Przejdź do głównej zawartości

Poznajmy się - kilka absurdów o Suśle



Stwierdziłam ostatnio, że tak sobie koegzystujemy od prawie roku, ja piszę, Wy czytacie, a niewiele o sobie wiemy. Uznałam, że pora się poznać trochę bliżej. Przyznam się Wam do kilku wstydliwych faktów, absurdalnych upodobań i bezsensownych działań. Nie ukrywam, liczę na rewanż w komentarzach ;)
1. Do 11 roku życia dwa razy dziennie piłam kakao. Niby nic dziwnego, gdyby nie to, że piłam je z butelki ;) Ze smokiem ;)
2. Jako bardzo mały szkrab wskakiwałam w zaspy śniegu. Na główkę. To wiele wyjaśnia...
3. Kocham i wielbię rzeczy z Ikei, ale nie znoszę  Ikei samej w sobie. Wykorzystuję wszystkich dookoła, żeby mi coś kupili, żebym tylko nie musiała sama tam jechać.
4. Jestem uzależniona od ''Grey's anatomy''. Mam gorącą nadzieję, że ten serial będzie kręcony przez kolejne 20 lat. Po śmierci Dereka w 11 sezonie nie mogłam spać ;)
5. Jestem nieco przygłucha więc niekiedy odpowiadam bez sensu na zadane pytanie ;)
6. Nigdy nie próbuję przygotowywanych potraw.
7. Lubię piec ciasta, ciasteczka i inne wymysły, ale szybko  się nimi nudzę, zjem może połowę. 
8. Książki traktuję jak jedzenie, są smaczne, albo nie. Nie potrafię bez nich żyć.
9. Jestem okresowo uzależniona od kawy, do tego stopnia, że nie mogę przestać o niej myśleć, aż się napiję ;P
10. Mojego pierwszego chomika porwał orzeł.

Wniosek po przyjrzeniu się zdjęciu tytułowemu: biały mnie pogrubia ;)  

Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bo baby są jakieś inne...

A są. Fakt niezaprzeczalny. Od facetów różni nas tyyyyyle rzeczy, a jedną z nich jest to, że my zupełnie nie potrafimy odpoczywać. Wyobraźcie sobie taką sytuację: bliżej nieokreślony mężczyzna, nazwijmy go Ziutek, idzie na urlop. Taki od dawna wyczekiwany ale niestety tylko tygodniowy. Pierwszy dzień urlopu: Ziutek wstaje rano i łapie za ścierę i pucuje całe mieszkanie na błysk. Potem robi obiad dla współmieszkańców, którzy urlopu nie mają. Po obiedzie prasuje tą stertę, która rosła od kilkunastu dni i groziła już zawaleniem. Dzień drugi urlopu: Ziutek zniesmaczony tym, że brudne okna psują efekt pięknie posprzątanego mieszkania znowu łapie za ścierę. Kiedy okna już błyszczą leci po mopa, żeby zmyć podłogę, która się podczas mycia zabrudziła. Wstawia jakieś pranie i gotuje obiad. Dzień trzeci urlopu: Ziutek zmienia pościel i stwierdza, że w sumie jest dosyć ciepło, można by to wykorzystać bo dawno nie prał kołder i poduszek. Szukając w trzewiach mieszkania zapasowego kompletu (Ziutek jes…

Będę z Wami szczera

Bardzo mocno zastanawiałam się nad publikacją tego postu. W końcu stwierdziłam, że mam to gdzieś - publikuję. Za wszelkie przykre następstwa czytania go nie odpowiadam.


Ostatnio mam wrażenie, że stoję w miejscu.  Ok, dopiero co kupiliśmy z Chomickim mieszkanie, ba! ślub był dla mnie dopiero co. Są to dwie ogromne zmiany, a mimo to czuję, jakby nic się nie działo.  Mam ten problem, że do szczęścia potrzebuję poczucia celu. Ot taka artystyczna dusza trochę. Bez konkretnego talentu.  Czy jednak jakiś/jakieś mam?  Mam ale bardziej wypracowane niż wrodzone co jest dla mnie całkiem w porządku bo do rzemieślników mam ogromny szacunek.  Z tych moich talentów chciałabym zrobić sposób na życie. Poczyniłam nawet pewne kroki ale w którymś momencie straciłam rozpęd. Bo nie widziałam natychmiastowym efektów. A ja muszę widzieć efekty teraz, już i natychmiast. Bo inaczej traci to dla mnie sens.  Problem w tym, że natychmiastowe skutki daje tylko przedawkowanie Xenny. Z wszystkim innym nie jest tak różowo.…

Dlaczego nie chcę mieć dziecka

Od kiedy zaczęłam świadomie myśleć o dzieciach, uważałam, że będę je mieć. Nie jedno bo sama jestem jedynakiem i wolałabym aby moje dziecko miało rodzeństwo. Wbrew pozorom życie jedynaka nie jest takie łatwe, lekkie i przyjemne. Bywa samotne i mając wybór wolałabym tego swojemu dziecku darować.
Dużo dużo później, kiedy poznałam Chomickiego, stwierdziłam że chciałabym te dzieci mieć z nim. Uważam że jest świetnym materiałem na rodzica.
Czas mijał, moje bliższe i dalsze koleżanki mnożyły się intensywnie i dookoła mnie było pełno słodkich bobasów. Przyszła mi do głowy myśl, że teraz jest ten moment. Po czym straciłam pracę i moment szlag trafił. Cały czas chodziła mi po głowie myśl, że czas mija, a moja macica niczyja, a bezrobocie skutecznie odwlekało wszystko w czasie. Byliśmy w stanie utrzymać siebie i tylko siebie. Jeszcze miesiąc bez pracy i nie byłoby ciekawie.
Teraz teoretycznie jetem w idealnej sytuacji do prokreacji ale... Nie jestem okazem zdrowia. Wśród moich chorób jest przesymp…