Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2017

Nowe w... listopad 2017 czytanie bez ograniczeń, zdrada Kundla i prezent dla Was

Listopadowe nowości w niewielkiej ilości i ściśle ze sobą powiązane. Do startu, gotowi...
Po primo usługa Legimi czyli abonament na czytanie bez ograniczeń :) Już od jakiegoś czasu mnie to interesowało i w końcu po jakimś czasie pertraktacji z samą sobą zdecydowałam i kliknęłam. Korzystając z tego, że mam telefon w sieci Play, miałam możliwość skorzystania z najtańszego dostępnego abonamentu czyli 19,99 zł miesięcznie.


W ramach tego abonamentu mam nielimitowany dostęp do e-booków ale nie do audiobooków, co akurat mi zupełnie nie przeszkadza bo audiobooki mnie nie kręcą. Tak jak się spodziewałam, totalnie przepadłam i ciągle wyszukuję w aplikacji książki, które zamierzam przeczytać. Jestem totalnie oczarowana tą usługą i po dłuższym czasie testowania zamierzam popełnić recenzję na temat więc teraz nie będę się rozpisywać.


Póki co korzystam z darmowego pierwszego miesiąca ale już wiem, że każda złotówka wydana na Legimi będzie złotówką dobrze wydaną. Uwielbiam takie sytuacje :)
Po secundo no…

Nawet maraton zaczyna się od pierwszego kroku

Zaczynając pisać bloga chciałam aby nazwa miała sens. Nie chciałam narzucać nią treści, wolałam aby bardziej odnosiła się do osoby autora czyli do mnie. 

Dzisiaj chciałam odnieść się do moich obsesji. W skrócie wygląda to tak, że jak w coś wchodzę to na całego. Jem, pracuję, myję się i nawet śpię z głową pełną danego tematu. Urasta to do granic absurdu bez filtra na to, na czym się skupiam. Kiedyś po nocach śniła mi się śmierć Dereka z Grey's Anatomy bo byłam tak absolutnie oburzona jej bezsensem. Czułam jakby umarł ktoś mi bliski.

Jako minimalista z przypadku bardzo wkręciłam się w ideę upraszczania życia. Pozbyłam się wielu worów nadmiaru i nadal się go pozbywam.

Poza tym zaczynam coraz bardziej dostrzegać przytłoczenia rzeczami materialnymi, pomijanie duchowości i doświadczeń wszelkiego rodzaju na rzecz korzyści materialnych. 

Minimalizm urzekł mnie dlatego też, że dla kogoś skłonnego do obsesji stanowi rodzaj wytchnienia. Im mniej bodźców, tym spokojniejsza jestem. Szkoda tylko,…

Idealne życie z Instagrama

Uwielbiam Instagram. Spędzam tam zdecydowanie za dużo czasu, podglądając innych. 
Jakie oni mają życie! Rano wstają kiedy chcą, mają czas na kawę i ciastko, nierzadko w towarzystwie książki, niespieszny spacer z psem lub dzieckiem, trochę pracy bo przecież trzeba pracować. Później wege obiad w trendy knajpce w towarzystwie innych internetowych osobistości. Po obiedzie sesja zdjęciowa do nowego postu, praktyka jogi plus seriale na Netflixie. 
Sami freelancerzy z idealnym makijażem, idealnym życiem w stonowanych kolorach i w wiecznie uporządkowanej przestrzeni. 
Napatrzę się tak i myślę: taki freelance.. hmmm... może by tak? Praca mniej niż osiem godzin dziennie - marzenie. 
Problem w tym, że to wygląda tak ładnie tylko na obrazkach. Jakbym się uparła to według Instagrama też miałabym życie jak w bajce. Wróć! Mam życie jak w bajce.
Zależy jakie bajki lubisz. Ja nie lubię i nie wierzę w ideały. Wieczny spokój i błogostan nie dla mnie. Podobnie pastelowe kubki do kawy i kundelek ze schron…

Wcierka Jantar vs woda brzozowa - porównanie

Wypadanie włosów to nie jest fajna sprawa. Bez względu na to jakiej płci dotyka. 
Ja z moim wypadaniem walczę od dawna. Staram się dostarczać do organizmu różne składniki odżywcze ale przy mojej ubogiej diecie nie jest to możliwe. Posiłkuję się suplementami. Mam jednak taką teorię, że  trzeba działać głównie miejscowo - na miejsce problemu. Z tego powodu zainteresowałam się najpierw wodą brzozową. Byłam z niej zadowolona bo działała tak jak powinna czyli ograniczyła wypadanie włosów ale też miała swoje bonusy jak dłuższa świeżość włosów i zniwelowanie swędzącej skóry głowy. Bo łeb mnie swędzi jak cholera i nie jest to spowodowane chorobą tylko moimi alergiami. Nie pomaga mi na to nic poza szamponem z Alterry, który jednak nie służy moim włosom.
Na fali zachwytu wodą brzozową postanowiłam wypróbować bursztynową wcierkę z Jantara. Miałam trochę obaw bo dowiedziałam się, że powoduje łupież ale jednak zaryzykowałam.
Pierwsze 3-4 tygodnie były bezproblemowe. Wcierałam produkt po każdym myciu …

