Przejdź do głównej zawartości

Suseł Testuje - Kindle 5


Wiem, że o moim Kundlu wspominałam Wam już kilkukrotnie.Tym razem chcę pokazać go Wam z innej strony, bardziej technicznej i bardziej (mam nadzieję) obiektywnie, bez zachwytów nad tym jak bardzo ułatwił mi życie.


Parametry:
specyfikacja Kindle 5.JPG

Zastanawiałam się bardzo długo nad wielkością ekranu, 6 cali to przecież tak mało! Stwierdzam jednak, że jest to wielkość optymalna. Pewnie, są czytniki z większymi ekranami, wiąże się to z większą ceną ale o tym później.



Technologia E-link to:
''Technologia tworzenia ekranów, w których zastosowano specjalne dwukolorowe mikrokapsułki – zazwyczaj czarno-białe. Wyświetlanie obrazu polega na zmianie położenia kapsułek względem oczu odbiorcy z białych na czarne. Dzięki temu obraz jest bardzo ostry, wyraźny i nie męczy wzroku. Energia pobierana jest tylko w momencie zmiany wyświetlanego obrazu. Mankamentem jest mała szybkość odświeżania obrazu oraz znikoma ilość odcieni szarości jakie można na nim uzyskać – do 16.''
Dla mnie taka informacja jest mało zrozumiała wiec w uproszczeniu chodzi o to, że ekran jest czarno - biały, matowy, nie wydziela światła - czyli dokładnie taki sam jak kartka książki.
Żeby czytać na Kindlu trzeba mieć zewnętrzne źródło oświetlenia. Ta informacja zaskakuje wiele osób, z którymi rozmawiam o czytniku. Dziwią się ''ale jak to, tablet nie potrzebuje światła''. Otóż to, tablet, a czytnik to zupełnie co innego. To tak jakby porównać szkolną tablicę z komputerem. Jeszcze nie widziałam tablicy, która by świeciła. Może teraz takie są w szkołach, nie wiem, oświećcie mnie w razie czego ;)
Wielkość ekranu przekłada się na wielkość samego czytnika. To oczywiste ;p Jest to niewątpliwa zaleta dla osób, które lubią mieć swoje czytadło zawsze przy sobie. Takiego malucha można wrzucić do torebki/torby/plecaka i w drogę.
Jest leciutki, ostatnio złapałam się na tym, że krem do rąk, który zawsze ze sobą noszę, jest cięższy od Kindla ;)
Pojemność 2 GB.
W dobie dysków zewnętrznych z terabajtami, pendrive - ów i smartfonów z wielkimi pojemnościami 2 GB wydaje się pojemnością wręcz komiczną. O dziwo, nie jest. Przeciętny e -book w formacie PDF ma około 2 MB. Zerknęłam na wszystkie swoje e-booki i ani jeden nie ma wielkości powyżej 3 MB. Trochę większe są formaty MOBI bo około 5 MB.
Porównajcie sobie teraz te dwie wielkości 5 MB i 2 GB ;) Według producenta na czytnik wchodzi około 1400 książek. Dużo? Nawet bardzo.
Przez rok nagromadziłam kilkaset e-booków. Szumnie to brzmi, bardziej precyzyjnie to około 300. W sumie mają zaledwie 623 MB. Nie przeczytałam nawet połowy z tych książek, a czytam szybko i dużo.
2 GB to pojemność optymalna, jeżeli dla kogoś za mała to co za problem, zgrywanie plików na Kindla jest proste i trwa kilka minut.
Czytnik ma Wi-fi. Przydatny dodatek, niemniej przez rok użyłam go tylko raz - przy rejestracji Kindla na stronie Amazona. Dla mnie o wiele wygodniejsze jest zgrywanie plików za pomocą kabelka. Dla kogoś innego wygodniejsze może być Wi-fi, kwestia gustu.
Wi - fi przydaje się w sytuacji kiedy jesteśmy poza domem albo kiedy chcemy uniknąć pośrednictwa komputera przy zakupie i ściągnięciu e - booka.
Po zakupie Kindla trzeba go zarejestrować na stronie Amazona, dostaje się wtedy osobisty adres e-mail. Dzięki temu można robić zakupy na amazon.com w dowolny sposób, a e - book zostanie przesłany na adres mailowy i automatycznie zapisany na czytniku. Funkcja wg mnie bardzo wygodna.

