Miesiąc w zdjęciach #14


Marzec był wprawdzie jeszcze zimowy i nieprzyjemny ale za to całkiem owocny dla mnie. Działo się dużo, działo się fajnie, działo się ogólnie więc nie pamiętałam o robieniu zdjęć :) Motywował mnie tylko udział w Wiosennym Wyzwaniu Simplife. Na wyniki wyzwania dalej czekam ale bez względu na to jakie będą, czuję się wygrana. Zrobiłam dużo, zmieniłam dużo, czuję się o wiele lepiej ze sobą wewnętrznie, zewnętrznie oraz o wiele lepiej w moich czterech kątach bo w końcu pokonałam szufladę z sentymentami :) Brawo ja :)


Najlepszą szarlotkę na świecie robi moja Mama. Szarlotkę z jabłek, nie z jakiś tam musów czy kupnych dżemów. Z jabłek. Nie mogą być za słodkie, ani za kwaśne, za mokre, ani za suche. Muszą być idealne.


Dzięki takim jabłkom i temu czemuś, co ma tylko moja Mama, szarlotka dosłownie się rozpływa w ustach. Umilała mi pracę, dawkowałam ją sobie ostrożnie ale starczyła tylko na 3 dni :(


W ramach pocieszenia chyba jeździliśmy z Chomickim do McCafe. Taka nasza mała słabość.


Jakoś kulinarnie zaczynam ten miesiąc, ale muszę się pochwalić kebabem home made ;) Wyszedł lepiej niż kupny.


I'm addicted ;D Miałam poprzestać na pierwszych 2 numerach, jakoś tak wyszło, że kupuję kolejne i kolejne. Nadal jestem pod wrażeniem, w Art Terapii podoba mi się wszystko. Wzory do kolorowania, dodatki i gratisy. Z czystą przyjemnością wydaję  te 15 zł.



Dzień kobiet i przepiękne tulipany od Chomickiego.


Za każdym razem kiedy widzę taką mgłę przypomina mi się film o tym tytule i rozglądam się za podejrzanymi mackami wyłaniającymi się znienacka ;)


Poniosło mnie w bibliotece. Miałam tylko oddać książkę.... Droga królów to bagatela niecały tysiąc stron. W dodatku to tom pierwszy! Będzie uczta ;D


Po co mi siłownia, w pracy mam niezłą gimnastykę. Dostawa towaru w ekskluzywnym butiku internetowym ;p


Czuję się obserwowana...


Idealny wieczór, idealny weekend :)


Nastrojowo i kawowo.


Podejście numer dwa - ała!


Króliczki wielkanocne, te uszy.... Mam słabość do tych kicajców ;)


Znowu McCafe, tym razem w babskim towarzystwie.


W końcu się dogadałyśmy z maszyną czego korzyści zbiera Chomicki. Wszystkie spodnie skrócone ;)


Próba zdrowego odżywiania się. Gdyby nie boczek, który zawsze dodaję do tego obiadu, byłoby to naprawdę zdrowe danie :)


Mgliście po raz kolejny. Tym razem w drodze. Macek nie było ;p


Hello :)


Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:

Komentarze

Popularne posty