Przejdź do głównej zawartości

Suśla recenzja: Minimalizm po polsku - Anna Mularczyk - Meyer

Minimalizm chodził mi po głowie już od jakiegoś czasu. Coraz więcej się o nim mówi, coraz więcej osób angażuje się w różnego rodzaju projekty z minimalizmem związane. O minimalizmie piszą na blogach, mówią w TV, piszą książki.

O książce właśnie będzie tym razem.

''Minimalizm po polsku'' Anny Mularczyk - Meyer pożyczyła mi przyjaciółka, też wkręcona w temat. Myślałam, że książkę pochłonę od razu, w ciągu kilku godzin. Jednak już po rozpoczęciu czytania stwierdziłam, że wymaga ona więcej czasu. 

Nie jest to pozycja, którą można beztrosko przeczytać i odłożyć na półkę bez refleksji. Taki zresztą był zapewne zamysł autorki.

Książka jest napisana bardzo dobrze, bardzo lekko poruszane są tematy raczej poważne, np. wiara i religijność. Nie spodziewałam się, że jakby nie było: poradnik, można napisać tak przystępnie.

Autorka minimalizm wplata w każdą stronę naszego życia, we wszystko co nas otacza. Pokazuje jak można życie uprościć, sprawić żeby stało się lżejsze i przyjemniejsze w efekcie. Pokazuje też, że nie jest to takie proste, że nie każdy potrafi, nie każdy chce i nie każdy powinien. 

Minimalizm ma sprawiać nam przyjemność, nie o to chodzi, żeby wszystko wyrzucić i żyć ascetycznie w pustych ścianach, jedząc chleb z masłem i popijając wodą z kranu.

Czym jest dla mnie minimalizm? Z pewnością ograniczeniem stanu posiadania. Świat uczy nas od najmłodszych lat, żeby kupować i mieć, mieć, mieć! Kończy się to tak, że nasz stan posiadania przejmuje nad nami kontrolę i stajemy się jego niewolnikiem. Czy naprawdę musimy mieć aż tyle?
Mamy konta na Facebooku, Twitterze, Instagramie, na forach. Smartfon pęka w szwach od aplikacji mających ułatwić nam życie. Jesteśmy w stałym kontakcie ze światem. Żyjemy coraz szybciej, nie mając czasu na nic. Nic nas nie cieszy, żyjemy przeszłością i przyszłością, a teraźniejszość mija jakby obok.
Minimalizm pokazuje jak możemy to opanować, zatrzymać się. Czy naprawdę musimy robić aż tyle? 
Czym jeszcze jest dla mnie minimalizm z pewnością jeszcze Wam napiszę, teraz skupmy się na głównym temacie.

Książka mnie ruszyła, oświeciła, zmusiła do refleksji i niesamowicie ucieszyła. Pochlebiam sama sobie zapewne ale stwierdzam, że mam wrodzoną skłonność do minimalizmu ;) Większość postulatów autorki jest dla mnie oczywista, good for me, będzie mi łatwiej z pozostałymi.

Zachęcam Was bardzo do przeczytania tej książki. Jeśli czujecie, że życie Was przytłacza, jeśli chcenie coś zmienić, a nie wiecie co - spróbujcie, co Wam szkodzi?

Poniżej kilka fragmentów, takich które bardziej niż reszta zwróciły moją uwagę. Niektóre przypominają tanie slogany P. Coelho, ale po chwili zastanowienia widać ich sens.

''Eliminacja nadmiaru służy stworzeniu pustych miejsc na odczuwanie życia w jego pełni.''

''Najlepszy klient to ten, który traci zainteresowanie produktem tuż po odejściu od kasy, zanim dotrze do domu i rzuci zakupy w kąt, nie wyjąwszy ich nawet z torby''.

''Minimalizm nie sprowadza się do wyznaczenia sobie liczby narzędzi, ale polega na wyborze tych najwłaściwszych''.

''Ma być łatwiej, wygodniej, przestronniej i bardziej przytulnie, żebyśmy nie musieli tracić czasu na zajmowanie się otoczeniem i wypełniającymi je przedmiotami, bo przecież w życiu można robić tyle przyjemniejszych i ciekawszych rzeczy''.

''Minimalizm zaczyna się wraz z uświadomieniem sobie, jak niewielka część tego, co posiadamy wystarczyłaby nam do przeżycia. Do życia wygodnego, szczęśliwego i spełnionego trzeba więcej, ale nie aż tak wiele jak nam się czasem wydaje''.

