Let's talk about money



Pieniądze w Polsce to jeden z tematów tabu. Zwyczajnie o tym nie mówimy. O tym ile zarabiamy. Bo o tym ile wydajemy już wprost przeciwnie. Wszyscy bardzo chętnie mówią, że musieli "tyyyyyle wydać bo". Że zawsze tych pieniędzy za mało. 
Cóż, narzekanie to masz sport narodowy. 
Nawet jeśli ktoś pieniądze ma, wystarczają mu bez problemu, to i tak będzie narzekać, żeby nie odróżniać się od reszty. Robimy cudy, żeby ukryć nasz stan posiadania przy jednoczesnym obnoszeniu się z nim. Taki paradoks. 
Nie mówimy o pieniądzach bo to niebezpieczne. Bo ktoś będzie chciał nas okraść. Bo obudzimy zawiść otoczenia. Bo po co ktoś ma wiedzieć. 
Każdy z tych powodów ma sens i każdy z nich rozumiem, co nie zmienia faktu, że śmieszą mnie wybiegi które ludzie dookoła stosują, żeby nie przyznać się do swoich zarobków. Z drugiej strony wydaje nam się, że wszyscy zarabiają więcej niż my. Że oni na pewno mają pieniądze bo.... i tu wyliczanka. 
To że mają je dzięki rozsądnemu gospodarowaniu jakoś nikomu do głowy nie przyjdzie. 
Zazdrościmy. Obgadujemy. 

- Bo ta Zośka z warzywniaku pojechała z mężem do Tunezji, wtedy co te zamachy były.
- I co, stało jej się coś? 
- Nie. To w innym mieście było. 
 - A... szkoda, odechciałoby jej się zagranicznych wakacji.

Taka rozmowę kiedyś słyszałam. Szkoda, ze Zośce z warzywniaka nic się nie stało bo ja czelność jeździć na wakacje. Za granicę! Kiedy nas nawet na Mazury nie stać! 
Rządzimy się cudzymi pieniędzmi. Mówimy innym na co powinni, a na co nie powinni wydawać. Jakiś czas temu kupiłam sobie nowe buty, wykład jaki usłyszałam na temat kupowaniu butów trwał dłużej niż niejeden jaki miewałam na studiach. Bo śmiałam iść do Wojasa a nie Deichmanna. Ja bezczelna... 
Media grzmią o emerytach oszukanych na wnuczka. Biedni emeryci, którzy stracili kilkadziesiąt, ba kilkaset tysięcy. Skąd mieli?!? Z tych podobno nędznych emerytur? Niby tacy biedni, a tyle mieli w skarpecie... Sama byłam w grupie zastanawiające się skąd mieli, ile mieli, jak śmieli mieć. Niedawno przyszło do mnie oświecenie. Powinno pojawić się od razu ale Suseł ostatnio nie należy do zbyt bystrych. Rozprasza mnie kwestia pieniędzy właśnie ale o tym kiedy indziej. Wracając do emerytów i ich oszczędności. No właśnie. Oszczędności. Te stracone pieniądze mogły być oszczędnościami ich życia. Myślicie że nie da się odłożyć 50 tysięcy? Da się. Do tego rozsądne inwestowanie i można uzbierać całkiem niezłą sumę.

Zmierzam do tego, że nie wiemy skąd ludzie mają pieniądze i nie powinno nas obchodzić czy odkładali całe życie czy kradli. Nie nasza sprawa. Po jakie licho się wtrącać?


Muzyczny dodatek do tematu, jakoś tak bardzo mi pasuje ;)

Kilka dni temu zaczęło się Wyzwanie 30 dni na ogarnięcie finansów, któremu patronuje Marta z bloga martapisze.pl
Nie mam dużych problemów z zarządzeniem moimi finansami, uznałam jednak, że warto do zadania dołączyć bo może dowiem się czegoś nowego. Poza tym lubię takie akcje ;) Co dwa dni dostaję maila z zadaniem do wykonania, jak na razie zadania są proste i przyjemne. Planuję post podsumowujący na koniec, zobaczymy co z tego wyjdzie.


Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty