Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2015

Miesiąc w zdjęciach #9

Przygotowując posty z tej serii zauważyłam, że z miesiąca na miesiąc robię coraz mniej zdjęć. Całą winę zwalam niniejszym na mój telefon, który od dłuższego czasu odmawiał posłuszeństwa, a dzisiaj całkiem przestał ze mną współpracować. Do soboty muszę jakoś przetrwać, a potem (jeśli dobrze pójdzie) będę mogła robić dla Was zdjęcia o dużo lepszej jakości. Tymczasem...

Nasza dobranocka - ''Hannibal''. Zanim trafiłam na ten serial, myślałam że Antony Hopkins był idealny w roli Lectera. Zmieniam zdanie. Ten facet jest po prostu tak odpychający, że nie mogę na niego patrzeć, ale z drugiej strony nie mogę przestać tego oglądać bo jest tak fascynujący ;) Mads Mikkelsen wg fanów grywa tylko w dobrych filmach. Tego nie jestem w stanie ocenić, ale jego umiejętności aktorskie, w tym zmian wizualnych, mnie osobiście powalają.

Z zupełnie innej beczki - tworzenie firmowych gratisów. W wolnych chwilach wcielamy się w świstaki i zawijamy sreberka. Uwielbiam takie odmóżdżające zajęcia ;)

Little pleasures

Jeszcze kilka lat temu regularnie przestawiałam meble w swoim pokoju. W miarę możliwości oczywiście bo nie mam muskułów Pudziana i przestawianie ciężkiej szafy nie wchodziło w rachubę. W pierwszym mieszkaniu, które wynajmowaliśmy z Chomickim, co kilka miesięcy zamieniałam miejscami kanapę i stół. Niby nic, ale cieszyłam się jak dziecko. W obecnym mieszkaniu nie mam możliwości przestawienia czegokolwiek. Meble są koszmarem architekta wnętrz i któregoś razu po kilkudziesięciu minutach siłowania się z fotelami, poddałam się i zostawiłam wszystko w pozycji wyjściowej. Okazuje się, że nie tylko ja urządzałam sobie home makeover. To zdecydowanie domena kobiet. Nie znam faceta, któremu chciałoby się przestawiać szafki dla kaprysu. Nie mogąc wyżyć się w tej dziedzinie, szukam innych możliwości. Niedawno z ogromną radością obcięłam sobie grzywkę ;P Mała rzecz, a naprawdę cieszy. Tym bardziej, że moje zabawy we fryzjera zazwyczaj kończyły się... hm..., tym razem wyszło rewelacyjnie. Ubyło mi kil…

Kot na gigancie

Ten wpis będzie od Was wymagał nieco wyobraźni i mocnego pęcherza. Ewentualnie chłonnych pieluszek. Zaczynajmy... Mój kot, jak na kota przystało, ma skłonności do ucieczek. Od jakiegoś czasu szczytem jego aktywności w tej kwestii jest zaszywanie się w swoim transporterze i pogardliwe spoglądanie na domowników, którzy latają po domu i go szukają. Dzisiaj za to wykazał się, że hej. Korzystając z okazji, że babcina koleżanka, która przyszła w odwiedziny, wychowała się w stodole i drzwi zamykać nie umie, czmychnął na klatkę. Sam nie bardzo wiedział co chciał tym osiągnąć i dokąd zmierzał,  utknął więc przy drzwiach sąsiadów, piętro niżej. Babcia na szczęście zorientowała się, że Młody zwiał i poleciała za nim. Podejrzewam, że w prędkości zejścia po schodach pobiła swój życiowy rekord. Dopadła dezertera i tu dopiero pojawił się problem. Moje słodkie kociątko zamieniło się w parskającą kulę z pazurami i zębami w zdecydowanie nadmiernych ilościach.  Stała więc biedaczka nad tym czymś i zastan…

Chomik vs. Media Expert & Suseł vs. Windows 8.1

Po wielu godzinach analiz, przemyśleń i szacowania pozycji księżyca do procesorów Intela, w końcu znalazłam tego jedynego. Zwie się to Dell, jest czarny jak noc i ma fascynujące bebechy. W tym Windows 8.1 ale o tym zaraz.
Chomik vs. Media Expert Po ustaleniu jakiego konkretnie laptopa szukam, zaczęłam rozglądać się za najlepszą ceną. Padło na Media Expert. Oczywiście nie wchodził w grę zakup inny na raty. Już kiedyś coś tam kupowałam w ten sposób i byłam zadowolona. Jasne, zapłaciłam więcej gdybym płaciła gotówką, ale różnica była naprawdę niewielka. Byłam więc zadowolona, że ich cena okazała się najlepsza. Raty postanowiliśmy tym razem wziąć na Chomickiego, tak w ramach budowania jego historii w BIK-u. Zamówiłam laptopa przez internet i po kilku dniach dostałam informację, że mogę go odebrać. Pojechaliśmy i cała procedura przebiegła dosyć sprawnie. Już na początku mówiłam, że nie chcę dodatkowego ubezpieczenia ale kiedy usłyszałam, że jego koszt to 5 zł miesięcznie to machnęłam ręką. N…

Kupić czy wynająć?

