Depilacja laserowa part 2: Pierwszy zabieg




Przyznaję się bez bicia, że trochę stresowałam się tym zabiegiem. Próba laserowa dała mi pojecie jak to może wyglądać, ale oczywiście wyolbrzymiłam wszystko przez te kilka dni, które minęły między próbą, a zabiegiem.
Przede wszystkim pierwsza i ważna informacja: nogi dzieli się na etapy. Jednego dnia nie robi się łydek i ud. Każdy zabieg trwa około 2 godzin więc rozkłada się to w czasie ze względu na wytrzymałość ''klienta'' :) U osób o większych gabarytach zdarza się, że nogi dzieli się na 4 zabiegi ze względu na dużą powierzchnię. Jeśli ktoś jest hard corem to proszę bardzo, ale ja po 2 godzinach wymiękłam.
Druga istotna rzecz: naprawdę pamiętajcie o ogoleniu nóg kilka godzin przed zabiegiem. Nie polecam robienia go w momencie kiedy włoski już wystają ponad skórę bo jest to bardziej nieprzyjemne.
Końcówka lasera, którym wykonywany był mój zabieg jest mała, tak na oko mogę ją ocenić na 1 x 1 cm. Babeczka, która przeprowadzała zabieg mówiła, że kiedyś mieli sprzęt z większą końcówką ale zmienili go ze względu na większą precyzję tego nowego. Zabieg przez to trwa dłużej ale jest bardziej efektywny. Laser nazywa się dokładnie Light Share Desire firmy Lumenis i ma bardzo dobre opinie. Końcówka dodatkowo chłodzi skórę, co dużo daje bo sama wiązka światła jest gorąca.
Każda łydka została podzielona na obszary za pomocą białej, zmywalnej kredki, po czym zaczął się zabieg.  
Każdy ma inny próg bólu i każdy inaczej zniesie taki zabieg. Mnie w niektórych miejscach bolało bardzo, a w innych w ogóle. Nie ma w tym żadnej prawidłowości bo miejsca bolące i nie bolące były często tuż obok siebie. Najlepiej było po wewnętrznej stronie kolan, nie czułam absolutnie nic. Najgorzej na stopach, a szczególnie na dużych palcach.
Z udami było gorzej ale może dlatego, że ten obszar zawsze był u mnie bardziej wrażliwy. Miejsc niebolących prawie nie było. Przy zaznaczaniu obszaru zabiegu rechotałam jak dzika, kto by pomyslał, że na udach można mieć takie łaskotki?
Jeśli ból wydaje się za mocny, można zastosować żel znieczulający Emla. Ja tym razem obeszłam się bez niego i myślę, że spokojnie dam radę przy kolejnych zabiegach. Zdecydowanie jednak zaopatrzę się w Emlę kiedy zdecyduję się na depilację bikini. Już przy zabiegu na uda kiedy laser strzelił blisko okolicy bikini stwierdziłam, że bez Emli nie da rady. Podobno większość kobiet decyduje się na zabieg bez znieczulenia. Ja chyba jednak jestem mięczakiem i nie dam rady tak na żywca. 
Moc lasera jest regulowana, jeśli powiecie, że boli za bardzo, osoba przeprowadzająca zabieg może ją zmniejszyć. Nie ma się co wstydzić i zaciskać zębów, trzeba od razu mówić, jeśli coś jest nie tak.
Po zabiegu nogi zostały grubo posmarowane kremem Avene Cicalfate. Krem jest rewelacyjny na podrażnienia po depilacji. Podobnie zresztą jak Alantan, który poleciła mi babeczka wykonująca zabieg. Krem (nie maść) Alantan super łagodził skórę i odpowiednio ją nawilżał, co jest bardzo ważne po depilacji laserem. Skóra musi być nawilżana minimum dwa razy dziennie przez kilka dni po zabiegu. Polecam też zasypkę Alantan, która również łagodzi podrażnienia ale przede wszystkim tworzy na skórze barierę ochronną, która dużo daje. Nie można stosować zwykłych, drogeryjnych balsamów ze względu na ich skład. Mają za dużo różnych dodatków, które źle działają na podrażnioną skórę. Odważyłam się na użycie takiego balsamu tydzień po zabiegu i skóra nie była z tego zadowolona. Wadą kremu Alantan jest małe, nieekonomiczne opakowanie. Tubka 35 g wystarczyła mi na 3 dni. Postanowiłam zaopatrzyć się w coś bardziej wydajnego i przyjaznego finansowo. Kupiłam emulsję nawilżającą Emolium, na promocji w Super Pharm za niecałe 30 zł. Jest równie dobra jak Alantan i jestem z niej bardzo zadowolona.
Skóra po zabiegu jest sucha, zaczerwieniona i lekko obrzmiała. Trzeba ją traktować delikatnie, myć tylko wodą albo środkami nie zawierającymi mydła, nie trzeć mocno ręcznikiem, osobiście odradzam noszenie jeansów przez pierwszy tydzień ;)
Włoski odrastają bardzo powoli, są osłabione więc trudniej jest im przebić się przez skórę. Widzę wyraźne łyse placki w miejscach, w których wcześniej miałam pełno włosków. Po pierwszym zabiegu może zniknąć około 30% owłosienia i mogę śmiało stwierdzić, że to wiarygodna prognoza. Minusem jest to, że skóra swędzi jak cholera. Pierwsze dwa dni lekko bolała i to był ten lepszy czas, później włoski zaczęły powoli rosnąć i miałam ochotę się zadrapać. A nie wolno ;) Jeśli mieliście w dzieciństwie ospę, to jest to podobne odczucie.
Odstępy między zabiegami są różne w zależności od części ciała. Nogi i bikini robi się raz na 8 tygodni, pachy można co 4 tygodnie. Przez cały ten czas o skórę trzeba dbać, Nawilżanie, nawilżanie i jeszcze raz nawilżanie. Trzeba też unikać siniaków bo na tym obszarze zabieg nie będzie wykonany. Idealnym momentem na robienie takich zabiegów jest zima, kiedy większość ciała mamy zakrytą i nie wystawiamy jej na słońce. Opalenizna wyklucza zabieg, skóra musi być naturalnie blada.

Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty