Przejdź do głównej zawartości

Wyjątkowy rocznik 85


Będąc ostatnio w Empiku trafiłam na małą książeczkę ''Wyjątkowy rocznik 85''. Generalnie jest to cała seria książek, wydana dla wielu roczników. Z reguły olewam takie rzeczy bo uważam, że są niepotrzebne, stworzone tylko po to aby komuś zwiększyć stan konta, a ja uparcie jestem zwolennikiem przydatności wszystkiego czym się otaczam. Tym razem zajrzałam do środka i przez chwilę wróciłam myślami do czasów kiedy miałam lat dużo, dużo mniej.


Gumy Turbo i Donald królowały wtedy na rynku. Osobiście wolałam Donalda, ale Turbo kojarzy mi się z powrotami mojego ojca z pracy i moim standardowym pytaniem ''Masz dla mnie gumę?". Wyjadałam mu wszystkie, a jeśli jakiejś nie miał to była tragedia, płacz i zgrzytanie zębami ;) Mogłam mieć wtedy jakieś 5-6 lat.


To już szkolne lata. Złote Myśli i pamiętnik miał każdy, a królował ten, kto miał w nich najwięcej wpisów. Sama miałam takich zeszytów kilka. Pamiętnik w pięknej okładce, w którym wpisywali mi się wszyscy znajomi oraz lubiani nauczyciele. Złote Myśli, w których odpowiedzi na pytania znajdowały się w fantazyjnie ozdobionych kopertach i które przeczytać mogłam tylko ja, oraz takie gdzie wpisywało się je na pustą kartkę i czytać mogli wszyscy. Najbardziej popularni mieli po dwa zeszyty łączone razem, jako że ja się do popularności nie rwałam to nigdy do tego poziomy nie doszłam.


Miałam za to Tamagotchi, a w nim małego pieska. Trzeba go było karmić, zabawiać, leczyć i sprzątać po nim w zasadzie 24 na dobę. Pieskowi, którym się nie zajmowało rosły skrzydełka i zamieniał się w aniołka. Szał jaki powstał kiedy Tamagotchi weszło na polski rynek, był porównywalny z promocjami w Lidlu. Nie każdy mógł sobie na nie pozwolić. Moje zdobyła mama mojej ówczesnej przyjaciółki, Magdy. Pamiętam naszą kłótnię o to, która weźmie jaki kolor. Zdaje się, że moje było żółte. Kurcze, nie pamiętam kompletnie co się z nim stało.


Jakoś w okolicach 4-5 klasy podstawówki pojawiły się ''karteczki''. Dzisiejsze dzieciaki nie mają pojęcia jaką radość wywoływało zdobycie rzadkiego rarytasu, albo udana wymiana między zbieraczami. Uczyliśmy się wtedy podstaw handlu. ''Ja dam Ci karteczkę z Backstreet Boysami, ale za nią chcę tą z pieskami, kotkami i jednorożcem''. Były to zwykłe kartki do segregatorów albo z małych notesików. Pamiętam jak pojechałam do rodziny w Białymstoku i przywiozłam stamtąd kilka notesów, których w moim mieście nie było. Wydałam na to prawie wszystkie pieniądze. Przez jakiś czas byłam najpopularniejszą osobą w klasie i wśród znajomych ;) Obłowiłam się wtedy, ha! Powymieniałam się na takie rarytasy, że niektórym szczęki opadały. Zajmowali się tym wszyscy, bez względu na płeć.


Każdy miał też Kalendarz Szalonego Małolata. Już wtedy staraliśmy się zorganizować sobie życie, każdy z dumną miną nosił taki w plecaku. Z tego co pamiętam wydawane były na każdy rok szkolny,  od 1 września do 31 sierpnia. 


Just 5 i Bartek Wrona, która z dziewczyn z mojej klasy się w nim nie kochała.... Wszyscy dookoła puszyli się tym, że jeden z członków zespołu był z Koszalina. Jakoś dowiedzieliśmy się gdzie mieszkali jego rodzice, ale wtedy nikt nie był taki nachalny, żeby ich nachodzić. Przechodziło się tylko pod oknami raz na jakiś czas i wzdychało ''Żeby tak spotkać Grześka...'' ;D Nasz pierwszy polski boysband zrobił naprawdę dużą karierę po czym błyskawicznie się rozpadł. ''Kolorowe sny'' długo jeszcze było słychać wszędzie.


Pierwszy w Polsce reality show - Big Brother. Oglądałam każdy odcinek z ogromnym przejęciem, przeżywałam każde większe wydarzenie, prowadziłam nawet notatki - kto i kiedy odpadł. Obsada była super dobrana, przyciągali uwagę osobowościami, a nie darmowym porno w jacuzzi. To była jedyna edycja, którą oglądałam z przyjemnością. Kolejne były już tylko nieudanymi kontynuacjami.

