Suseł trzydziestoletni

Za kilka dni stuknie mi trzydziestka. To taki moment kiedy chcę czy nie chcę, refleksje nasuwają się same. Gdybym pokusiła się o porównanie swojego życia i ''osiągnięć'' do tego jak wygląda życie i co osiągnęli moi znajomi rówieśnicy, to wydaje się to tak niewiele. Nie mam jeszcze męża i dzieci, nie mam mieszkania albo domu, własnego samochodu ani nawet prawa jazdy. Nie byłam na zagranicznych wycieczkach. Nie mam super prestiżowej pracy i masy dyplomów ze szkoleń.
Mam za to Chomika, który mnie kocha i z którym czuję się lepiej niż sama ze sobą, a to naprawdę duże osiągnięcie. Mam przyjaciółki, z którymi mogę pogadać o wszystkim od dupy Maryni zaczynając (a Marynia tyłek ma niczego sobie), na polityce międzynarodowej kończąc. Mam wspaniałą mamuśkę, rodzinkę lepszą niż rodzinka.pl, najgrubszego i najsłodszego kota świata (który ostatnio przeżywa drugą młodość i chwali się wszem i wobec swoją potencją). Mam pracę do której idę z przyjemnością. Byłam w kilku naprawdę ciekawych miejscach i co z tego, że w Polsce?
Porównywanie się absolutnie nie ma sensu. Życiem w dużej mierze rządzą przypadki. To że ktoś ma super pracę mogło być łutem szczęścia, a nie efektem ciężkiej pracy. To że ktoś ma mieszkanie może wynikać z tego, że dostał je od babci/ciotki/rodziców itp itd. Możemy wszyscy startować z tego samego miejsca, ale już na wstępie mamy inne warunki i porównywanie się w tej sytuacji jest zwyczajną stratą czasu i nerwów.
Przez to, że tylu rzeczy nie osiągnęłam, nie zrobiłam jeszcze, nie czuję się jakaś gorsza czy niedowartościowana. Wręcz przeciwnie. Stwierdzam, że właśnie teraz czuję się sobą bardziej niż kiedykolwiek, co więcej całkiem mi ze sobą dobrze. Znam siebie, wiem na co mnie stać, a za co nie powinnam się zabierać. Wiem czego chcę i jak to osiągnąć, a czy mi się to uda to inna sprawa. Nawet jeśli nie, to nie. Ważne że próbowałam. Wyznaczyłam sobie pewne standardy, poniżej których nie schodzę. Nie robię niczego na siłę, odpuszczam kiedy uznaję, że nie warto dalej się starać, kiedy jednak warto się starać staję na rzęsach.
Planów i marzeń mam bez liku i będę szczęśliwym człowiekiem, jeśli zrealizuję nawet niewielką część z nich. Już jestem szczęśliwym człowiekiem. 
Mam tyle za sobą i tyle przed sobą, że jest mi zwyczajnie dobrze właśnie w tym punkcie. Kompletnie mnie nie przeraża ta trójka z przodu.  
Z okazji trzydziestki postanowiłam sprawić sobie prezent. Coś czego nigdy nie miałam i co podobno powinna mieć każda trzydziestka, czyli trampki ;) Chomiczny aż popłakał się ze śmiechu na myśl o Suśle w trampkach. Skoro wzbudzają w nim taką radość, tym bardziej chcę je mieć :) 

Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty