Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2015

Deszczowe wspominki

Obraz
Obudziło mnie dzisiaj stukanie deszczu o parapet.... Taa, chciałoby się ;) Obudził mnie budzik, zaraz później usłyszałam walenie deszczu o parapet, o wdzięcznym stukaniu nie ma co mówić. Pomyślałam  ''jak dobrze, że nie muszę dzisiaj wychodzić'' i zaraz przypomniałam sobie, że jednak muszę. Nic to, kaloszki mam, deszcz mi nie straszny :) Jako, że wstawać mi się nie chciało za bardzo, zalegałam w pościeli jeszcze kilka minut. Słuchałam sobie deszczu i przypomniał mi się ostatnio wyjazd do Wrocławia. Pojechaliśmy tam z Chomickim w najgorsze upały. Temperatura w samochodzie zapewniała dobre wypieczenie się sernika więc po raz pierwszy nie protestowałam kiedy Chomicki włączył klimatyzację. Dlaczego przypomniało mi się to akurat teraz? Nie z powodu samego pobytu we Wrocławiu, ale przez nasz burzliwy (dosłownie) powrót. Już kiedy wyjeżdżaliśmy za granice Wrocławia niebo wyglądało podejrzanie i zaczynało kropić. Bardzo szybko z kropli zrobiła się ulewa, w które nie dało się jech…

Suseł Testuje: Bezrobocie

Obraz
Gdzieś, kiedyś trafiłam na takie stwierdzenie, że utrata pracy jest stresem porównywalnym do śmierci kogoś bliskiego. Coś w tym jest. Sytuacja jest bardziej kiepska, jeśli tracimy pracę w nieprzyjemnych okolicznościach. Moje przyjemne nie były, nie należę też do osób, które się nie przejmują, więc stres był, jest i będzie do momentu, aż znajdę nową pracę. Samo szukanie jest czynnością wielce irytującą, przynajmniej dla mnie. Okazuje się, że jestem za młoda, za stara, mam za małe wykształcenie, za duże wykształcenie, nie takie wykształcenie, brak doświadczenia, nie takie doświadczenie, jestem w wieku rozwojowym, wiec na pewno zaraz zrobię sobie dziecko i ucieknę na macierzyński, itd., itp. Ogólnie: jestem nie taka jak trzeba. Wypracowanie w sobie podejścia, że to nie ze mną jest coś nie tak, to wyższa filozofia. Chomicki już przywykł do stawiania mnie na nogi w chwilach zwątpienia. Prawda jest taka, że wszystkim nie dogodzę i pracodawcy mają prawo wyboru. To że ich kryteria są często abs…

Higiena snu

Obraz
Nie mogłam wczoraj zasnąć. Co u mnie jest zjawiskiem rzadko spotykanym, zazwyczaj po 23 zasypiam tam gdzie jestem. Chciało mi się spać, więc o co chodzi? Poczytałam sobie dzisiaj na temat higieny snu, rady opracowane są przez psychiatrów (!!!) i skierowane głównie do osób mających problemy ze snem.
Główne zasady, jakich powinniśmy się trzymać:
ograniczaj czas spędzany w łóżku;nie próbuj zasnąć na siłę;usuń zegarek z zasięgu wzroku w sypialni;zmęcz się fizycznie późnym popołudniem;unikaj kofeiny, nikotyny i alkoholu;prowadź regularny tryb życia;rano wstawaj zawsze o tej samej porze;zjedz kolację 3 godziny przed snem i ewentualnie lekką przekąskę późnym wieczorem;unikaj silnego światła wieczorem i ciemnych pomieszczeń w ciągu dnia;unikaj drzemek w ciągu dnia.Pozycja leżąca, tym bardziej w łóżku, sprawia że organizm odpoczywa i potrzeba snu maleje. Zasypianie na siłę to tortura, człowiek się wkurza i sen odbiega świńskim truchtem.
Brak zegarka w zasięgu wzroku ma odprężać, mnie stresuje. Wo…

Otaczają mnie niedźwiedzie

Obraz
Ostatnio otaczają mnie niedźwiedzie.