Nowe w... październik 2017 czyli seriale, maskotki i Wiedźmin z Rossmanna

Ten miesiąc ewidentnie nie służył moim eksperymentom bo bywałam w niekoniecznie dobrej formie. Niemniej jednak mam dla Was kilka nowości 😊
Netflix na miejscu pierwszym. Testujemy go z Chomickim na darmowym okresie próbnym i mamy niestety konflikt tragiczny. Ja jestem bardzo na tak, Ch. raczej na nie. Mnie przekonała bogata oferta seriali czyli tego, co lubię najbardziej. Jakość ma niebagatelne znaczenie bo niespecjalnie lubię oglądać klatkujące obrazy. Bardzo chętnie spędziłabym najbliższe miesiące nad przeglądaniem zasobów tego serwisu ale koszty nie przekonują Chomickiego. Korzystam więc jak najwięcej z tego miesiąca i pochłaniam seriale w każdej wolnej chwili.
Numer dwa i trzy to właśnie seriale z Netflixa. Pierwszy to "Lucyfer". Absolutnie zakochałam się w aktorze grającym główną postać. Jego gra powala mnie na łopatki. Ten luz, wdzięk, pewność siebie 😍 Nic nie poradzę, że mam słabość do niedogolonych brunetów. Poza aktorem serial ma też ciekawą fabułę. Od lat najbardziej…

Hybrydy w domu nie takie straszne

Moje pierwsze doświadczenie z manicure hybrydowym było wiele lat temu, na samym początku, kiedy stało się to popularne. Udało mi się trafić okazję na czymś w rodzaju Gruponu i za 35 zł miałam piękny manicure na dwa tygodnie i zniszczone paznokcie na kilka miesięcy.
Wróciłam do tematu w zeszłym roku, jakiś czas przed ślubem kiedy to na ten Wielki Dzień chciałam mieć nieskazitelny manicure co przy moich naturalnych paznokciach nie wchodziło w grę. W związku z tym, że w podziale substancji odżywczych włosy  i paznokcie są na ostatnim miejscu, moje są raczej w kiepskiej kondycji. Do tego naturalnie tłusta płytka paznokcie nie pomaga.
Podejrzewam, że mimo wszystko nie zdecydowałabym się na spróbowanie, gdyby nie koleżanka koleżanki, która robiła paznokcie w domu. Dziewczyna po odpowiednim szkoleniu, na etacie sprzedawała produkty do hybryd, a po godzinach tworzyła swoją bazę klientów, żeby przejść tylko na własną działalność. Według mnie było to genialne posunięcie. Brała o wiele mniej, ni…

Zrób coś dla siebie

Pisałam już o tym, że baby są inne i że nie potrafią chorować. Dzisiaj chciałam wspomnieć o tym jak bardzo o siebie nie dbamy. 
Lekceważymy swoje potrzeby na rzecz innych, odkładamy siebie na później, zapominamy o sobie. Oczywiście kupujemy ubrania, kosmetyki i dbamy o zewnętrze ale co z tego, kiedy wnętrze pozostaje w rozsypce. 
Moja teściowa opowiadała mi ostatnio o tym jakiego hopla miała na punkcie sprzątania. To znaczy nadal ma ale sił sprawczych brak więc nauczyła się odpuszczać. Mycie okien raz w tygodniu, szafek w kuchni codziennie, odkurzanie i mycie podłóg nawet kilka razy dziennie. Przy tym normalnie pracowała i zajmowała się dwójką dzieci. Robiła to dla innych i bo co ludzie powiedzą. Nie miała czasu dla siebie, była wiecznie zmęczona i czuła się niedoceniona bo ona biega ze szmatą, a nikt jej nie podziękuje. 
Prawda jest taka, że nikt nie doceni tego co robimy. Prawdopodobnie do momentu kiedy tego zabraknie albo w ogóle. Dlatego musimy doceniać się same. Dbać o zewnętrze i w…

