Przejdź do głównej zawartości

Niezgodna - Zbuntowana - Wierna Veronica Roth




Na film ''Niezgodna'' trafiłam przypadkiem. Nie słyszałam o nim wcześniej, nie miałam pojęcia o czym będzie. Włączyłam go tylko dlatego, że przeczytałam zachęcający opis na zalukaj.tv.

Książki też się nie spodziewałam, nie wiedziałam, że film jest ekranizacją. Zobaczyłam ją w bibliotece i mnie przytkało, nie pomogło to, że obok leżał tom 2. Capnęłam je z półki od razu, żeby nikt mnie nie uprzedził. Tom 3 znalazłam w sieci i ściągnęłam na Kindla.

Dla wprowadzenia: akcja dzieje się w przyszłości, w nieokreślonym mieście. Społeczność podzielona jest na 5 frakcji: Altruizm, Nieustraszoność, Erudycję, Prawość i Serdeczność. Każdy człowiek w wieku 16 lat przechodzi testy, które mają mu pomóc w wyborze tego, w której frakcji chce żyć. Wynik testu nie zawsze jest zgodny z ostatecznym wyborem. i tak też dzieje się z Beatrice - Tris - bo takie imię przybiera przechodząc z frakcji Altruizmu do Nieustraszoności.

''Niezgodna'' wprowadza nas w świat Tris, widzimy jak poznaje tajemniczego Cztery (a jakże! musi być przystojny i tajemniczy samiec). Pośród wielu testów, mających potwierdzić przynależność nowicjuszy do frakcji Nieustraszoności okazuje się, że świat nie jest tak prosty i tak poukładany, jak się wydawało, że jest drugie dno i że Trish jest Niezgodna...

W ''Zbuntowanej'' widzimy jak Tris walczy ze wszystkim dookoła, jak walczy ze sobą, dokonuje wyborów jakich nikt nie chciałby dokonać. Kiedy już myśli, że jej walka zbliża się do końca okazuje się, że jej świat ma  trzecie dno. Musi się dowiedzieć co jest prawdą, co kłamstwem, komu ufać i jak nie stracić zaufania przyjaciół.

''Wierna'' zamyka trylogię, wyjaśnia wszystkie wątki. W końcu dowiadujemy się jak naprawdę wygląda świat przyszłości i czy Tris będzie z Cztery ;p Nie ukrywajmy drogie Panie, romansy nas kręcą, nawet pod powłoczką urban fantasy ;).

Veronica Roth stworzyła całkiem nową wersję przyszłości, całkiem realną wersję. Świat w jej trylogii jest w pewnym sensie podobny do świata z ''Igrzysk śmierci''. To podobieństwo często jest zarzucane autorce, cała trylogia jest krytykowana jako kolejna wersja ''Igrzysk''.  Trudno się oprzeć takim porównaniom ale wg. mnie nie mają one podstaw.  

Wartka akcja, która wciąga i ciężko oderwać się od książki. Bohaterowie z jajami (dalej trzymając się porównania - bohaterka ''Igrzysk'' jest dla mnie nudna i nijaka, totalnie bezjajeczna), niespodziewane zwroty akcji, to określenie bardziej kojarzy mi się z filmami sensacyjnymi, ale idealnie pasuje. Uwierzcie mi, przechodząc ze strony na stronę absolutnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Tris zaskakiwała mnie swoimi wyborami, nie spodziewałam się żadnego.

Polecam Wam tą trylogię ze względu na koncepcję świata i na główną bohaterkę, te dwa czynniki sprawiają, że ''Niezgodna'' jest wyjątkowa.

Czytaliście już ''Niezgodną''? Jakie jest Wasze zdanie o książce? Podobał Wam się film? Dajcie znać w komentarzach, jestem bardzo ciekawa Waszych opinii.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bo baby są jakieś inne...