IMGP6858.JPG

Tak zwany 5-cio pozycyjny kontroler jest dosyć wygodny. Można się dzięki niemu swobodnie poruszać się po menu czytnika. Moja uwaga - mam małe dłonie i drobne palce więc nie mam problemu z kontrolerem, dla porządnego chłopa z wielkimi paluchami może on być trochę niewygodny ;)

 IMGP6863.JPG

Strony zmienia się za pomocą przycisków znajdujących się na bokach czytnika. Są one zarówno z prawej jak i z lewej strony. Służy to temu, że czytnik ma możliwość ustawienia rotacji ekranu, czyli tego czy chcemy czytać w pionie czy w poziomie.
I tutaj kolejne zaskoczenie, czytnik nie ma ekranu dotykowego. Ten konkretny model dla uściślenia. Dla mnie była to zaleta, już wystarczająco irytujący bywa mój telefon. Poza tym wychodzę z założenia, że czym bardziej skomplikowana technologia, tym bardziej prawdopodobne jest, że czytnik się zepsuje. Czy prościej tym lepiej, mniejsze ryzyko awarii. Pamiętacie stare Nokie 3310? Nie do zdarcia ;) A teraz? Jeśli raz do roku szlag nie trafi oprogramowania w smartfonie to jest dobrze ;)
Kindle 5 obsługuje naprawdę sporo formatów ale prawda jest taka, że najbardziej popularne są PDF i MOBI. Zresztą, format nie jest problemem. W sieci można teraz znaleźć masę konwerterów formatów. Online lub do zainstalowania, to bez znaczenia.
Moja uwaga: czasami konwersja pliku z worda do pdf'u i odwrotnie daje zabawne rezultaty. Szczególnie jeśli chodzi o odstępy między zdaniami i wielkości/rodzaje czcionek. 


IMGP6864.JPG


Zdarzyło mi się już wielokrotnie, że na laptopie e-book był elegancko wyjustowany i ze standaryzowaną czcionką, a po zgraniu na czytnik niektóre fragmenty były pisane inną czcionką, a wyjustowanie po prostu trafiał szlag ;) Może dlatego, że nie kupuję e - booków tylko szukam ich w sieci. To zadziwiające jak wielu ludzi udostępnia je za darmo ;)
Jeśli chodzi o wielkość czcionki to producent zapewnia, że  można zmieniać jej wielkość i typ.
czcionka Kindle 5.JPG 

 Tutaj jestem trochę rozczarowana. W mojej wersji Kindle 5 opcja ta nie jest dostępna.


 IMGP6868.JPG

Mogę jedynie zmieniać odrobinę wielkość strony oraz kontrast.

 IMGP6872.JPG


 IMGP6873.JPG



O ile zmiana kontrastu jest wg mnie przydatna to zmiana wielkości strony to niewypał. Chcąc sobie powiększyć część tekstu musimy przesuwać tekst nie tylko góra - dół ale też prawo - lewo. Dla mnie za dużo zachodu. Prościej jest samemu powiększyć czcionkę dzięki konwerterowi. Fakt, zajmuje to trochę czasu i czasami rozstrzela tekst, ale dla mnie wielkość czcionki jest istotna.
Bateria wg producenta powinna wytrzymać miesiąc przy 30 minutach czytania dziennie i wyłączonym wi - fi. Wg mnie jest on po prostu bardzo żywotny ;) Jak już wspominałam, czytam dużo, z pewnością o wiele więcej niż 30 minut dziennie. Średnio ładowanie wypada mi raz w miesiącu, czasem rzadziej. W nowszych wersjach czytnika bateria jest w stanie wytrzymać nawet 2 miesiące co dla mnie jest już totalnie oszałamiające.
Kindla można ładować na kilka sposobów:
- podłączając go do komputera poprzez USB,
- za pomocą przenośnego banku energii,
- podłączając go do kontaktu za pomocą odpowiedniego adaptera.
Czas ładowania jest różny. Wg mojej obserwacji najszybciej ładuje się poprzez bank energii, ale może to być wypadkowa wielu czynników: rodzaju i pojemności banku, stopnia rozładowania Kindla itp itd. Ważne jest aby nie dopuścić do totalnego rozładowania akumulatora, może to zmniejszyć jego ostateczną pojemność.
Przez długi czas miałam dylemat: wyłączać Kindla czy go usypiać.  Czytnik przechodzi w stan uśpienia samodzielnie kiedy przez jakiś czas go nie używamy (nie zmieniamy stron np.) albo po krótkim przyciśnięciu guzika włączającego.
W stanie uśpienia czytnik wyświetla obrazki (swoją drogą piękne :)) i można go bardzo szybko obudzić. 