''Przede wszystkim pamiętajmy, że chcemy traktować dobra materialne jedynie jako środek do osiągania naszych celów, a nie cel sam w sobie. Minimalista dostosowuje miejsce zamieszkania do swoich zamierzeń i potrzeb, a nie na odwrót. Godzi się z tym, że być może przyjdzie mu się przeprowadzać, lecz nigdy nie pozwoli, by miejsce w którym mieszka, stanęło na przeszkodzie do realizacji celów i marzeń lub wymagało pracy ponad siły, nieustannej uwagi i wydatków''.

Zapraszam na kolejne wpisy i do komentowania. Co myślicie o minimalizmie? Coś dla Was czy nie koniecznie?

Komentarze

  1. Do mnie zdecydowanie bardziej trafiła "Sztuka prostoty" Dominique Loreau, ale to jak wiadomo kwesta gustu :)
    __________
    Natalia, http://www.pieceofsimplicity.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Natalio, ''Sztuka prostoty'' jest na mojej liście książek do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Bo baby są jakieś inne...

A są. Fakt niezaprzeczalny. Od facetów różni nas tyyyyyle rzeczy, a jedną z nich jest to, że my zupełnie nie potrafimy odpoczywać. Wyobraźcie sobie taką sytuację: bliżej nieokreślony mężczyzna, nazwijmy go Ziutek, idzie na urlop. Taki od dawna wyczekiwany ale niestety tylko tygodniowy. Pierwszy dzień urlopu: Ziutek wstaje rano i łapie za ścierę i pucuje całe mieszkanie na błysk. Potem robi obiad dla współmieszkańców, którzy urlopu nie mają. Po obiedzie prasuje tą stertę, która rosła od kilkunastu dni i groziła już zawaleniem. Dzień drugi urlopu: Ziutek zniesmaczony tym, że brudne okna psują efekt pięknie posprzątanego mieszkania znowu łapie za ścierę. Kiedy okna już błyszczą leci po mopa, żeby zmyć podłogę, która się podczas mycia zabrudziła. Wstawia jakieś pranie i gotuje obiad. Dzień trzeci urlopu: Ziutek zmienia pościel i stwierdza, że w sumie jest dosyć ciepło, można by to wykorzystać bo dawno nie prał kołder i poduszek. Szukając w trzewiach mieszkania zapasowego kompletu (Ziutek jes…

Dlaczego nie chcę mieć dziecka

Od kiedy zaczęłam świadomie myśleć o dzieciach, uważałam, że będę je mieć. Nie jedno bo sama jestem jedynakiem i wolałabym aby moje dziecko miało rodzeństwo. Wbrew pozorom życie jedynaka nie jest takie łatwe, lekkie i przyjemne. Bywa samotne i mając wybór wolałabym tego swojemu dziecku darować.
Dużo dużo później, kiedy poznałam Chomickiego, stwierdziłam że chciałabym te dzieci mieć z nim. Uważam że jest świetnym materiałem na rodzica.
Czas mijał, moje bliższe i dalsze koleżanki mnożyły się intensywnie i dookoła mnie było pełno słodkich bobasów. Przyszła mi do głowy myśl, że teraz jest ten moment. Po czym straciłam pracę i moment szlag trafił. Cały czas chodziła mi po głowie myśl, że czas mija, a moja macica niczyja, a bezrobocie skutecznie odwlekało wszystko w czasie. Byliśmy w stanie utrzymać siebie i tylko siebie. Jeszcze miesiąc bez pracy i nie byłoby ciekawie.
Teraz teoretycznie jetem w idealnej sytuacji do prokreacji ale... Nie jestem okazem zdrowia. Wśród moich chorób jest przesymp…

Będę z Wami szczera

Bardzo mocno zastanawiałam się nad publikacją tego postu. W końcu stwierdziłam, że mam to gdzieś - publikuję. Za wszelkie przykre następstwa czytania go nie odpowiadam.


Ostatnio mam wrażenie, że stoję w miejscu.  Ok, dopiero co kupiliśmy z Chomickim mieszkanie, ba! ślub był dla mnie dopiero co. Są to dwie ogromne zmiany, a mimo to czuję, jakby nic się nie działo.  Mam ten problem, że do szczęścia potrzebuję poczucia celu. Ot taka artystyczna dusza trochę. Bez konkretnego talentu.  Czy jednak jakiś/jakieś mam?  Mam ale bardziej wypracowane niż wrodzone co jest dla mnie całkiem w porządku bo do rzemieślników mam ogromny szacunek.  Z tych moich talentów chciałabym zrobić sposób na życie. Poczyniłam nawet pewne kroki ale w którymś momencie straciłam rozpęd. Bo nie widziałam natychmiastowym efektów. A ja muszę widzieć efekty teraz, już i natychmiast. Bo inaczej traci to dla mnie sens.  Problem w tym, że natychmiastowe skutki daje tylko przedawkowanie Xenny. Z wszystkim innym nie jest tak różowo.…