Prędzej czy później każdy dociera do momentu w życiu, kiedy wyprowadza się od rodziców. A przynajmniej tak powinno być bo dorośli ludzie mieszkający całe życie z rodzicami, to nie jest naturalna sytuacja. Powrót do domu rodzinnego po latach, to zupełnie inna historia, chociaż i tak jestem przeciwnikiem domów wielopokoleniowych. Przez jakiś czas może być fajnie ale nadejdzie w końcu dzień, kiedy ktoś dla kogoś zacznie być ciężarem. Ze względu na dobro wzajemnych relacji powinno się tej sytuacji unikać. Każda, nawet najbardziej zżyta rodzina, natrafia na temat nie do przejścia i przestanie być tak pięknie. Na myśli mam tutaj mieszkanie we wspólnym domu/mieszkaniu, ze wspólnymi pomieszczeniami jak kuchnia czy łazienka. Dopuszczam wspólne mieszkanie ale pod warunkiem, że mieszkańcy mają osobne wejścia i całkowicie odseparowaną przestrzeń życiową. Wspólny może być ogród ale i to może prowadzić do konfliktów. Nie jestem taka gołosłowna, nie myślcie sobie ;) Przez wiele lat mieszkałam z babci…

Najlepiej wydane pieniądze w życiu

Suseł jest zwierzęciem oszczędnym, nad każdą złotówką zastanawia się kilka razy. Ostatnio trochę sobie odpuściłam ale po głębszym namyśle stwierdziłam, że nie mogę mieć do siebie pretensji. Każda rzecz ma swoje przeznaczenie i na pewno będę jej używać, więc nie jest problemem to, że nie miałam ich wcześniej na liście. Jest kilka rzeczy kupionych na przestrzeni kilku ostatnich lat, z których jestem wyjątkowo zadowolona i uważam, że były to najlepsze zakupy w moim życiu.


Pierwszym jest oczywiście Kindle. Za każdym razem kiedy napalę się na jakąś książkę, w bibliotece jej nie ma, a kupować z braku miejsca nie chcę, Kindle ratuje mi życie. Uwierzcie,  moja frustracja kiedy MUSZĘ mieć jakąś książkę, a nie mogę jej mieć, jest nie do opisania.


Drugim zakupem, z którego jestem wyjątkowo zadowolona jest antyperspirant Crystal, czyli ałun, czyli kamień ;) Kupiłam go jakieś 3 lata temu i zużyłam dopiero połowę. Tak mniej więcej. Po tak długim czasie nie pamiętam już dokładnie, jak wyglądał na począ…

Miesiąc w zdjęciach #8

Za nami ostatni miesiąc wakacji. Było ciepło, w końcu! Wszyscy dookoła narzekali, że za ciepło, że upał. No ok, niektóre dni dobijały temperaturami, ale ile takich ciepłych dni w roku mamy? Trzeba się z nich cieszyć,a nie narzekać ;) Krótkie spodenki (no dobra, za kolano), sukienki, spódnice, krótkie rękawy i sandały. No i brak deszczu czyli w końcu torebka lżejsza o parasol. Jakby wrzesień był taki, byłabym szczęśliwa ;)


Miesiąc zaczęłam urodzinowo. Mój przecudowny tort made by Tęczowe torty. Gwarantuję Wam, że czegoś takiego jeszcze nie jedliście.

Trampki trzydziestolatki. Nie mogę się już doczekać, kiedy je założę. Póki co wybieram sandały.


Uśmiechnięty kubek, made my day :)
Efekt hulania na urodzinowym hula hop. Siniaki utrzymały się jakiś tydzień i nie zniechęciły mnie do dalszego kręcenia. Poczułam się znowu jak dzieciak.



Przez długie dni nie bardzo mogłam zasnąć. Pochłonęłam taką ilość książek, jak dawno mi się nie udało. Jestem z siebie dumna :D


Nosiło nas tu i ówdzie. W Łebie traf…