Przejdź do głównej zawartości

Minimalizmu niespodziewane bonusy



Jakoś tak spontanicznie naszło mnie na ciąg dalszy minimalistycznych porządków. Wychodzę z założenia, że nic na siłę i jeśli mi się po prostu nie chce tego robić to nie ma sensu, bo zrobię to ''na odwal''. Tym razem miałam chęć i energię, więc skorzystałam.
Na pierwszy ogień poszła szafa w sypialni. Teoretyczna zawartość: Chomicze ubrania (poważnie mamy osobne szafy) plus pościel i ręczniki. Praktyczna zawartość: omatkojedyna!
Chomiczych rzeczy nie ruszam, widzieliście kiedyś wkurzonego chomika? Kłąb futra i ostre zęby są dosłownie WSZĘDZIE!. Pozbyłam się za to tony różnego rodzaju teczek, świstków, próbnych wersji naszych prac licencjackich, magisterskich i moich wypocin z podyplomówki. Zamiast trzech pękających w szwach półek mam dwa segregatory i trzy teczki.
Dalej poszły różne dziwne przyrządy do włosów. Użyte raz czy dwa, z marnym zresztą skutkiem. Jak dowodzi historia jedyne co potrafię zrobić z włosami to je farbować, wszystkie inne czynności kończą się porażką. Loki w moim wydaniu trzymają się jakieś 5 minut, a po podcięciu przeze mnie włosów ludzie nie odzywają się przez tydzień.
Pożegnałam się też z częścią ręczników i pościeli. Po kiego grzyba trzymałam dziurawe i poprzecierane poszewki? Nieużywane od 3-4 lat zresztą. Kosz, który w zamierzeniu miał mi pomóc w organizacji szafy, a okazał się dużym utrudnieniem, został zapełniony po kokardę, a i tak musiałam sięgnąć po żelazny zapas jednorazówek XXL.
Z rozpędu dopadłam się do kuchennej szafki i spotkała mnie tu duża niespodzianka. Całe opakowanie kawy Ricore plus całkiem porządne nożyczki, a tak narzekałam, że mi ich brakuje. Autentycznie, nie miałam pojęcia o ich istnieniu! To tylko uświadamia mi jak bardzo bez sensu i namysłu robiłam kiedyś zakupy.
Żeby nie wiedzieć, że ma się całe opakowanie kawy? Seriously?!? Aż ciekawa jestem jakie jeszcze odkrycia na mnie czekają.
Już ostatkami sił i chęci zajrzałam do kanapy w ''salonie''. Cała torba ciuchów poooooszła w czorty. Zostawiłam tylko jedną spódnicę, której od lat nie nosiłam bo miała taką głupią, niekorzystną długość, w której moje nogi wyglądały na nienaturalnie krótkie. Czemu ją zostawiłam? No przecież znalazłam nożyczki :D
Teraz całość nadmiaru czeka na wyniesienie, mój kręgosłup nie bardzo ma na to ochotę, a i Chomicki kręci nosem. No nic, podobno schody robią dobrze na pośladki...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bo baby są jakieś inne...

A są. Fakt niezaprzeczalny. Od facetów różni nas tyyyyyle rzeczy, a jedną z nich jest to, że my zupełnie nie potrafimy odpoczywać. Wyobraźcie sobie taką sytuację: bliżej nieokreślony mężczyzna, nazwijmy go Ziutek, idzie na urlop. Taki od dawna wyczekiwany ale niestety tylko tygodniowy. Pierwszy dzień urlopu: Ziutek wstaje rano i łapie za ścierę i pucuje całe mieszkanie na błysk. Potem robi obiad dla współmieszkańców, którzy urlopu nie mają. Po obiedzie prasuje tą stertę, która rosła od kilkunastu dni i groziła już zawaleniem. Dzień drugi urlopu: Ziutek zniesmaczony tym, że brudne okna psują efekt pięknie posprzątanego mieszkania znowu łapie za ścierę. Kiedy okna już błyszczą leci po mopa, żeby zmyć podłogę, która się podczas mycia zabrudziła. Wstawia jakieś pranie i gotuje obiad. Dzień trzeci urlopu: Ziutek zmienia pościel i stwierdza, że w sumie jest dosyć ciepło, można by to wykorzystać bo dawno nie prał kołder i poduszek. Szukając w trzewiach mieszkania zapasowego kompletu (Ziutek jes…

Dlaczego nie chcę mieć dziecka

Od kiedy zaczęłam świadomie myśleć o dzieciach, uważałam, że będę je mieć. Nie jedno bo sama jestem jedynakiem i wolałabym aby moje dziecko miało rodzeństwo. Wbrew pozorom życie jedynaka nie jest takie łatwe, lekkie i przyjemne. Bywa samotne i mając wybór wolałabym tego swojemu dziecku darować.
Dużo dużo później, kiedy poznałam Chomickiego, stwierdziłam że chciałabym te dzieci mieć z nim. Uważam że jest świetnym materiałem na rodzica.
Czas mijał, moje bliższe i dalsze koleżanki mnożyły się intensywnie i dookoła mnie było pełno słodkich bobasów. Przyszła mi do głowy myśl, że teraz jest ten moment. Po czym straciłam pracę i moment szlag trafił. Cały czas chodziła mi po głowie myśl, że czas mija, a moja macica niczyja, a bezrobocie skutecznie odwlekało wszystko w czasie. Byliśmy w stanie utrzymać siebie i tylko siebie. Jeszcze miesiąc bez pracy i nie byłoby ciekawie.
Teraz teoretycznie jetem w idealnej sytuacji do prokreacji ale... Nie jestem okazem zdrowia. Wśród moich chorób jest przesymp…

Będę z Wami szczera

Bardzo mocno zastanawiałam się nad publikacją tego postu. W końcu stwierdziłam, że mam to gdzieś - publikuję. Za wszelkie przykre następstwa czytania go nie odpowiadam.


Ostatnio mam wrażenie, że stoję w miejscu.  Ok, dopiero co kupiliśmy z Chomickim mieszkanie, ba! ślub był dla mnie dopiero co. Są to dwie ogromne zmiany, a mimo to czuję, jakby nic się nie działo.  Mam ten problem, że do szczęścia potrzebuję poczucia celu. Ot taka artystyczna dusza trochę. Bez konkretnego talentu.  Czy jednak jakiś/jakieś mam?  Mam ale bardziej wypracowane niż wrodzone co jest dla mnie całkiem w porządku bo do rzemieślników mam ogromny szacunek.  Z tych moich talentów chciałabym zrobić sposób na życie. Poczyniłam nawet pewne kroki ale w którymś momencie straciłam rozpęd. Bo nie widziałam natychmiastowym efektów. A ja muszę widzieć efekty teraz, już i natychmiast. Bo inaczej traci to dla mnie sens.  Problem w tym, że natychmiastowe skutki daje tylko przedawkowanie Xenny. Z wszystkim innym nie jest tak różowo.…