Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2016

Przesilenie wiosenne?

Święta były i minęły, gdzieś w międzyczasie zniknęła zima i widać wyraźne oznaki wiosny. Zrobiło się cieplej, powietrze inaczej pachnie, słońce częściej wygląda zza chmur i dzięki temu bardziej się chce robić cokolwiek.  Lubię wiosnę, zdecydowanie mniej niż lato bo jestem freakiem, który kocha upały, ale podoba mi się rozkwit wszystkiego dookoła. Drzewa mają pączki, pojawia się więcej ptactwa wszelkiego, miło czasem usłyszeć coś innego niż nasze mewy miejskie. Niby to samo co taka mewa nad morzem, ale wkurza o wiele bardziej. Chyba jestem bardziej tolerancyjna dla ich darcia się, kiedy pode mną jest gorący piasek, nade mną bezchmurne niebo, wieje wiaterek i szumi może.  Plusem jest też to, że później robi się ciemno. Wszyscy mamy więcej energii kiedy za oknem jest jasno. Chcę się gdzieś wyjść, pójść, zrobić coś, a nie tylko po pracy do domu, na kanapę lub do garów/prania/sprzątania - wersja dla udręczonych kur domowych. Nie chce się też spać od 17-stej, dzięki czemu Teleexpres przestaje…

Share Week 2016 czyli co Suseł poleca

Share week czyli blogerzy polecają blogerów. Idea rewelacyjna, w końcu każdy kto pisze, również coś czyta. Przynajmniej powinien ;) Suseł również poczytuje od czasu do czasu, zazwyczaj z doskoku ale zawsze z uwagą ;) Zazwyczaj rano przy myciu zębów albo w czasie przerwy w pracy.  Jest kilka blogów, które czytam regularnie i te chciałabym Wam polecić. Nie będę oryginalna. Podejrzewam że większość z nich znacie.  Trzymając się oryginalnej formuły powinnam wspomnieć tylko o trzech blogach ale... no... jak??? No way, nie będę się ograniczać.




Greentime.pl prowadzi  niesamowita kobieta. Prowadzi tak, że zaglądam tam regularnie od mniej więcej 7-8 lat. Blog na własnej domenie funkcjonuje od 2012, wcześniej podpięty był pod Wirtualną Polskę i tam właśnie na niego trafiłam. Kaśka pisze tak, że trafia gdzieś głęboko. W dodatku z tak ogromnym poczuciem humoru, że przed lekturą radzę się zaopatrzyć w paczkę chusteczek higienicznych bo będziecie ryczeć ze śmiechu. Wielka szkoda, że pisze tak rzadko. K…

Wiosenne Wyzwanie Simplife #3

Trzeci tydzień wyzwania trafił na bardzo intensywny czas w moim życiu. Strefa ducha z konieczności została odepchnięta na dalszy plan, ale żeby nie było, nadal biorę udział w wyzwaniu :)Zrób coś nowegoTa część wyzwania nie bardzo mi wyszła, przyznaję się bez bicia. Zabrakło nie tyle czasu i możliwości, co chęci. Pracowałam bardzo intensywnie przez cały zeszły tydzień, łącznie z weekendem, więc jakakolwiek kreatywność w działaniu odpadła. Ale, ale! Plan jest. I chęć ogromna. Na razie nie zdradzam szczegółów. Realizacja po wypłacie :)
Zaproś przyjaciela do siebieHmmm.... Tu też coś nie poszło.
Spędź cały dzień offlineHa! To mi się udało :) Niedziela bez komputera i telefonu. Połowa dnia w pracy, część w podróży. Poszłam na łatwiznę z wyborem dnia? :) Jakby nie było zauważyłam jaką trudność sprawił mi ten dzień. Chodziło mi po głowie, żeby sięgnąć po telefon i sprawdzić Instagram, czy włączyć komputer i obejrzeć odcinek ''Żon Hollywood''. Na szczęście opanowałam się i skońc…

Na razie się lubimy, a potem zobaczymy

Jedną ze składowych minimalizmu jest ograniczenie lub wyeliminowanie szkodliwych dla nas relacji. Tak w bardzo dużym uogólnieniu. Gorzej jeśli z różnych powodów nie możemy tego zrobić. Życie układa się różnie i czasami jesteśmy skazani na kogoś. Pracujemy razem, mieszkamy czy łączą nas inne zależności. Co wtedy? Wiele osób mówiących czy piszących o minimalizmie podkreśla rolę pozbycia się toksycznych znajomych w ich drodze do ideału minimalistycznego życia. Piszą jakie to ważne i ile im dało. Oczywiście coś w tym jest. Sama zrezygnowałam ze znajomości, które mnie męczyły. Czasem z żalem i trudem bo kogoś lubiłam, ze wzajemnością nawet ale ten nasz kontakt nikomu nie dawał nic dobrego. Kiedyś było między nami rewelacyjnie ale z czasem zmieniło się tak, że nie widziałam sensu w ciągnięciu tej znajomości. Owszem, bywało że ktoś, kogo kiedyś nie znosiłam, okazywał się wspaniałym człowiekiem.
Każdego dnia w pracy spotykam się z pewną Udręczoną Matką Marudzącą. Mimo że dziecko było j…

