Prawie poświątecznie

Źródło
Przez ostatnie dni objadłam się jak dzikie prosie, to kolejne ze świąt kiedy mój brzuch dosłownie pęka w szwach. Zaskakujące, z moimi upodobaniami i konieczną dietą prawdopodobieństwo, że znajdę dla siebie coś jadalnego jest niewielkie. Tymczasem czuję się jak bardzo okrągłe stworzenie z bardzo krótkimi nóżkami ;) 
Co jest w świętach takiego, że w sklepie głupiejemy i kupujemy zapasy jak dla 12 osobowej rodziny na co najmniej miesiąc? Kolejki skutecznie mnie zniechęciły do dłuższego przebywania w sklepach. Zakupy niby ograniczone ale i tak widzę, że masa jedzenia pójdzie do śmieci.
Dzisiaj krótko bo w kuchni pachnie tak, że nie mogę się oprzeć i idę węszyć. 
Jak tam u Was? Najedzeni czy przejedzeni? Dyngus jest mokry, czy wyszliście z niego sucha nogą? Zajączek był? :)
 

Komentarze

Popularne posty