Przejdź do głównej zawartości

Pozytywny kop energii


Jeszcze parę lat temu mówiłam o sobie, że jestem optymistką. Później coś się zmieniło, tak niezauważalnie i nagle obudziłam się pewnego dnia i stwierdziłam, że non stop się martwię, smucę, mam uczucie, że coś mnie przygniata. Nie, że od razu depresja, nie przesadzajmy, ale coś było nie tak. Małe problemy urosły do rangi dramatów. Wszystko mnie denerwowało, drażniło. Niczym nie cieszyłam się tak naprawdę. Początek tego roku zaczęłam z dobrym nastrojem, ale z dnia na dzień miałam tendencję zniżkową.
Przypadkiem. Całkowitym i totalnym przypadkiem trafiłam na bloga Proste jest piękne. Trafiłam na wpis ''Jak ćwiczyć szczęście''. Na początku spojrzałam na to tak sceptycznie, pomyślałam ''ot kolejna mądrala mówi jak mamy żyć''. Przeczytałam. 
Nie powiem ''otworzyły mi się oczy'', ''nagle wszystko stało się jasne''. Nie olśniło mnie. Zatkało raczej.
Pomyślałam ''jakie to proste''. Bo w szczęściu nie ma nic skomplikowanego. 
Dzięki Kasi, która jest autorką bloga, mam za sobą kilkanaście naprawdę pięknych dni i świadomość, że przede mną jest ich jeszcze więcej.
Przeczytajcie o tworzeniu szczęścia, zerknijcie też na ''Jak osiągać swoje cele''. Dla mnie blog Kasi jest wyjątkowo inspirujący, może zmieni coś również w Waszym życiu? 

Tradycyjnie, zapraszam na kolejne wpisy i do komentowania. Jeśli macie coś co Was inspiruje, piszcie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bo baby są jakieś inne...

A są. Fakt niezaprzeczalny. Od facetów różni nas tyyyyyle rzeczy, a jedną z nich jest to, że my zupełnie nie potrafimy odpoczywać. Wyobraźcie sobie taką sytuację: bliżej nieokreślony mężczyzna, nazwijmy go Ziutek, idzie na urlop. Taki od dawna wyczekiwany ale niestety tylko tygodniowy. Pierwszy dzień urlopu: Ziutek wstaje rano i łapie za ścierę i pucuje całe mieszkanie na błysk. Potem robi obiad dla współmieszkańców, którzy urlopu nie mają. Po obiedzie prasuje tą stertę, która rosła od kilkunastu dni i groziła już zawaleniem. Dzień drugi urlopu: Ziutek zniesmaczony tym, że brudne okna psują efekt pięknie posprzątanego mieszkania znowu łapie za ścierę. Kiedy okna już błyszczą leci po mopa, żeby zmyć podłogę, która się podczas mycia zabrudziła. Wstawia jakieś pranie i gotuje obiad. Dzień trzeci urlopu: Ziutek zmienia pościel i stwierdza, że w sumie jest dosyć ciepło, można by to wykorzystać bo dawno nie prał kołder i poduszek. Szukając w trzewiach mieszkania zapasowego kompletu (Ziutek jes…

Dlaczego nie chcę mieć dziecka

Od kiedy zaczęłam świadomie myśleć o dzieciach, uważałam, że będę je mieć. Nie jedno bo sama jestem jedynakiem i wolałabym aby moje dziecko miało rodzeństwo. Wbrew pozorom życie jedynaka nie jest takie łatwe, lekkie i przyjemne. Bywa samotne i mając wybór wolałabym tego swojemu dziecku darować.
Dużo dużo później, kiedy poznałam Chomickiego, stwierdziłam że chciałabym te dzieci mieć z nim. Uważam że jest świetnym materiałem na rodzica.
Czas mijał, moje bliższe i dalsze koleżanki mnożyły się intensywnie i dookoła mnie było pełno słodkich bobasów. Przyszła mi do głowy myśl, że teraz jest ten moment. Po czym straciłam pracę i moment szlag trafił. Cały czas chodziła mi po głowie myśl, że czas mija, a moja macica niczyja, a bezrobocie skutecznie odwlekało wszystko w czasie. Byliśmy w stanie utrzymać siebie i tylko siebie. Jeszcze miesiąc bez pracy i nie byłoby ciekawie.
Teraz teoretycznie jetem w idealnej sytuacji do prokreacji ale... Nie jestem okazem zdrowia. Wśród moich chorób jest przesymp…

Będę z Wami szczera

Bardzo mocno zastanawiałam się nad publikacją tego postu. W końcu stwierdziłam, że mam to gdzieś - publikuję. Za wszelkie przykre następstwa czytania go nie odpowiadam.


Ostatnio mam wrażenie, że stoję w miejscu.  Ok, dopiero co kupiliśmy z Chomickim mieszkanie, ba! ślub był dla mnie dopiero co. Są to dwie ogromne zmiany, a mimo to czuję, jakby nic się nie działo.  Mam ten problem, że do szczęścia potrzebuję poczucia celu. Ot taka artystyczna dusza trochę. Bez konkretnego talentu.  Czy jednak jakiś/jakieś mam?  Mam ale bardziej wypracowane niż wrodzone co jest dla mnie całkiem w porządku bo do rzemieślników mam ogromny szacunek.  Z tych moich talentów chciałabym zrobić sposób na życie. Poczyniłam nawet pewne kroki ale w którymś momencie straciłam rozpęd. Bo nie widziałam natychmiastowym efektów. A ja muszę widzieć efekty teraz, już i natychmiast. Bo inaczej traci to dla mnie sens.  Problem w tym, że natychmiastowe skutki daje tylko przedawkowanie Xenny. Z wszystkim innym nie jest tak różowo.…