Wiosenne Wyzwanie Simplife #2

Drugi tydzień Wiosennego Wyzwania Simplife za mną. Z niecierpliwością czekałam na zadania tego tygodnia ;) Nie rozczarowałam się absolutnie.
Z czym musiałam się zmierzyć w tym tygodniu?
Zjedz niespieszne śniadanie


Niespieszne śniadania to u mnie konieczność. Ze względu na problemy ze zdrowiem muszę jeść wolno i bez pośpiechu. Przez to wstaję prawie godzinę wcześniej, ale warto. Uwierzcie mi, nie ma nic przyjemniejszego niż poranne śniadanie bez pośpiechu. Bez obawy, że nie zdążę na autobus i że spóźnię się do pracy. Moje są nudne okrutnie ale za to towarzystwo niezastąpione ;)  Joanna Chmielewska powiedziała kiedyś, że nie może nie czytać przy jedzeniu bo bez tego jej żołądek nie trawi. Mój też nie. Czytam zawsze kiedy się da, chyba że jem z kimś, wtedy jakoś głupio ;P

Drugie śniadania już nie takie nudne :) Nowo odkryte musli z mix.it. Zawsze podchodziłam do musli jak do jeża bo każde sklepowe było z cukrem, a jeśli już nie było go w składzie to odstraszało mnie samo musli albo cena. Tym …

Nie lubię komputerów

Nie lubię komputerów. To naprawdę zaskakujące stwierdzenie, jak na kogoś kto spędza przy nich tyle czasu, co ja.  Spędza i spędzał. Bywały momenty, w których wydawałam się wręcz przyrośnięta do mojego peceta, a potem laptopa. Spędzałam godziny, dni, tygodnie wręcz przed komputerem. Grałam. Oglądałam. Pisałam. Mniej więcej w tej kolejności. Pierwszą moją obsesją były gry. Początkowo Mahjong czy Supaplex. Potem GTA, Simsy i NFS Underground. Co to były za czasy.... Seriale sprawiały, że znikałam ze świata na długie godziny. Jeśli w dzień miałam przekrwione oczy i nie bardzo łapałam, o co chodzi, oznaczało to, że noc spędziłam z Carrie, Mirandą, Samanthą i Charlotte albo Meredith i Derekiem. Ewentualnie w Hotely Babyloon  czy Simpsonami. Od kiedy pojawił się blog, spędzam przed monitorem jeszcze więcej czasu. Napisanie posta, edytowanie go, dobranie i edycja zdjęcia, to zajmuje sporo czasu. Przyjemnego. Ogromnie przyjemnego czasu.  Mój pierwszy pecet był pierwszy na osiedlu. Miałam jakieś...…

Wiosenne wyzwanie Simplife #1

Czuję wiosnę. Mimo ponuractwa za oknem. Mimo niekorzystnego biometu :) Jak to na wiosnę, mam ochotę przewrócić dom do góry nogami. Przeglądając internet trafiłam na Wiosenne wyzwanie Simplife. Już po kilku pierwszych zdaniach wiedziałam, że w to wchodzę. Nie dla nagród, chociaż ''Calm" kusi. Wiosenne wyzwanie jest dla mnie dlatego, że nadal mocno siedzę w duchu minimalizmu. Jest mi z nim dobrze. Jest mi z nim po drodze i nadal mam ochotę pogłębiać temat. Wyzwanie Simplife składa się z trzech stref, na każdą przeznacza tydzień. Pierwsza do strefa materialna, czyli ta w gruncie rzeczy najłatwiejsza. Stali czytelnicy wiedzą, że z minimalizmem zaznajamiam się od roku i nie zawsze było lekko. Pozbywanie się rzeczy, które były gromadzone przez lata to ciężka sprawa. Z przydasiami jakoś sobie poradziłam ale utknęłam przez sentymenty. Niektórych rzeczy żal mi wyrzucać, mimo że absolutnie ich nie potrzebuję i tylko mi przeszkadzają. Zostawiłam sobie małą szufladkę na takie właśnie r…

Miesiąc w zdjęciach #14

Luty minął jak z bicza strzelił, mimo że był o jeden dzień dłuższy. Mam wrażenie, że przez połowę tego miesiąca chorowałam, a druga połowa umknęła nie wiadomo gdzie. Działo się, dużo ważnych dla mnie rzeczy. W tym roku dalej stawiam na rozwój, na zmiany. Ciągle kombinuję, staram się wprowadzać nowe rzeczy i udoskonalać już istniejące. Daje mi to ogromną satysfakcję. Niemniej luty lekki nie był i dużo czasu spędziłam w domu, pod kocem, z książką na kolanach i herbatą w zasięgu ręki. 

Pierwsza w życiu wizyta w North Fishu ;) Nie wiem czy będą kolejne ale tej na pewno nie żałuję.

Piękne miejsce, a w nim odbędzie się jedno z najważniejszych wydarzeń w moim życiu, już niedługo :)

Czytało się z  tym większym zainteresowaniem, że akcja Okularnika działa się w Hajnówce skąd pochodzi moja babcia i gdzie byłam wiele razy.

Nareszcie są :D Luty pod znakiem projektowania, marzec pod znakiem wręczania ;)

Nadal zastanawiam się czy brzydkie to czy ładne. Wyprawa z przyjaciółką w poszukiwaniu mebli idealny…