A są. Fakt niezaprzeczalny. Od facetów różni nas tyyyyyle rzeczy, a jedną z nich jest to, że my zupełnie nie potrafimy odpoczywać. Wyobraźcie sobie taką sytuację: bliżej nieokreślony mężczyzna, nazwijmy go Ziutek, idzie na urlop. Taki od dawna wyczekiwany ale niestety tylko tygodniowy. Pierwszy dzień urlopu: Ziutek wstaje rano i łapie za ścierę i pucuje całe mieszkanie na błysk. Potem robi obiad dla współmieszkańców, którzy urlopu nie mają. Po obiedzie prasuje tą stertę, która rosła od kilkunastu dni i groziła już zawaleniem. Dzień drugi urlopu: Ziutek zniesmaczony tym, że brudne okna psują efekt pięknie posprzątanego mieszkania znowu łapie za ścierę. Kiedy okna już błyszczą leci po mopa, żeby zmyć podłogę, która się podczas mycia zabrudziła. Wstawia jakieś pranie i gotuje obiad. Dzień trzeci urlopu: Ziutek zmienia pościel i stwierdza, że w sumie jest dosyć ciepło, można by to wykorzystać bo dawno nie prał kołder i poduszek. Szukając w trzewiach mieszkania zapasowego kompletu (Ziutek jes…

Dlaczego nie chcę mieć dziecka

Od kiedy zaczęłam świadomie myśleć o dzieciach, uważałam, że będę je mieć. Nie jedno bo sama jestem jedynakiem i wolałabym aby moje dziecko miało rodzeństwo. Wbrew pozorom życie jedynaka nie jest takie łatwe, lekkie i przyjemne. Bywa samotne i mając wybór wolałabym tego swojemu dziecku darować.
Dużo dużo później, kiedy poznałam Chomickiego, stwierdziłam że chciałabym te dzieci mieć z nim. Uważam że jest świetnym materiałem na rodzica.
Czas mijał, moje bliższe i dalsze koleżanki mnożyły się intensywnie i dookoła mnie było pełno słodkich bobasów. Przyszła mi do głowy myśl, że teraz jest ten moment. Po czym straciłam pracę i moment szlag trafił. Cały czas chodziła mi po głowie myśl, że czas mija, a moja macica niczyja, a bezrobocie skutecznie odwlekało wszystko w czasie. Byliśmy w stanie utrzymać siebie i tylko siebie. Jeszcze miesiąc bez pracy i nie byłoby ciekawie.
Teraz teoretycznie jetem w idealnej sytuacji do prokreacji ale... Nie jestem okazem zdrowia. Wśród moich chorób jest przesymp…

Będę z Wami szczera

Bardzo mocno zastanawiałam się nad publikacją tego postu. W końcu stwierdziłam, że mam to gdzieś - publikuję. Za wszelkie przykre następstwa czytania go nie odpowiadam.


Ostatnio mam wrażenie, że stoję w miejscu.  Ok, dopiero co kupiliśmy z Chomickim mieszkanie, ba! ślub był dla mnie dopiero co. Są to dwie ogromne zmiany, a mimo to czuję, jakby nic się nie działo.  Mam ten problem, że do szczęścia potrzebuję poczucia celu. Ot taka artystyczna dusza trochę. Bez konkretnego talentu.  Czy jednak jakiś/jakieś mam?  Mam ale bardziej wypracowane niż wrodzone co jest dla mnie całkiem w porządku bo do rzemieślników mam ogromny szacunek.  Z tych moich talentów chciałabym zrobić sposób na życie. Poczyniłam nawet pewne kroki ale w którymś momencie straciłam rozpęd. Bo nie widziałam natychmiastowym efektów. A ja muszę widzieć efekty teraz, już i natychmiast. Bo inaczej traci to dla mnie sens.  Problem w tym, że natychmiastowe skutki daje tylko przedawkowanie Xenny. Z wszystkim innym nie jest tak różowo.…