Moim ulubionym jest Marzymiś. Jest sympatyczny, optymistyczny i z nim mam ochotę spędzać jak najwięcej czasu ale trzymam go na dystans. Póki co. Marzy mi się własne mieszkanie, wyjazd do Szkocji i pohasanie po zielonych wzgórzach. 
Drugim misiem, za którym nie przepadam i szukam sposobu na pozbycie się go jest Niechcemiś. Ten drań jest podstępny, nie rzuca się tak od razu w oczy i potrafi świetnie się maskować, nie ma to jak pięć lat w Navy Seals. Człowiek niczego się nie spodziewa, a tu nagle hop i masz Niechcemisia na plecach. Kompletnie i totalnie nie chce mi się czytać ustawy, którą naprawdę muszę przeczytać, zrozumieć i zapamiętać.

Trzeci miś jest wyjątkowo natrętny, wabi się Chciałobymiś, to kuzyn Marzymisia. Ostatnio nie opuszcza mnie na krok. Chciałabym tak pożreć kilka twisterów z bekonem z KFC, zagryźć je kilkoma krówkami własnej roboty.... To nie ciąża tylko nietypowe upodobania ;)



Czwarty miś jest podobnie problematyczny jak dr…

Odkrycie miesiąca: Chu**** Pani Domu

Obraz
Trafiłam ostatnio na bloga i fejsbuka Ch*** Pani Domu. Zaczytałam się, zasmarkałam ze śmiechu raz czy dwa. Jeśli jeszcze nie znacie ChPD to przeczytajcie artykuł  na jej temat z Wysokich Obcasów. Dowiecie się o co kaman i z czym to się je. Po przetrawieniu obfitej treści pomyślałam sobie jak bardzo urzekło mnie to, że autorka tak bezpruderyjnie przyznaje się do własnych niedoskonałości. O wiele bardziej cenię jej szczerość, niż rady Perfekcyjnej Pani Domu o tym jak odpowiednio wyeksponować mydło. Nie ma co udawać, że wszystkie jesteśmy takie idealne i nasze domy/mieszkania są zawsze wypucowane na błysk. Każda z nas ma na swoim koncie różne domowe przewinienia.  Niniejszym przyznaję się do moich: nie raz i nie dwa zdarzyło mi się wyhodować irokeza na pomidorze czy odnóża na innym ziemniaku;okna myję jak mnie najdzie. Zazwyczaj latem bo co będę marzła?;nie robię wielkich, przedświątecznych porządków. Ograniczam się do standardowego programu. No może odsunę kanapę kawałek dalej, co by zza n…

Programy lojalnościowe - pic na wodę?

Obraz
Definicja programów lojalnościowych jest prosta. W zamian za naszą lojalność wobec danej firmy/marki, otrzymujemy różnego rodzaju nagrody. Mogą to być zniżki na kolejne zakupy, mogą to być punkty, które po uzbieraniu większej sumy możemy na coś wymienić. Każdy program ma swoje zasady, są mniej lub bardziej korzystne dla nas. Są i takie, których opłacalność jest wątpliwa. Korzystam z kilku programów, ich liczbę ograniczyłam do tych, w których widzę jakikolwiek sens i które przynoszą mi realne korzyści. Pierwszym i najkorzystniejszym dla mnie jest Payback. Punkty zbieram robiąc zakupy w Empiku, Naturze, na Allegro oraz składając zamówienia w Avonie. Czasami bywam w Multikinie ale nie biorę tego pod uwagę bo zdarza mi się to raz, dwa razy w roku. W programie jestem już od co najmniej 7 lat i dzięki niemu wzbogaciłam się o kilka książek, kalendarzy, zeszytów (już chyba wspominałam, że mam słabość do ciekawych okładek), plus kilka kaw w Empik Cafe. Nie są to wielkie korzyści, niemniej dla mn…

