Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2016

Szacunek do rzeczy

Kiedy zaczynałam się interesować minimalizmem nie przyszło mi do głowy jak duże zmiany wprowadzi to w moim życiu. Pozbycie się nadmiaru i ograniczenie stanu posiadania sprawiło, że zmieniło się moje podejście do tych rzeczy, które zostały po minimalistycznym pogromie. Nie bardzo wiedziałam jak to nazwać, brakowało mi odpowiedniego określenia. Odnalazłam je ostatnio, jest to szacunek do rzeczy.
Co przez to rozumiem? Przede wszystkim dbanie o rzeczy, które posiadamy. Odpowiednie pranie ubrań z uwzględnieniem informacji z metki, używanie odpowiednich środków do  ich czyszczenia. Odpowiednia pielęgnacja obuwia, czyszczenie, pastowanie, zabezpieczenie przed wilgocią. Czyszczenie i właściwe przechowywanie biżuterii. Utrzymywanie porządku w i na sprzętach kuchennych oraz sprzętach łazienkowych. Dokładne i staranne mycie garnków, talerzy i wszelkiego rodzaju robotów kuchennych. Czyszczenie tak pomijanych rzeczy jak suszarka do włosów, prostownica, szczotki i grzebienie. Odkurzanie książek, czy…

Wiosenne porządki?

Z każdym rokiem widzę coraz większy nacisk zewsząd na wiosenne porządki. Nie ważne chcesz, czy nie, masz sprzątać bo wiosna idzie. Nie ma, że zetrzesz kurze i umyjesz podłogi, o nie. Musisz umyć okna i wyprać firanki. Wytrzeć w środku wszystkie szafki w kuchni i ułożyć wszystkie graty. Najlepiej od razu je umyj. Rozmróź i umyj lodówkę. Jeśli masz książki, to każdą ściągnij z półki, wytrzyj półkę i książkę. Odsuń wszystkie meble i dokładnie za nimi poodkurzaj. Umyj podłogę i nawoskuj panele. Wypierz wszystkie kołdry i poduszki. Wyjmij wszystkie ubrania z szaf, wysprzątaj je i ułóż. Łazienkę zlej domestosem i wyczyść fugi szczoteczką do zębów. Masz durnostojki? Każdą czeka mycie.



Przeraża mnie to. Czy naprawdę każdy absolutnie musi zrobić to wszystko? Widzę jak ''przykładne obywatelki'' patrzą na wyłamujących się z tradycji leserów. Ale zaraz, z jakiej tradycji? Od kiedy musimy sprzątać na wiosnę? Z tego co pamiętam, a moja pamięć ostatnio wspina się na wyżyny, wiosenne porządki był…

Miesiąc w zdjęciach #15

Marzec był wprawdzie jeszcze zimowy i nieprzyjemny ale za to całkiem owocny dla mnie. Działo się dużo, działo się fajnie, działo się ogólnie więc nie pamiętałam o robieniu zdjęć :) Motywował mnie tylko udział w Wiosennym Wyzwaniu Simplife. Na wyniki wyzwania dalej czekam ale bez względu na to jakie będą, czuję się wygrana. Zrobiłam dużo, zmieniłam dużo, czuję się o wiele lepiej ze sobą wewnętrznie, zewnętrznie oraz o wiele lepiej w moich czterech kątach bo w końcu pokonałam szufladę z sentymentami :) Brawo ja :)

Najlepszą szarlotkę na świecie robi moja Mama. Szarlotkę z jabłek, nie z jakiś tam musów czy kupnych dżemów. Z jabłek. Nie mogą być za słodkie, ani za kwaśne, za mokre, ani za suche. Muszą być idealne.

Dzięki takim jabłkom i temu czemuś, co ma tylko moja Mama, szarlotka dosłownie się rozpływa w ustach. Umilała mi pracę, dawkowałam ją sobie ostrożnie ale starczyła tylko na 3 dni :(

W ramach pocieszenia chyba jeździliśmy z Chomickim do McCafe. Taka nasza mała słabość.

Jakoś kulinarn…