IMGP6888.JPGIMGP6890.JPG      IMGP6891.JPGIMGP6887.JPG









































Tak samo szybko się go zresztą włącza. W stanie uśpienia Kindel nie pobiera energii wiec możemy go spokojnie tak zostawić bez obawy, że przyspieszy to zużycie baterii. Jedyną sytuacją, w której nie zaleca się usypiania Kindla jest dłuższy spacer w mroźny dzień. Po kilku godzinach na mrozie każdy sprzęt głupieje, więc i z czytnikiem może być różnie.
Zarządzanie e - bookami na czytniku nie jest już takie proste. Chcąc zachować porządek lepiej jest tworzyć foldery, ułatwia to zresztą znalezienie poszukiwanego e - booka. W tej sytuacji kontroler jest nieco uciążliwy, trzeba się sporo naprzyciskać, żeby taki folder stworzyć i przenieść do niego konkretne e -booki. Niestety nie da się stworzyć folderu z poziomu komputera, wg mnie jest to spora wada.

IMGP6866.JPG










Kupując Kindla byłam bardzo ciekawa jak producent rozwiązał kwestię przerw w czytaniu. Tzn. w papierowej książce używamy zakładek, ale co dzieje się w przypadku e - booka?
Dzieje się to, że możemy przerwać gdzie chcemy, a po ponownym przywołaniu książki otworzy się ona na stronie, na której skończyliśmy czytanie. Bardzo wygodna funkcja.
Funkcje dodatkowe takie jak robienie notatek czy zaznaczanie tekstu nie było mi do tej pory potrzebne i nie sądzę, żeby było. Czytnik daje taką możliwość.

Podsumowując: Kindle 5 jest prostym i wygodnym rozwiązaniem dla osób, które z różnych powodów wybierają e - booki zamiast tradycyjnych książek. Mój czytnik kosztował 318 zł i przez rok czasu cena nie uległa wielkiej zmianie. Nie jest to wydatek, na który nie można sobie pozwolić. Pamiętajmy, że czytnik ma nam służyć latami.
Co mnie intryguje przy dalszym korzystaniu z Kindle 5?
Intryguje mnie bateria, a konkretnie jej wytrzymałość po np. 5 latach. Wymiana nie powinna być trudna, a cena zabójcza. Warto też przemyśleć czy po tylu latach nie zmienić czytnika na nowszy model.
Drugą kwestią, która budzi moją ciekawość jest wyświetlacz. Teoretycznie sprzęty elektroniczne nie tracą jakości w miarę używania, niemniej przy np. cyfrowych aparatach fotograficznych widzę znaczy spadek jakości obrazu po intensywnym użytkowaniu przez kilka lat. Jak będzie z Kindlem?
Inne wersje.
Mamy Kindle 7 z ekranem dotykowym, trochę starszy Kindle Paperwhite z wbudowanym oświetleniem, Kindle Voyage (jeszcze niedostępny w Polsce, od pozostałych różni się między innymi brakiem ramki dookoła ekranu), są wersje starsze jak Kindle Classic, Keyboard i DX. Jest ich tak dużo jak i użytkowników. Różnią się wielkością, ceną, rozdzielczością, pojemnością, dodatkami. Dobre porównanie znajdziecie TUTAJ. Na stronie swiatczytnikow.pl znajdziecie wiele interesujących informacji, w zasadzie strona ta odpowiedziała na wszystkie moje pytania i rozwiązała wszystkie problemy ;) Polecam ją gorąco.
Przydatne gadżety
Pierwszy i najważniejszy: etui/okładka, zwał jak zwał - coś co ochroni naszego Kindla przed uszkodzeniem.
Absolutnie nie warto inwestować w oryginalne okładki z Amazona, koszt jest zabójczy (50-100 zł), a nie różni się ona zasadniczo od okładki za 20 zł. Interesującym rozwiązaniem jest okładka z wbudowanym oświetleniem, koszt takiego bajeru to w tym momencie około 50 zł.
Moje etui kosztowało w granicach 25 zł i pomimo intensywnego użytkowania nic złego z nim się nie dzieje. 