Suśla Inspiracja - Angelo Kelly & Family - Welcome Home

Obraz
W weekend zostałam zagoniona do uporządkowania swoich rzeczy, które po przeprowadzce zostały u mojej mamy. Miejsce przechowywania było typowo polskie: w kanapie :) Poza stosem kaset VHS, notatkami ze studiów, przedziwną kolekcją słoników z porcelany, trafiłam na moje kasety Kelly Family. Mając naście lat kochałam ten zespół ponad wszystko. Poważnie, nic nie miało większego znaczenia. Ściany pokoju były wyklejone plakatami, wszędzie miałam poutykane zdobyczne niemieckie wydania Bravo z artykułami, których wprawdzie nie rozumiałam, ale chodziło przecież o zdjęcia!

Pamiętam z jaką radością wracałam do domu z kolejną kasetą w garści i dla wszystkich było lepiej, żeby zeszli mi z drogi bo MUSIAŁAM posłuchać jej teraz i natychmiast ;) Dla wielu słuchanie Kelly Family było obciachem, poza jedną osobą, moją ówczesną przyjaciółką, nikt nie rozumiał mojej pasji. W szkole niezmiennie królowali Backstreet Boys, więc ja z moimi Kelly'sami byłam na przegranej pozycji. Nie bardzo rozumiem skąd ta…

Damska torebka i wychodzenie ze strefu komfortu

Obraz
Zauważyłyście spojrzenia większości facetów na damskie torebki? ''Po cholerę ona to ze sobą targa?!?''. Nie mogą pojąć dlaczego wpadamy w taką histerię jeśli torebka zniknie nam z oczu. No jak czemu? Tam jest całe nasze życie. Podobno amerykańscy naukowcy odkryli, że dzięki zawartości damskiej torebki można przeżyć w dziczy pół roku :)
Mój przykład: portfel (w którym jest więcej różnych kart rabatowych i świstków, niż pieniędzy, jak to się dzieje?),telefon, kalendarz,krem do rąk,chusteczki do nosa (dla alergika w ilościach hurtowych),chusteczki nawilżane, klucze,podręczna apteczka,różne babskie pierdoły,puder matujący w kamieniu + pędzel, balsam do ust,torba na zakupy,guma do żucia/cukierki,Kindel. Opcjonalnie się pojawiające: bank energii do Kindla,ładowarka do telefonu (nie wiedzieć czemu mój tel. nie współpracuje z bankiem energii, a baterię ma na wykończeniu),pilnik do paznokci,parasol (dopust boży...).U Was pewnie jest podobnie, albo i jeszcze bardziej obficie. Znam …

Mniej

Obraz
Zdecydowanie za dużo myślimy. My, kobiety. Nie wiem jak Wy, ale u mnie nie zamontowany pstryczka, który wyłączy myślenie. Nie mam go, szukałam. Myślę do ostatniej chwili przed zaśnięciem, zaczynam tuż po obudzeniu. Myśląc tak dużo można zwariować :) Tym bardziej, że jak większość ludzi mam skłonność do myślenia negatywnego, zamartwiania się. Pisałam Wam już jakiś czas temu o tym jak bardzo zmieniłam się pod wpływem wpisu ''Jak ćwiczyć szczęście'' z bloga Kasi. To nadal u mnie działa, nadal ćwiczę szczęście i idzie mi coraz lepiej. Myślenie negatywne zdarza mi się raz na kilka dni i to dosłownie na kilka sekund, zanim zorientuję się co się dzieje i ''zmienię kanał'' na pozytywny. Nadal jednak myślę za dużo. Mogłabym cieszyć się chwilą, docenić ją, ale nie - myślę.  Dumam, zastanawiam się, kombinuję jak coś zrobić zamiast po prostu to zrobić. Znana marka ma naprawdę sensowny slogan ''Just do it''.
Za dużo robimy. Szczególnie za dużo na raz.…

