Dlaczego Kraków mnie urzekł i co ma Chomicki do kamienic


Nigdy nie lubiłam dużych miast. Nie odpowiada mi tłum i konieczność używania większej ilości płatków do demakijażu. Zwyczajnie, nie lubię. 
Praga mnie przekonała komunikacyjnie. Łatwość przemieszczania się metrem jest moim marzeniem dla każdego miasta. Seriously. 
Wrocław zniechęca mnie tempem życia i korkami. 
Kraków oczarował mnie bo nie bałam się tam, że jak tylko wystawie nogę za krawężnik, to zginę pod kołami. Każdy tam przechodzi przez ulice gdzie mu się podoba i kierowcy mają to gdzieś. Zwalniają i puszczają człowieka. Pomijając oczywiście te główne arterie, chociaż i tak widziałam odważnych. 
Jako duże miasto Kraków sprawił na mnie wrażenie przytulnego. Pewnie przez to, że we wszystkie interesujące mnie miejsca mieliśmy blisko i wszędzie chodziliśmy pieszo.
Kraków to miasto artystów i ja to czułam w powietrzu. Kiedy meldowaliśmy się do wynajętego mieszkania w tle słychać było jazz z knajpy znajdującej się niedaleko. Jazzu nie lubię ale sam fakt tej muzyki na żywo! mnie urzekł ☺
Chomicki stwierdził, że to strasznie leniwe miasto. Też odniosłam to wrażenie ale dla mnie jest to plus. Nie ma tego owczego pędu innych metropolii. Druga jego obiekcja, ta decydująca, to że Kraków jest brudny. Trochę jest, kamienice często wyglądały na zapuszczone. Chomicki wychował się w kamienicy i nie jest ich fanem. Dla mnie pewien urok miało wynajęte przez nas mieszkanie bo poza mieszkaniem mojej teściowej, nigdy nie miałam okazji spędzić w kamienicy kilku dni. 
Mieszkanie znaleźliśmy przez Airbnb i skorzystaliśmy ze zniżki od Ani z aniamaluje.com :) jakby nie było, stówka to sporo więc więc takich zniżek warto korzystać. 

Ja również mam dla Was taką zniżkę, wystarczy zarejestrować się w serwisie klikając tutaj :) Wy dostaniecie 100 zł, a ja 50 zł na kolejne podróże i każdy będzie zadowolony.

Obowiązuje przy rezerwacji od 75 euro. 

W samym Krakowie spędziliśmy pełne 3 dni. Według mnie to dobry okres czasu do zwiedzenia miasta i poznania jego głównych atrakcji chociaż tempo musi być wysokie. Ja tak lubię ale wiem, że nie każdemu może to odpowiadać.

Gdzie byłam i co warto zobaczyć w Krakowie? 

Wawel - to się chyba rozumie samo przez się :) Od Wawelu zaczęliśmy zwiedzanie Krakowa. W kolejce po bilety trzeba swoje odstać, a i tak może się to skończyć tym, że nie wejdziemy we wszystkie miejsca, w które chcemy bo bilety są limitowane. My ominęliśmy tylko wszystkie kościelne rzeczy 😈 ale smoka w jego jamie odwiedziliśmy :) i nie mam tu na myśli jednego z tych, co księżyc ukradli.



Starówka i Sukiennice - dla mnie każda starówka poza moją lokalną ma urok :) A na tej dodatkowo jest Starbucks :) Nie wiem czego spodziewałam się po Sukiennicach ale nie tego, że to takie nietypowe centrum handlowe :) Uparliśmy się, że kupimy sobie na pamiątkę figurkę Smoka Wawelskiego ale w tej lekko odjechanej, oryginalnej wersji rzeźby stojącej pod Wawelem, nie tego bajkowego. Zeszliśmy wszystkie stoiska w Sukiennicach i udało się!



Podziemia pod Rynkiem - cudo! Uwielbiam takie multimedialne wystawy połączone z zabytkami. Spędziliśmy tam ponad dwie godziny i wyszliśmy zachwyceni.  
Podziemia zostały odkryte dopiero w 2005 roku!  Można tam poznać historię powstania Krakowa, jego dzieje i niektórych ówczesnych mieszkańców :) Nie miałam pojęcia, że kiedyś do brukowanych traktów robiono drewniane krawężniki i że za posiadanie monobrwi można zostać uznanym za wampira :)



Fabryka Oskara Schindlera - kawał historii przekazany w bardzo przystępny sposób. Można się dowiedzieć jak wyglądało życie Żydów przed wojną i w jej trakcie. Co działo się w gettcie, kim był Schindler i dlaczego uratował tylu ludzi. Dla mnie to naprawdę niesamowite miejsce, warte długiego czekania.
W Fabryce spędziliśmy około 2,5 - 3 godzin, a to i tak mało, żeby wszystko doczytać i obejrzeć. 
Historia jednej z żydówek, o tym jak Schindler któregoś dnia kazał swoim pracownikom zostać na terenie fabryki na noc i nie wracać do getta, gdzie po powrocie następnego dnia zobaczyli, że getto zostało opuszczone, nie było śladu po ich rodzinach - prawdziwy obraz tamtych czasów.






Kazimierz - dzielnica żydowska. Stare sklepy z oryginalnymi szyldami, restauracje z kuchnią żydowską, cmentarz żydowski. Taki specyficzny nastrój ma ta dzielnica i naprawdę mi się tam podobało. Podobnie miałam w Pradze więc wygląda na to, że żydzi tak na mnie działają. W końcu mam w sobie wewnętrznego żyda, z którym wiecznie wojuję ;P





 
Poza tym można wybrać się do Tyńca tuż pod Krakowem, wdrapać na kopiec Kościuszki, pokręcić się na Barbakanie i murach obronnych miasta, zwiedzić mnóstwo kościołów oraz muzeów. Wszędzie nie byliśmy ale widziałam to, co chciałam.

Oczywiście Kraków to nie tylko wymienione wyżej miejsca. Z Krakowa jest rzut beretem do Wieliczki, kawałek do Oświęcimia i większy kawałek do Zakopanego. Byliśmy we wszystkich tych miejscach ale to już temat na osobny post.




Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:

  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bo baby są jakieś inne...

Będę z Wami szczera

Dlaczego nie chcę mieć dziecka