IMGP6885.JPG 

Drugi gadżet to bank energii. Jeśli dużo podróżujemy, generalnie jesteśmy w ruchu i w trakcie czytamy, może się zdarzyć, że bateria się wyczerpie. W takiej sytuacji bank energii jest nieodzowny. Dostępne w sprzedaży są różne pojemności, gabaryty, koloru i wzory. Każdy znajdzie coś dla siebie. Ceny są różne, zależne od wszystkich wymienionych wyżej zmiennych.
Gadżet trzeci, chociaż nie wiem czy tak można go nazwać bo w zasadzie jest to program komputerowy Calibre, a w zasadzie calibre (nazwa własna pisana z małej litery). Program służy do zarządzania kolekcją e - booków na komputerze ale ma też kilka innych przydatnych funkcji. Dokładnie o programie możecie poczytać TUTAJ. Z tym programem dopiero się zapoznaję. Za jakiś czas z pewnością dam Wam znać co o nim myślę.
Dziękuję wszystkim, którzy wytrwali do końca tego długaśnego wpisu. Mam nadzieję, że przybliżyłam Wam Kindla chociaż w niewielkim stopniu.

Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:

  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bo baby są jakieś inne...

A są. Fakt niezaprzeczalny. Od facetów różni nas tyyyyyle rzeczy, a jedną z nich jest to, że my zupełnie nie potrafimy odpoczywać. Wyobraźcie sobie taką sytuację: bliżej nieokreślony mężczyzna, nazwijmy go Ziutek, idzie na urlop. Taki od dawna wyczekiwany ale niestety tylko tygodniowy. Pierwszy dzień urlopu: Ziutek wstaje rano i łapie za ścierę i pucuje całe mieszkanie na błysk. Potem robi obiad dla współmieszkańców, którzy urlopu nie mają. Po obiedzie prasuje tą stertę, która rosła od kilkunastu dni i groziła już zawaleniem. Dzień drugi urlopu: Ziutek zniesmaczony tym, że brudne okna psują efekt pięknie posprzątanego mieszkania znowu łapie za ścierę. Kiedy okna już błyszczą leci po mopa, żeby zmyć podłogę, która się podczas mycia zabrudziła. Wstawia jakieś pranie i gotuje obiad. Dzień trzeci urlopu: Ziutek zmienia pościel i stwierdza, że w sumie jest dosyć ciepło, można by to wykorzystać bo dawno nie prał kołder i poduszek. Szukając w trzewiach mieszkania zapasowego kompletu (Ziutek jes…

Dlaczego nie chcę mieć dziecka

Od kiedy zaczęłam świadomie myśleć o dzieciach, uważałam, że będę je mieć. Nie jedno bo sama jestem jedynakiem i wolałabym aby moje dziecko miało rodzeństwo. Wbrew pozorom życie jedynaka nie jest takie łatwe, lekkie i przyjemne. Bywa samotne i mając wybór wolałabym tego swojemu dziecku darować.
Dużo dużo później, kiedy poznałam Chomickiego, stwierdziłam że chciałabym te dzieci mieć z nim. Uważam że jest świetnym materiałem na rodzica.
Czas mijał, moje bliższe i dalsze koleżanki mnożyły się intensywnie i dookoła mnie było pełno słodkich bobasów. Przyszła mi do głowy myśl, że teraz jest ten moment. Po czym straciłam pracę i moment szlag trafił. Cały czas chodziła mi po głowie myśl, że czas mija, a moja macica niczyja, a bezrobocie skutecznie odwlekało wszystko w czasie. Byliśmy w stanie utrzymać siebie i tylko siebie. Jeszcze miesiąc bez pracy i nie byłoby ciekawie.
Teraz teoretycznie jetem w idealnej sytuacji do prokreacji ale... Nie jestem okazem zdrowia. Wśród moich chorób jest przesymp…

Będę z Wami szczera

Bardzo mocno zastanawiałam się nad publikacją tego postu. W końcu stwierdziłam, że mam to gdzieś - publikuję. Za wszelkie przykre następstwa czytania go nie odpowiadam.


Ostatnio mam wrażenie, że stoję w miejscu.  Ok, dopiero co kupiliśmy z Chomickim mieszkanie, ba! ślub był dla mnie dopiero co. Są to dwie ogromne zmiany, a mimo to czuję, jakby nic się nie działo.  Mam ten problem, że do szczęścia potrzebuję poczucia celu. Ot taka artystyczna dusza trochę. Bez konkretnego talentu.  Czy jednak jakiś/jakieś mam?  Mam ale bardziej wypracowane niż wrodzone co jest dla mnie całkiem w porządku bo do rzemieślników mam ogromny szacunek.  Z tych moich talentów chciałabym zrobić sposób na życie. Poczyniłam nawet pewne kroki ale w którymś momencie straciłam rozpęd. Bo nie widziałam natychmiastowym efektów. A ja muszę widzieć efekty teraz, już i natychmiast. Bo inaczej traci to dla mnie sens.  Problem w tym, że natychmiastowe skutki daje tylko przedawkowanie Xenny. Z wszystkim innym nie jest tak różowo.…