Wolne miesiączkowe

We Włoszech wprowadzono dodatkowe dni wolne dla kobiet z okazji pierwszych dni miesiączki. W Polsce również padła taka propozycja. Z jednej strony uważam, że jest to genialny pomysł bo w pierwszy i często drugi dzień czuję się kiepsko i bardzo niekomfortowo w pracy.  Pomijając ból, który udało mi się trochę opanować dzięki ćwiczeniu Jelenia i który zwalczam Apapem, zwyczajnie nie mam siły. Na zmienne nastroje również pomógł jeleń ale ze zmęczeniem i spadkiem sił nic nie mogę poradzić. Doskonale wiem, że nie tylko ja tak mam i że gros kobiet ma gorzej. Bo tabletki na ból nie pomagają, bo obfitość wymaga wizyt w toalecie co kilkadziesiąt minut. W takie dni najlepiej jest sobie wszystko odpuścić, odpoczywać i dbać o siebie. 
Druga strona medalu w dniach wolnych miesiączkowych jest taka, że byłyby to dni niepłatne na co mało kto może sobie pozwolić i co więcej, jeszcze bardziej pogorszyłyby sytuację kobiet na rynku pracy. Nie ukrywajmy, mamy gorzej od facetów. Nie dość, że często za wyko…

Nowe w... wrzesień 2017

Nie wiem kiedy mi ten wrzesień minął, chociaż kiedy się dobrze zastanowię to jednak dużo się działo.  Dużo mojego zmęczenia z czego nie jestem zadowolona i podjęłam konkretne plany aby temu zaradzić. Ich realizacja też bywa męcząca ale to takie pozytywne zmęczenie. Od razu cudów nie zdziałam ale obiecałam sobie, że koniec z tym uczuciem wyczerpania i kombinuję radośnie. 
Piszę ten post czekając na autobus do pracy w piękny, sobotni poranek. Słońce świeci mi prosto w oczy i lekki wiatr zawiewa włosy, które zasłaniają mi ekran ale zamiast się irytować doceniam to piękno. Nasza jesień zazwyczaj jest ponura i deszczowa. Takich dni jak dziś jest mało, a w tym tygodniu to już 4 taki dzień!. Chyba nigdy nie doceniałam tak małych rzeczy jak ostatnio. W końcu się tego nauczyłam i powiem Wam, że czuję się przez to szczęśliwszym człowiekiem. 


Wdrożyłam efektywność level hard i cieszę się efektami. Ciągle frustrowało mnie, że tyle chcę zrobić, a ciągle się nie wyrabiam. Jest już zdecydowanie lepi…

Malibu w wersji domowej PRZEPIS

Malibu czyli rum karaibski, pochodzący z Barbadosu bardzo szybko zyskał popularność, czemu wcale się nie dziwię. Jest wytwarzany z połączenia białego rumu oraz ekstraktu z orzechów kokosa. Jednym ze składników jest melasa cukrowa więc kaman, to musi być smaczne 😊

Zupełnie nie wiem kiedy spróbowałam Malibu po raz pierwszy ale od tego momentu piję je przy każdej możliwej okazji. Mam gdzieś, że postrzegany jest jako drink dla nastolatek. 

Do wszystkich przepisów na domową wersję Malibu podchodziłam raczej sceptycznie bo nie sądziłam, że można w domu osiągnąć ten sam efekt.

Otóż można. Na 99% a to mi już w zupełności wystarczy.

Od niedawna mam zajawkę na robienie domowych nalewek, więc Malibu trafiło na pierwsze miejsce w kolejce.

Przepis jest naprawdę banalnie prosty.
Potrzebujemy: - 250 ml spirytusu - 150 ml wody przegotowanej - 200 gram wiórków kokosowych - 1 kartonik lub puszka mleka skondensowanego słodzonego - 1 kartonik lub puszka mleka skondensowanego niesłodzonego.
Wiórki wsypujemy do słoi…

Auschwitz Birkenau - czego nie wiedziałam o Oświęcimiu

Nigdy nie byłam dobra z historii. Do tej pory nie wiem dlaczego w klasie maturalnej w mojej głowie pojawił się pomysł pisania matury właśnie z tego przedmiotu. Na szczęście w porę oprzytomniałam i zmieniłam na geografię po czym okazało się, że nie wiem co to stratosfera 😜
Nie jestem w stanie spamiętać dat, kto kogo i dlaczego najechał. Jedyne co utkwiło w mojej głowie to data bitwy pod Grunwaldem i wybuchu Pierwszej Wojny Światowej. Kiedy się skończyła nie mam pojęcia. 
Jako taki historyczny tłumok pojechałam do Oświęcimia. Żeby nie było - wiedziałam, że coś takiego istniało, co się tam działo i dlaczego się działo. Bardzo ogólnie jednak i bez głębszego zastanawiania się nad tym.
Bardzo spodobała mi się cała formuła zwiedzania. Po obozie chodzi się w grupach, z przewodnikiem, który mówi do mikrofonu, a każdy uczestnik ma swoje własne słuchawki. Zwiedzanie jest szybkie ale treściwe. Nam trafił się rewelacyjny przewodnik, który był fascynatem tematu II Wojny Światowej i dopowiadał wiele c…