Co poza tym wiąże się ze ''wyjątkowym rocznikiem 85''? W tym roku miała premierę pierwsza gra Super Mario Bros ;)

Macie też takie wspomnienia z dzieciństwa?

Komentarze

  1. Karolina Pralina27 lipca 2017 19:53

    Tak mam. Ale mi sie to fajnie czyta. Pamietam gumy Turbo. Kalendarz Szalonego Malolata. Big Brothera tez....tak pierwsza edycja....wtedy to wszystko, bylo takie ekscytujace....dzis juz nie wiem czy tak bardzo mlodziez ekscytuje,chyba nowszy model tel. komorkowego.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Bo baby są jakieś inne...

A są. Fakt niezaprzeczalny. Od facetów różni nas tyyyyyle rzeczy, a jedną z nich jest to, że my zupełnie nie potrafimy odpoczywać. Wyobraźcie sobie taką sytuację: bliżej nieokreślony mężczyzna, nazwijmy go Ziutek, idzie na urlop. Taki od dawna wyczekiwany ale niestety tylko tygodniowy. Pierwszy dzień urlopu: Ziutek wstaje rano i łapie za ścierę i pucuje całe mieszkanie na błysk. Potem robi obiad dla współmieszkańców, którzy urlopu nie mają. Po obiedzie prasuje tą stertę, która rosła od kilkunastu dni i groziła już zawaleniem. Dzień drugi urlopu: Ziutek zniesmaczony tym, że brudne okna psują efekt pięknie posprzątanego mieszkania znowu łapie za ścierę. Kiedy okna już błyszczą leci po mopa, żeby zmyć podłogę, która się podczas mycia zabrudziła. Wstawia jakieś pranie i gotuje obiad. Dzień trzeci urlopu: Ziutek zmienia pościel i stwierdza, że w sumie jest dosyć ciepło, można by to wykorzystać bo dawno nie prał kołder i poduszek. Szukając w trzewiach mieszkania zapasowego kompletu (Ziutek jes…

Dlaczego nie chcę mieć dziecka

Od kiedy zaczęłam świadomie myśleć o dzieciach, uważałam, że będę je mieć. Nie jedno bo sama jestem jedynakiem i wolałabym aby moje dziecko miało rodzeństwo. Wbrew pozorom życie jedynaka nie jest takie łatwe, lekkie i przyjemne. Bywa samotne i mając wybór wolałabym tego swojemu dziecku darować.
Dużo dużo później, kiedy poznałam Chomickiego, stwierdziłam że chciałabym te dzieci mieć z nim. Uważam że jest świetnym materiałem na rodzica.
Czas mijał, moje bliższe i dalsze koleżanki mnożyły się intensywnie i dookoła mnie było pełno słodkich bobasów. Przyszła mi do głowy myśl, że teraz jest ten moment. Po czym straciłam pracę i moment szlag trafił. Cały czas chodziła mi po głowie myśl, że czas mija, a moja macica niczyja, a bezrobocie skutecznie odwlekało wszystko w czasie. Byliśmy w stanie utrzymać siebie i tylko siebie. Jeszcze miesiąc bez pracy i nie byłoby ciekawie.
Teraz teoretycznie jetem w idealnej sytuacji do prokreacji ale... Nie jestem okazem zdrowia. Wśród moich chorób jest przesymp…

Będę z Wami szczera

Bardzo mocno zastanawiałam się nad publikacją tego postu. W końcu stwierdziłam, że mam to gdzieś - publikuję. Za wszelkie przykre następstwa czytania go nie odpowiadam.


Ostatnio mam wrażenie, że stoję w miejscu.  Ok, dopiero co kupiliśmy z Chomickim mieszkanie, ba! ślub był dla mnie dopiero co. Są to dwie ogromne zmiany, a mimo to czuję, jakby nic się nie działo.  Mam ten problem, że do szczęścia potrzebuję poczucia celu. Ot taka artystyczna dusza trochę. Bez konkretnego talentu.  Czy jednak jakiś/jakieś mam?  Mam ale bardziej wypracowane niż wrodzone co jest dla mnie całkiem w porządku bo do rzemieślników mam ogromny szacunek.  Z tych moich talentów chciałabym zrobić sposób na życie. Poczyniłam nawet pewne kroki ale w którymś momencie straciłam rozpęd. Bo nie widziałam natychmiastowym efektów. A ja muszę widzieć efekty teraz, już i natychmiast. Bo inaczej traci to dla mnie sens.  Problem w tym, że natychmiastowe skutki daje tylko przedawkowanie Xenny. Z wszystkim innym nie jest tak różowo.…