwie wiedzę przekazać. Mogę co najwyżej pokazać Wam grafiki zawierające podstawowe zasady.





Brafitting stał się popularny kilka lat temu. Media rozpisywały się o tym, że źle dobrany biustonosz może powodować rozliczne choroby. Na fali tej popularności ogłaszać się zaczęły ''profesjonalne'' brafitterki, których wiedza pochodziła z Google. Mi marzyło się spotkanie z taką prawdziwą. Od lat miałam problem z dobraniem odpowiedniego biustonosza. Jak na typową kobietę przystało, wmawiałam sobie, że po prostu mam mały biust i nic się z tym nie da zrobić. Nie grało mi tylko to, że w wersjo ''saute'' ten mój biuścik wyglądał całkiem przyzwoicie, …

Suseł Minimalista na zakupach

Stwierdziłam, że pora wysłać swojego wewnętrznego żyda na urlop i wybrać się na zakupy. Miałam kilka ściśle określonych potrzeb i planów zakupowych. Jak to zazwyczaj bywa z planami nie do końca mi wszystko wyszło. Okazało się, że 2 pary spodni są tak bliskie pęknięcia mi na tyłku, że nie mogę wyjść w nich z domu bez ryzyka pochwalenia się wszystkim dookoła swoimi majtkami. A i te nie są już zbyt reprezentacyjne. Po ulewnym deszczu rozpadły mi się buty. Letnie bluzki są jednak w dużo gorszym stanie niż oceniłam to wcześniej. Tak jak pisałam Wam jakiś czas temu, moje cienie do powiek w większości były przeterminowane. Przez długi czas mi to absolutnie nie przeszkadzało, z moimi oczami nie działo się absolutnie nic złego - nie piekły, nie swędziały, nie łzawiły. Któregoś dnia pojawiły się wszystkie objawy na raz.
Pogodzenie potrzeby zakupów z potrzebę minimalizmu w posiadaniu przyszło samo. Sporo rzeczy weszło ale i dużo wyszło. Pewnie jeszcze kilka wyjdzie bo czaję się w wolnej chwil…

Problemy z zasilaniem

Od jakiegoś czasu zaobserwowałam u siebie ciekawe zjawisko. Nagle i bez uprzedzenia znikają mi dłuższe lub krótsze momenty z życia. Przykład: oglądamy z Chomickim film i nagle jest ciemno, cicho i Chomicki targa mnie do sypialni. Ewentualnie: niedziela, czytam czy oglądam coś po czym nagle słyszę dźwięk czołówki Faktów w TVN-ie, a przecież dopiero zaczynał się Teleexpress! Nie wiem czy to narkolepsja czy po prostu zmęczenie, ale mogę zasnąć wszędzie i w każdym momencie. Przez to w domu jest bałagan, obiady gotuję na odczepnego, zaniedbuję wszystkich dookoła w tym siebie i bloga. Wybaczcie. Bo ja sobie wybaczyć nie mogę nie ogolonych nóg i nie pomalowanych paznokci. Szczytem mojej aktywności jest poranny makijaż ;p Ciekawe co będzie, kiedy będę miała dziecko? Naturalne ombre (czas na fryzjera? podobno u matek w początkowych fazach posiadania potomstwa jest to fikcja literacka) , busz na nogach i szpony na dłoniach i stopach? Oj nie, jeszcze mi Chomicki zwieje w siną dal. Chociaż może si…

Kiedy ciało zawodzi

Pewnego dnia budzisz się i stwierdzasz, że ciężko jest Ci wstać z łóżka. Bolą stawy i te pierwsze poranne kroki są trudne. Wieczorem boli Cię głowa i uświadamiasz sobie, że tak samo jest od kilku tygodni. Nie chce Ci się jeść bo żołądek ściska cały dzień i pewnego dnia stwierdzasz, że musisz zrobić nowe dziurki w pasku od spodni. Dobrze kiedy okazuje się, że to tylko chwilowa niedogodność, którą bez problemu można wyleczyć. Gorzej jeśli wyleczyć się nie da i żyć z tym trzeba, ale na pewno Cię nie zabije. Lepiej nie będzie, ale gorzej też raczej nie. Najgorsza jest wersja, kiedy okazuje się, że nie zostało Ci już dużo czasu. Ja żyję z opcją drugą już od 5 lat. W moim wypadku stwierdzenie, że ''gorzej nie będzie'' nie do końca się sprawdziło, ale za to wiem, że szlag mnie nie trafi. Chyba. Mam nadzieję. Kiedy ciało zaczyna zawodzić konieczne staje się narzucenie sobie pewnych ograniczeń. Nagle nie wszystko nam wolno. Każdy się czasem buntuje przeciwko temu i zazwyczaj takie…

Suseł Testuje - Mycie włosów odżywką (po suślemu)

Włosy zawsze były przedmiotem mojej troski. Uwielbiam kiedy są długie, w krótkich czuję się okropnie. Niestety nie jest łatwo utrzymać długie włosy w dobrej kondycji, tym bardziej kiedy się je farbuje. Moje przez ostatnie lata przeszły naprawdę wiele, od pół roku postanowiłam bardziej o nie dbać. Farbuję już tylko odrosty (w końcu konsekwentnie jeden kolor ;P), wcieram wodę brzozową i nie suszę ich (zresztą nigdy tego nie robiłam, zawsze byłam zwolennikiem naturalnego schnięcia włosów). Oczywiście starałam się je odżywiać, kupowałam maski i odżywki, ale nie przynosiły one wymiernego efektu. O myciu włosów odżywkami słyszałam już dawno. Na początku potraktowałam to sceptycznie. No jak to, bez szamponu? Po jakimś czasie pomyślałam, że czemu ez szamponu? Przecież skórę głowy mogę umyć szamponem, a resztę odżywką. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. I robię od ponad miesiąca. Taka moja wariacja tej bardzo ostatnio popularnej metody.  Najpierw dokładnie myję skórę głowy, przy moich wybitnie przetł…

Lenistwo poznawcze i stres pierwszego dnia

Nie oceniaj książki po okładce. Ile razy w swoim życiu słyszeliśmy to zdanie? Ja nie jestem w stanie tego policzyć. Wszyscy mamy wrodzoną skłonność do oceny kogoś/czegoś po pierwszym spojrzeniu. Jakby to co zobaczymy w kilku pierwszych sekundach  było najbardziej reprezentatywne. Nie jest, a przynajmniej rzadko. Podobno zjawisko to ma nazwę: lenistwo poznawcze. Przyznaję bez bicia, że akurat książki oceniam po okładce. W czasach kiedy absolutnie wszystko ma znaczenie marketingowe, okładka jest często kluczem do swojej zawartości.  Nie tym się jednak sugeruję. Nie lubię starych książek, poza tymi, które mam na swoich półkach. Dziwne, wiem ;) Ale ja ogólnie dziwna jestem. I absolutnie inna, niż wydaje się to na pierwszy i często drugi rzut oka. Większość osób, które mnie poznały stwierdziły, że na początku sprawiłam na nich zupełnie inne wrażenie. Ewidentnie zyskuję po lepszym poznaniu. Tuż po przyjęciu mnie do pracy mój szef robił casting na jeszcze jednego nowego pracownika. Przez firmę p…

Idziemy na lumpy

Lumpy, second handy czy po prostu sklepy z używaną odzieżą. W każdym mieście jest ich kilka. Każdy choć raz w życiu był w takim sklepie. Nie znaczy to, że coś  w nim kupił. Z lumpami nie jest lekko. Nie można założyć, że znajdzie się to, po co się tam poszło. Znam wiele osób, które nie chodzą do lumpów bo nie potrafią tam nic znaleźć. Sama też kiedyś miałam ten problem. Nie potrafiłam szukać, nie miałam cierpliwości, wszystko wydawało mi się byle jakie i do niczego. Przeszkadzały mi tłumy i nie mogłam zrozumieć jakim cudem ktoś z przekopanej przeze mnie sterty, wyciągnął jakieś cudeńko. Uparłam się, zaparłam i się nauczyłam. Cały pic polega na tym, żeby oglądać WSZYSTKO. Chcąc znaleźć perełkę trzeba spędzić nad tym trochę czasu. Teraz nie chodzę do lumpa zbyt często, szkoda mi na to czasu, poza tym nie mam takiej potrzeby. Jeśli już idę to spędzam tam około godziny. Przeglądam każdy wieszak, każdy kosz, każdą rzecz z osobna. Jeśli coś mnie zainteresuje to wrzucam to do koszyka, do mierz…

Miesiąc w zdjęciach #4

Ten miesiąc był dla mnie bardzo przyjemny. Zaczął się w rodzinnej i świątecznej atmosferze, po czym skupiałam się już tylko na nowej pracy. Moja friend Katarzyna stwierdziła, że odkąd tam pracuję tryskam pozytywną energią. Coś w tym jest. Wpis planowałam opublikować kilka godzin temu, ale jak na święto pracy przystało - byłam w pracy ;D Dobrowolnie, kto by pomyślał.

Wracając jeszcze do świąt, tradycyjnie zrobiłam faworki. Również tradycyjnie zniknęły bardzo szybko. Nie miałam z tym nic wspólnego...

W zeszłym miesiącu pokazywałam Wam najmniejszego słonia świata, tym razem najmniejsza rzodkiewka, jaką widziałam ;) Rozmiar jednak nie ma znaczenia, była doskonała ;)

Mój świąteczny widok zaraz po obudzeniu. Króliczek się na mnie wypiął :(

Za to Pan Kot był w nastroju przysiadalnym.

Uwielbiam drania ;)

Obiad zrobiony przez mamusię, doceniłam dopiero odkąd się wyprowadziłam i zaczęłam sama gotować.

Poświątecznie spalanie kalorii. Tym razem kaczki mnie nie napadły.

W tym miesiącu  było dużo pysznego …