Przejdź do głównej zawartości

Odkrycie miesiąca: Chu**** Pani Domu




Trafiłam ostatnio na bloga i fejsbuka Ch*** Pani Domu. Zaczytałam się, zasmarkałam ze śmiechu raz czy dwa. Jeśli jeszcze nie znacie ChPD to przeczytajcie artykuł  na jej temat z Wysokich Obcasów. Dowiecie się o co kaman i z czym to się je. Po przetrawieniu obfitej treści pomyślałam sobie jak bardzo urzekło mnie to, że autorka tak bezpruderyjnie przyznaje się do własnych niedoskonałości. O wiele bardziej cenię jej szczerość, niż rady Perfekcyjnej Pani Domu o tym jak odpowiednio wyeksponować mydło.
Nie ma co udawać, że wszystkie jesteśmy takie idealne i nasze domy/mieszkania są zawsze wypucowane na błysk. Każda z nas ma na swoim koncie różne domowe przewinienia. 
Niniejszym przyznaję się do moich:
  • nie raz i nie dwa zdarzyło mi się wyhodować irokeza na pomidorze czy odnóża na innym ziemniaku;
  • okna myję jak mnie najdzie. Zazwyczaj latem bo co będę marzła?;
  • nie robię wielkich, przedświątecznych porządków. Ograniczam się do standardowego programu. No może odsunę kanapę kawałek dalej, co by zza niej kurzowe koty wygnać;
  • kupuję tanie, papierowe klosze do lamp z Pepco, prościej je wymienić, niż wycierać z nich kurz;
  • nie potrafię ugotować jajka na miękko ani zrobić jajecznicy. Wychodzi mi albo niedorobiony półpłynny blob albo skwarka;
  • ciasta mi nie wyrastają, tzn. w piekarniku są piękne ale jak je wyjmę opadają. Zawsze. Każde ciasto. Stosowałam już każdą możliwą radę i nie wiem czy to moja wina czy mogę ją dalej zwalać na piekarnik;
  • prasuję tylko ubrania i to raczej Chomickiego. Swoje po praniu rozwieszam tak, żeby ładnie wyschły. Pościeli, ręczników czy ścierek żelazkiem nie tykam;
  • w mojej lodówce poza masłem i serem najczęściej można znaleźć Chomiczego laptopa. 

Jak tam u Was Drogie Panie? Nie bójcie się i dawać mi tu jak na spowiedzi, co przeskrobałyście? ;)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bo baby są jakieś inne...

A są. Fakt niezaprzeczalny. Od facetów różni nas tyyyyyle rzeczy, a jedną z nich jest to, że my zupełnie nie potrafimy odpoczywać. Wyobraźcie sobie taką sytuację: bliżej nieokreślony mężczyzna, nazwijmy go Ziutek, idzie na urlop. Taki od dawna wyczekiwany ale niestety tylko tygodniowy. Pierwszy dzień urlopu: Ziutek wstaje rano i łapie za ścierę i pucuje całe mieszkanie na błysk. Potem robi obiad dla współmieszkańców, którzy urlopu nie mają. Po obiedzie prasuje tą stertę, która rosła od kilkunastu dni i groziła już zawaleniem. Dzień drugi urlopu: Ziutek zniesmaczony tym, że brudne okna psują efekt pięknie posprzątanego mieszkania znowu łapie za ścierę. Kiedy okna już błyszczą leci po mopa, żeby zmyć podłogę, która się podczas mycia zabrudziła. Wstawia jakieś pranie i gotuje obiad. Dzień trzeci urlopu: Ziutek zmienia pościel i stwierdza, że w sumie jest dosyć ciepło, można by to wykorzystać bo dawno nie prał kołder i poduszek. Szukając w trzewiach mieszkania zapasowego kompletu (Ziutek jes…

Dlaczego nie chcę mieć dziecka

Od kiedy zaczęłam świadomie myśleć o dzieciach, uważałam, że będę je mieć. Nie jedno bo sama jestem jedynakiem i wolałabym aby moje dziecko miało rodzeństwo. Wbrew pozorom życie jedynaka nie jest takie łatwe, lekkie i przyjemne. Bywa samotne i mając wybór wolałabym tego swojemu dziecku darować.
Dużo dużo później, kiedy poznałam Chomickiego, stwierdziłam że chciałabym te dzieci mieć z nim. Uważam że jest świetnym materiałem na rodzica.
Czas mijał, moje bliższe i dalsze koleżanki mnożyły się intensywnie i dookoła mnie było pełno słodkich bobasów. Przyszła mi do głowy myśl, że teraz jest ten moment. Po czym straciłam pracę i moment szlag trafił. Cały czas chodziła mi po głowie myśl, że czas mija, a moja macica niczyja, a bezrobocie skutecznie odwlekało wszystko w czasie. Byliśmy w stanie utrzymać siebie i tylko siebie. Jeszcze miesiąc bez pracy i nie byłoby ciekawie.
Teraz teoretycznie jetem w idealnej sytuacji do prokreacji ale... Nie jestem okazem zdrowia. Wśród moich chorób jest przesymp…

Będę z Wami szczera

Bardzo mocno zastanawiałam się nad publikacją tego postu. W końcu stwierdziłam, że mam to gdzieś - publikuję. Za wszelkie przykre następstwa czytania go nie odpowiadam.


Ostatnio mam wrażenie, że stoję w miejscu.  Ok, dopiero co kupiliśmy z Chomickim mieszkanie, ba! ślub był dla mnie dopiero co. Są to dwie ogromne zmiany, a mimo to czuję, jakby nic się nie działo.  Mam ten problem, że do szczęścia potrzebuję poczucia celu. Ot taka artystyczna dusza trochę. Bez konkretnego talentu.  Czy jednak jakiś/jakieś mam?  Mam ale bardziej wypracowane niż wrodzone co jest dla mnie całkiem w porządku bo do rzemieślników mam ogromny szacunek.  Z tych moich talentów chciałabym zrobić sposób na życie. Poczyniłam nawet pewne kroki ale w którymś momencie straciłam rozpęd. Bo nie widziałam natychmiastowym efektów. A ja muszę widzieć efekty teraz, już i natychmiast. Bo inaczej traci to dla mnie sens.  Problem w tym, że natychmiastowe skutki daje tylko przedawkowanie Xenny. Z wszystkim innym nie jest tak różowo.…