Problemy z zasilaniem



Od jakiegoś czasu zaobserwowałam u siebie ciekawe zjawisko. Nagle i bez uprzedzenia znikają mi dłuższe lub krótsze momenty z życia. Przykład: oglądamy z Chomickim film i nagle jest ciemno, cicho i Chomicki targa mnie do sypialni. Ewentualnie: niedziela, czytam czy oglądam coś po czym nagle słyszę dźwięk czołówki Faktów w TVN-ie, a przecież dopiero zaczynał się Teleexpress!
Nie wiem czy to narkolepsja czy po prostu zmęczenie, ale mogę zasnąć wszędzie i w każdym momencie. Przez to w domu jest bałagan, obiady gotuję na odczepnego, zaniedbuję wszystkich dookoła w tym siebie i bloga. Wybaczcie. Bo ja sobie wybaczyć nie mogę nie ogolonych nóg i nie pomalowanych paznokci. Szczytem mojej aktywności jest poranny makijaż ;p Ciekawe co będzie, kiedy będę miała dziecko? Naturalne ombre (czas na fryzjera? podobno u matek w początkowych fazach posiadania potomstwa jest to fikcja literacka) , busz na nogach i szpony na dłoniach i stopach? Oj nie, jeszcze mi Chomicki zwieje w siną dal. Chociaż może się w niego wczepię tymi szponami...?
Dawno nie miała takiej potrzeby snu. Ostatnim razem jakoś na 3 roku studiów, kiedy trzeba było pisać pracę licencjacką, zaliczać egzaminy plus jakiś milion dodatkowych zaliczeń, a zajęcia trwały od 7 rano do 21. Wtedy też miałam momenty, że nie pamiętałam jak się nazywam i czy aby na pewno spuściłam po sobie wodę w toalecie. Dochodził do tego koszmarny ból głowy z niewyspania. Teraz organizm zmądrzał i po prostu odcina mi zasilanie. Śpię - chcę czy nie chcę. 
Jeśli zobaczycie kiedyś na ulicy, że tępo wpatruję się w przestrzeń, a z ust cieknie mi ślina to zapewniam Was, to nie udar ani wylew, po prostu zasnęłam z otwartymi oczami.
Na pierwszą poranną kawę w pracy czekam z utęsknieniem. Pierwszy łyk jest tak przyjemny, że delektuję się nim przez kilka chwil. Kolejne idą już szybciej bo jakoś się muszę postawić na nogi.
Teraz jeszcze bardziej doceniam to, o czym pisałam Wam przy okazji posta o higienie snu. Brak telewizora w sypialni plus wygodny materac dają rewelacyjne efekty. Sen jest o wiele przyjemniejszy i bardziej efektywny. Gdybym tylko pozbyła się potencjalnie morderczej półki, która wisi mi nad głową i zaczyna lekko niepokoić, byłoby idealnie.
Marzy mi się taki wypad, jaki kiedyś sobie urządziłam. Plaża, słońce, kocyk, książka i ewentualnie Chomicki do towarzystwa.Chociaż będąc w obecnej formie zapewne bym zasnęła i po obudzeniu odkryła, że nie mam już telefonu i portfela.
Wczoraj w okolicach 21 w końcu stwierdziłam, że zrobiłam wszystko, co było do zrobienia i mogę odpocząć ;) Dzisiaj taki wniosek pojawił się wcześniej więc kończę i spróbuję obejrzeć ''Chirurgów''. Chociaż jeden odcinek.

Dziękuję, że jesteś :) Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chcesz poznać mnie bliżej:
  • polub Antyspołecznego Susła Obsesjonistę na Facebooku otrzymasz powiadomienie, o nowym poście tuż po jego publikacji,
  • podglądaj na  Instagramie dowiesz się co też Suseł wyrabia, co je, pije, czyta i gdzie się podziewa, kiedy nie ma go na blogu.

Komentarze

Popularne posty