Weekendy offline

Obraz
Już w zeszłym roku zwróciłam uwagę na to, jak dużo czasu spędzam przed komputerem. Po powrocie z pracy robiłam i jadłam obiad, a potem fru, przed laptopa. I tak dzień w dzień. W weekendy spędzałam jeszcze więcej czasu w sieci.
Złapałam się na tym, że bardzo często wędrowałam bez sensu i celu po różnych stronach, niczego nie przyswajając albo oglądając seriale/filmy, które nawet mnie nie ciekawiły. No i ten wieczny brak czasu na inne rzeczy. Niby czas jest, ale go nie ma, taka zagadka.
Postanowiłam ograniczyć swoje korzystanie z internetu i komputera ogólnie. Zaczęłam od niedzieli offline. Początkowy syndrom odstawienia bardzo szybko minął po tym, jak nagle zaczęłam mieć więcej czasu na np. czytanie. Bardzo rzadko zdarzyło mi się złamać i włączyć komputer w niedzielę, a jeśli już to tylko po to, aby obejrzeć wyczekiwany odcinek któregoś z moich seriali kiedy wiedziałam, że w tygodniu nie będę miała na to czasu.
Jako, że jestem typ, któremu zawsze mało, rozszerzyłam niedziele offline, na s…

Szafa Susła Minimalisty

Obraz
Wypracowanie nowego podejścia do zawartości szafy zajęło mi sporo czasu. Jeszcze przed szałem minimalistycznych porządków postanowiłam zmienić prawie wszystko: noszone kolory, kroje, style. Niby miałam w czym chodzić ale nie miało to wspólnego mianownika, część rzeczy gryzła się ze sobą. Sytuacje kiedy stawałam przed szafą i stwierdzałam, że nie mam co na siebie włożyć zdarzały mi się bardzo często. W znalezieniu spójnego stylu pomogła mi Maria. która niesamowicie mnie zmotywowała. Zaczęło się od analizy kolorystycznej i kilku godzin nad zastanawianiem się jaką porą roku jestem, skończyło na określeniu co chcę nosić i w czym dobrze wyglądam.
Ilość ubrań, które wyniosłam z domu jest zastraszająca. Część rzeczy wylądowała w śmietniku, były to sztuki nie nadające się do przekazania dalej. Część oddałam do PCK. Część idzie dalej w świat.
Kwestie ubrań rozwiązałam wiec przyszedł czas na buty i torebki. Jeśli chodzi o te pierwsze to nie miałam z tym problemu bo butów mam zdecydowanie za mało.…

Miesiąc w zdjęciach #2

Obraz
Luty minął tak szybko, że nawet tego nie zauważyłam. Przez większą część miesiąca pogoda dopisywała więc korzystałam ile wlezie.

W trakcie jednego ze spacerów przystanęłam na chwilę, żeby spojrzeć na to wesołe stadko, które najwyraźniej odebrało to jako zapowiedź  jedzenia bo rzuciły się w moją stronę z głośnym kwakaniem. Musiałam oddalić się wdzięcznym kurcgalopkiem bo wyglądały na naprawdę głodne, a ja widziałam zbyt wiele filmów o zoombie :)

Te dwa ptaszki za to wywołały uśmiech na mojej twarzy, który nie schodził cały dzień. Jest woda, jest słońce to się grzejemy. Nie ważne, że zaraz nas coś przejedzie :)

Jako, że moja mamuśka przebywała na sanatoryjnym wygnaniu postanowiliśmy ją odwiedzić, zaspokajając chociaż w małej części naszą potrzebę podróży. Z tej samej okazji robiłam babci niezapowiedziane wizyty kontrolne (tradycje piromańskie w naszej rodzinie są dłuuuuugie). Natykałam się na różne, zaskakujące rzeczy.


Dżdżownice rozśmieszyły mnie wyjątkowo :)

Kociątko stęsknione za swoją p…